Pogoda dla klasy średniej

Pogoda dla klasy średniej

Głos zza sceny

Anna Tatarkiewicz (utopistka)

O ile się orientuję, dotychczas nie zajęto się u nas powstaniem polskiej klasy średniej ani jej rolą w obecnej sytuacji. A naprawdę warto nad tym się pochylić. Polska klasa średnia powstała z opóźnieniem w stosunku do Europy Zachodniej. Zwłaszcza Anglii i Francji. Przyczyną tego był głównie dwustanowy charakter naszego społeczeństwa, w którym przypisywanie chłopów do ziemi (glebae adscripti) blokowało ich „awans” do stanu trzeciego (tiers état). Zadatek jego stanowili imigranci: Niemcy (bez nich chyba nie mielibyśmy Kopernika…), Żydzi, Ormianie (nie darmo we Lwowie była okazała katedra ormiańska), Włosi, Francuzi (Szopen, Chopin, był kulturowo Polakiem, ale etnicznie półkrwi Francuzem).
Ważną grupą była liczna mniejszość żydowska, która w miarę asymilacji wyłoniła tylu wybitnych twórców nauki, zwłaszcza historyków (Aszkenazy, Handelsman), oraz całą plejadę poetów (Leśmian, Tuwim, Słonimski) i prozaików z Brunonem Schulzem na czele. Jego śmierć może być symbolem strat, jakie ponieśliśmy za sprawą Holokaustu.
Po II wojnie światowej do zmiany sytuacji przyczyniła się też radykalna reforma rolna. Nasz stan trzeci, a właściwie jego bazę rekrutacyjną, zasilili „bezeci” (byli ziemianie).
Po roku 1945 jednym z przywódców stał się Władysław Gomułka, polski komunista chłopskiego pochodzenia, przez niektórych zwany ciemniakiem. Czy słusznie? I tak, i nie. Za II RP niewielu wieśniaków stać było na średnie, a cóż dopiero wyższe wykształcenie. Zresztą do niedawna w środowiskach konserwatywnych mówiono o inteligentach prawdziwych i tych „zza stodoły”. Nie ja to wymyśliłam! Donaldowi Tuskowi nie ja, lecz jeden z panów Kaczyńskich (Jarosław chyba) wypomniał wychowanie „na podwórku”, a nie „w salonie”. Tak właśnie! Zapamiętałam tę szokującą wypowiedź, bo politycy nie zwykli tak otwarcie ujawniać swoich uprzedzeń, skądinąd w pewnych kręgach dość powszechnych. A to utrwala, może nawet pogłębia poczucie (kompleks) niższości u tych „zza stodoły” i „z podwórka”.
Tu przypomnę raz jeszcze opinię Karen Horney, opartą na badaniach prowadzonych m.in. w USA: kompleks niższości skutkuje nieodpartą potrzebą bogacenia, władza tylko je ułatwia.
Szczególnie ciekawy jest tu przypadek Stanów Zjednoczonych, jedynego państwa założonego przez przedstawicieli klasy średniej. Wszak do niej (nie do arystokracji) należeli Anglicy (WASP-owie), którzy przybyli do Ameryki Północnej, by ją skolonizować. I dość rychło doszli do wniosku, że lepiej stworzyć własne państwo, niż płacić podatki na rzecz macierzystej Anglii… Później do Stanów zaczęli napływać ubodzy przybysze z Europy – w tym Polacy, inni Słowianie, Żydzi, Irlandczycy, Grecy. Wszyscy akceptowali hasło: Time is money. A to oznacza: nie należy marnować czasu na zajęcia tak nieopłacalne jak życie rodzinne czy nawet ambitna rozrywka…
Nie wiem (należałoby to zbadać), czy amerykańska dwupartyjność (republikanie i demokraci) wynika z podziału na wyższą (bogatszą) i niższą (mniej zamożną) klasę średnią. W USA nie ma lewicy – moim zdaniem (może mylnym), kult pieniądza nie sprzyja wrażliwości społecznej, która jest istotą lewicowości.
Jesienią tego roku przypada 60. rocznica Października 1956. Czy skłócona PO-PiS-owa prawica zdobędzie się przy tej okazji na obiektywniejszą ocenę „słusznie minionego” okresu? Czy osłabła, pozaparlamentarna lewica zadba o przypomnienie niezaprzeczalnych zasług „komuchów”, także Gomułki? Choćby tego, że właśnie on pierwszy porozumiał się z niemieckim socjalistą Willym Brandtem i wspólnie ustalili naszą zachodnią granicę. Czy wreszcie inteligenci „zza stodoły” i „z podwórka” przypomną sobie, komu zawdzięczamy bezpłatne kształcenie na wszystkich szczeblach? Miejmy nadzieję, że tak!

Wydanie: 13/2016 2016

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy