Czy w Polsce możliwy jest jeszcze awans społeczny?

Czy w Polsce możliwy jest jeszcze awans społeczny?

Jacek Kuroń
b. minister pracy

Awans społeczny jest nie tyle możliwy, ile niezbędny, bo nieustannie w życiu społecznym funkcjonuje mechanizm wzrastania społeczeństwa. Co więcej, dokonała się w życiu jednego pokolenia rewolucja informatyczna i w miejsce cywilizacji opartej na maszynach wchodzi cywilizacja informatyczna. A my nadal jesteśmy głodni tej cywilizacji i kultury. Do tej pory podstawą stosunków międzyludzkich był wolny człowiek pracujący najemnie, teraz wszystko, co powstaje, wytwarzają automaty. Tak więc człowiek musi być twórczy i jest to niezwykłe wyzwanie. Musi się dokonać globalna rewolucja informatyczna, w której każdy człowiek byłby zdolny wyzwolić swoje możliwości.

Maria Łopatkowa
pedagog

Awans społeczny jest utrudniony. Np. kiedy na wsi jest bieda, dzieci wiejskie nie mają możliwości dojazdu ani zakwaterowania w mieście uniwersyteckim. Kryzys zaczyna się wcześniej, bo nadal nie ma umasowienia wychowania przedszkolnego. Kiedyś na wsiach były tanie ogniska przedszkolne i kilkaset tysięcy dzieci z nich korzystało – można to reaktywować. Były różne inicjatywy społeczne Związku Młodzieży Wiejskiej, np. tysiąc teatrzyków kukiełkowych na tysiąclecie dla dzieci wiejskich, co dawało im wielką frajdę, rozwijało wyobraźnię i wzbogacało słownictwo. Czyli istniał jakiś ruch na rzecz dzieci, które jeszcze do szkoły nie chodzą, była też praca z rodziną wiejską, uniwersytety dla rodziców przy szkołach. A dziś nikt już tak nie pracuje.

Prof. Jadwiga Staniszkis
socjolog

Awans ten jest niezwykle trudny z dwóch powodów. Już nigdzie na świecie na skutek globalizacji nie ma kapitalizmu, który każdemu pozwala piąć się od pucybuta w górę. Także w naszej części kontynentu do awansu dochodzi się z pomocą renty władzy, kontaktów i pośredniczenia w operacjach opartych na funduszach publicznych. Kariera bez kapitału i uwiarygodnienia w grupach elitarnych nie ma szans realizacji. Także awans rozumiany jako wykorzystywanie wybitnych zdolności przez system edukacyjny jest utrudniony i byłby możliwy dopiero przy radykalnych zmianach w systemie stypendialnym. Wtedy młodzi ze wsi i małych miast mieliby szansę studiować na dobrych uczelniach. Na razie koszty studenta są tak duże, że ludzie ubodzy nie są w stanie sfinansować nawet podręczników w szkole powszechnej, a to przekreśla wszystkie dalsze szanse. Zabrakło w wielu miejscowościach domów kultury, które pozwalały młodym ludziom na wzbudzenie fascynacji historią, sztuką. Coraz mniej jest też społeczników, a to wszystko utrudnia zetknięcie się z prawdziwą kulturą i nie tworzy w dziecku kapitału, który pozwoli mu później awansować.

Andrzej Celiński
wiceprzewodniczący SLD

Oczywiście, awans jest możliwy. Zwłaszcza w sensie materialnym, który także pociąga inne zmiany. Niestety, nie mamy na ten temat dokładnych danych. Zabawne, że kiedy struktura społeczna w Polsce była stabilna, w latach 60. i 70. prowadzono liczne badania nad zmianami w tej kwestii, natomiast dziś, gdy nastała rewolucja społeczna, nie mamy wiarygodnych danych dotyczących zmieniającej się na naszych oczach struktury społecznej.

Maria Jarosz
socjolog

Zależy, o jaki awans chodzi. Jeśli rozumiemy go jako zmianę pozycji społecznej na lepszą, to twierdzenie, iż potomek rodziny robotniczej czy chłopskiej może mieć ukończone studia wyższe, jest iluzoryczne. Takie fakty się zdarzają, ale bardzo rzadko, zwłaszcza ostatnio. Kiedy prowadziłam badania nad dostępem do edukacji, martwiliśmy się, że na początku lat 80. co drugi potomek rodziny inteligenckiej szedł na studia, a tylko co siódmy potomek rodziny robotniczej i co 14.-15. chłopskiej. Teraz jednak zaledwie co 130. dziecko chłopskie wybiera taką drogę. Fakt ten jest jednak mało interesujący nawet dla GUS. Choć punkty za pochodzenie dawały niewiele, przynajmniej zwracały uwagę na problem awansu społecznego. Dziś wszyscy są równi, ale niektórzy równiejsi i przywilej urodzenia w dobrej, inteligenckiej rodzinie w dużym stopniu determinuje karierę młodego człowieka. Także w Polsce B, na tzw. ścianie wschodniej przebijają się jednostki, lecz to jest bardzo rzadkie. Dojście do studiów zależy od szkoły i przedszkola, do których się chodziło.

Prof. Julian Auleytner
rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej TWP w Warszawie

Awans społeczny rozumiany jako przejście do innej grupy społecznej jest możliwy i nie są to zjawiska jednostkowe. Cały czas mamy do czynienia z migracjami do miast, a pobyt w środowisku akademickim podnosi pozycję człowieka w środowisku lokalnym. Ta rewolucja ma właśnie na celu awans społeczny i tak jest to odbierane. Prowincja nieustannie podwyższa swoje kwalifikacje i staje się coraz bardziej równorzędnym partnerem w dialogu społecznym, nie oczekuje tylko na decyzje z Warszawy. W stosunku do UE ten proces jest u nas opóźniony, ale Wspólnota obiecuje, że prowincja musi być kompetentna i wykształcona.

Jerzy Głuszyński
dyrektor Instytutu Badania Opinii i Rynku Pentor

Teoretycznie awans jest możliwy, ale mniej prawdopodobny niż na początku naszej bezkrwawej rewolucji. Czas na wielkie kariery znacznie się ograniczył i tylko wybitne jednostki nie są pozbawione takich szans. Pozornie otwierają się inne kanały szybkiego awansu, co pokazuje program „Big Brother” i pozostałe reality show, jednak one też wybuchły i przygasły, stały się raczej elementem mody. Kończy się czas na karierę hochsztaplerską w typie Gawronika albo Baranowskiego czy menedżerów spółek państwowych jak Skowroński w Elektrimie. Dziś droga do awansu jest standardowa – porządne wykształcenie wyższe, MBA, natomiast na indywidualne tworzenie przestrzeni jest coraz mniej miejsca. Jednak nie należy ludzi zniechęcać, bo tak zupełnie niemożliwy to ten awans nie jest.

Wydanie: 41/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy