Popierajmy wspólne działanie

Popierajmy wspólne działanie

Spółdzielczość w naszym kraju nie tylko nie jest wspierana ani promowana, ale podlega rozmaitym ograniczeniom, które trudno znaleźć w innych krajach Unii Europejskiej

Rozpoczynamy w „Przeglądzie” cykl artykułów poświęconych spółdzielczości. Ta szczególna forma prowadzenia działalności gospodarczej, uwzględniająca także aspekty społeczne, przeżywa nie od dziś trudne chwile.
Część spółdzielni upadła w wyniku drakońskich reform planu Balcerowicza, zniszczona gigantycznymi stopami kredytowymi i pochopnym usunięciem barier celnych chroniących naszą gospodarkę. Wszyscy, także polscy spółdzielcy, musieli się uczyć nowych form prowadzenia działalności.

Lepsza część kapitalizmu

Spółdzielczość przetrwała, a jej zasady są atrakcyjne i racjonalne także dziś, w czasach agresywnego kapitalizmu panującego w Polsce. Tym bardziej niepokoją projekty ustaw trafiających do Sejmu, zmierzające w istocie do utrudnienia działalności spółdzielni i do spętania ich nakazami administracyjnymi. O tym także zamierzamy pisać, pokazując nietrafione rozwiązania, będące być może rezultatem braku kompetencji ich autorów, a być może efektem działania rozmaitych biznesowych grup nacisku. Przede wszystkim zaś pragniemy przedstawiać takie rozwiązania, które byłyby optymalne i dla całości naszej gospodarki, i dla sektora spółdzielczości. Pomogą nam w tym specjaliści z zakresu działalności spółdzielczej, których będziemy prosić o uwagi merytoryczne.
Czas na to jest jak najlepszy, bo ONZ zamierza ogłosić rok 2012 Rokiem Spółdzielczości. Spółdzielczość odgrywała i odgrywa bardzo ważną rolę w rozwoju społeczno-gospodarczym wielu krajów na świecie. W Unii Europejskiej funkcjonuje 235 tys. podmiotów spółdzielczych, które zatrudniają około 4,5 mln pracowników, a wyniki ich działalności mają wpływ na życie 140 mln członków – i na życie większości obywateli zjednoczonej Europy. W Polsce liczba osób, dla których spółdzielnia jest głównym miejscem pracy, przekracza 300 tys. W około 9 tys. polskich spółdzielni jest prawie 8 mln członków.
Spółdzielnie są przedsiębiorstwami, ale zarazem elementami sektora gospodarki społecznej. Chętnie angażują się w inicjatywy prospołeczne, co w dużym stopniu wynika z obowiązku dbania o członków. Wiele spółdzielni zaliczanych jest do grona organizacji pożytku publicznego (np. socjalne, inwalidów, niewidomych).

Obywatel spółdzielca

Jak twierdzi wybitny znawca tematyki spółdzielczej, prof. Henryk Cioch, bez spółdzielczości nie można budować społeczeństwa obywatelskiego ani rzeczywistej demokracji. Rodzi się więc pytanie: skoro spółdzielczość jest tak ważnym i potrzebnym sektorem, to dlaczego w ostatnich 20 latach ta dziedzina w naszym kraju miała się tak źle? Dlaczego liczba spółdzielni w Polsce zmniejszyła się prawie o połowę? W 1988 r. było ich 15.236, a pod koniec 2008 r. – 8912. Rozwija się w zasadzie wyłącznie sektor spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, choć nie wiadomo, jak długo, bo już zostały uchwalone przepisy oznaczające jego dyskryminowanie przez państwo.
Nie ukrywamy, że sporo uwagi zamierzamy poświęcić właśnie SKOK-om. Na rynku światowym unie kredytowe (odpowiednik naszych SKOK-ów), zrzeszone w Światowej Radzie Związków Kredytowych, reprezentują aż 97 krajów. Należy do nich ponad 183 mln członków. Aktywa unii kredytowych na świecie wynoszą ponad bilion dolarów. I nie jest to żadna piramida finansowa, wymagająca zasilania środkami podatników. W czasie gdy banki w samej Europie wchłonęły 4,5 bln euro, spółdzielnie kredytowe na całym świecie i w Polsce nie musiały prosić nawet o jedno euro, przyczyniając się do stabilizacji rynku finansowego. W naszym kraju w latach 1995-2009 upadło pięć banków komercyjnych i 89 banków spółdzielczych. Wypłaty Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wyniosły 814,4 mln zł i objęły prawie 319 tys. osób, którym groziła utrata oszczędności.

Wykluczeni mogą podejść

183 mln członków związków kredytowych – tak wielka liczba robi wrażenie, ale najważniejsze jest to, że mówi ona również o wielkiej potrzebie prowadzenia takiej działalności. Tych milionów ludzi nie zmuszono przecież siłą, by wstępowali do unii i kas kredytowych. Często są to osoby gorzej sytuowane, które doświadczały swoistego wykluczenia finansowego, nie mogąc np. korzystać z kredytów bankowych. Ofertę dla nich mają natomiast unie kredytowe, a u nas SKOK-i. Ich działalność pozwala chociaż w pewnym stopniu ograniczać zakres ubóstwa w Polsce i finansować potrzeby ludzi niezamożnych.
I właśnie dlatego zasługuje ona na poparcie ze strony pisma ceniącego lewicowe ideały. Zresztą nie są one dalekie od zasad, które przyświecają spółdzielczości na świecie: dobrowolne i otwarte członkostwo, demokratyczna kontrola, troska o społeczność lokalną, autonomia i niezależność, kształcenie, szkolenie i informowanie, współpraca między spółdzielniami, zaspokajanie potrzeb członków, a nie maksymalizacja zysków. Trudno się pod tym nie podpisać.
Spółdzielczość w naszym kraju nie tylko nie jest wspierana ani promowana, lecz także podlega rozmaitym ograniczeniom, które trudno znaleźć w innych krajach Unii Europejskiej. Bez zmiany strategii i polityki państwa wobec spółdzielczości rola tego sektora będzie dalej marginalizowana. Ruch spółdzielczy – jako idea – wymaga wspierania i promowania, a pilną potrzebą jest zmiana i uporządkowanie regulacji prawnych. I takie działania zamierzamy popierać.

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy