Poszli po kiboli

Poszli po kiboli

W ciągu pięciu lat 151 pseudokibiców z Białegostoku i okolic oskarżono o organizowanie ustawek, propagowanie faszyzmu i handel narkotykami

– Idziemy po was! – zapowiedział pięć lat temu Bartłomiej Sienkiewicz, ówczesny minister spraw wewnętrznych. Adresatem tych słów było przede wszystkim środowisko pseudokibiców Jagiellonii Białystok odpowiedzialne za fizyczne ataki na obcokrajowców, podpalenia mieszkań czy malowanie swastyk i krzyży celtyckich na elewacjach, a na dodatek za handel narkotykami i czerpanie korzyści z prostytucji. Proceder miał kwitnąć w latach 2010-2014.

Prawicowi publicyści, np. Piotr Gursztyn, obecny dyrektor programowy w telewizji Kurskiego, lubują się w stwierdzeniach, że nic z zapowiedzianych działań nie wyszło, bo – w domyśle – problemu właściwie nie było, a potomek noblisty sprawę wyolbrzymił.

Inni, z zasady przychylni Sienkiewiczowi, jak Jacek Harłukowicz z „Gazety Wyborczej”, od lat opisujący neonazistów na Śląsku, zarzucił mu, że rząd PO-PSL nic w tej sprawie nie zrobił. Sienkiewicz protestował: – Zareagowaliśmy błyskawicznie. W komendach wojewódzkich powstały specjalne zespoły zajmujące się rozpracowywaniem środowisk skrajnych i chuligańskich. Już po roku w prokuraturach było o 32% więcej spraw o przestępstwa z nienawiści, a policjanci i prokuratorzy zdali sobie sprawę z tego, z jak ważnym problemem mamy do czynienia („Gazeta Wyborcza”, 5 lutego 2018).

Tyle że po dojściu PiS do władzy, kiedy środowiska kibolskie uzyskały niemal państwowy status spadkobierców „żołnierzy wyklętych”, policja i prokuratura zapadły w stupor: rozpoczętych spraw nie można było tak łatwo umorzyć, ale wrogami obecnej władzy stali się ekolodzy z Puszczy Białowieskiej i to na nich poszły wszystkie siły. Kibole natomiast zaczęli znów oddychać pełną piersią, organizując marsze ku czci swoich powojennych idoli, jak ten w Hajnówce. Liczyli przy tym na pobłażliwość prokuratorów i sądów, bo za uszami mają sporo.

Mimo czystek przeprowadzonych w wymiarze sprawiedliwości, degradacji prokuratorskich i niespodziewanych awansów dla „samych swoich”, prokuratura po cichu i konsekwentnie robi swoje. W przypadku śledztwa dotyczącego przestępczości zorganizowanej w środowisku białostockich pseudokibiców też zaczęło się nieciekawie. Nadzór nad tym postępowaniem stracił Grzegorz Masłowski, prokurator legenda z przeszło 30-letnim stażem i dużym doświadczeniem w tropieniu neonazistów. Wraz z nastaniem nowej władzy został przeniesiony z prokuratury apelacyjnej, którą zlikwidowano, do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Sprawą przestępstw kiboli zajął się nowo utworzony Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Samo zaś śledztwo przeszło pod nadzór Sylwiusza Żochowskiego, wcześniej prokuratora rejonowego z Wysokiego Mazowieckiego, który jednak szybko się z niego wycofał. Sprawę po nim objął Dariusz Kapuściński z Suwałk i tak jest do dziś.

– W mojej opinii to bardzo doświadczony prokurator i poradzi sobie z każdą sprawą – mówiła na początku 2017 r. Iwona Kruszewska, szefowa Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Prokuraturze Krajowej.

Lokalne media miały używanie, bo Kapuściński w Suwałkach zajmował się skorumpowanymi samorządowcami i drobnymi złodziejaszkami, ale na razie obawy co do jego kompetencji zupełnie się nie potwierdziły. Z zespołem śledczych Kapuściński powoli, ale konsekwentnie stawia kibolom zarzuty. Na początku lutego tego roku ma je aż 151 osób z Białegostoku i okolic.

Z tych 151 osób aż 105 pseudokibiców oskarżono o organizowanie ustawek i udział w nich. – W marcu ubiegłego roku przedstawiono zarzuty 25 pseudokibicom klubu Piast Gliwice podejrzanym o udział w bójce z pseudokibicami Jagiellonii Białystok w okolicach Rawy Mazowieckiej w 2013 r. – informuje Iwona Kruszewska. – Zarzuty w tej sprawie przedstawiono też 10 podejrzanym z terenu Białegostoku. Czynności trwały do września zeszłego roku. Teraz sukcesywnie podejmowane będą decyzje w poszczególnych sprawach.

Wśród 151 kiboli aż 34 pochodzi z Hajnówki i okolic. 12 z nich ma zarzuty za ustawki, ale aż 22 zajmowało się dilerką narkotykową.

Kilku osobom, także jednej kibolce, postawiono również zarzuty czerpania korzyści majątkowych z cudzego nierządu. W tym przypadku prokurator po przyznaniu się części z nich do przestępstwa wnioskował o kary w zawieszeniu i sąd do tego wniosku się przychylił.

Najciekawiej wygląda sprawa dotycząca zarzutów z art. 256 par. 1 Kodeksu karnego, czyli „propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych lub ze względu na bezwyznaniowość”. – Wśród 23 osób, którym przedstawiono zarzuty z tego artykułu, dwie wskazały na możliwość dobrowolnego poddania się karze – mówi prokurator Kruszewska.

Jak dodaje, żadna z tych 23 osób nie pochodzi z powiatu hajnowskiego czy bielskiego. Ale licho nie śpi. W zeszłym roku na budynku gospodarczym należącym do Muzeum i Ośrodka Kultury Białoruskiej w Hajnówce ktoś namalował rasistowskie hasła. Tomasz Tichoniuk, dyrektor placówki, zgłosił to na policję. Po kilku tygodniach sprawa została umorzona wobec niewykrycia sprawców.

Wydanie: 12/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy