Pracownik wiecznie tymczasowy

Pracownik wiecznie tymczasowy

Czas niepewności

W mediach komentatorzy i ekonomiści co rusz powtarzają nam, że na rynku pracy najważniejsze są elastyczność i mobilność. Na razie korzystają na nich wszyscy, tylko nie pracownicy. Ci mówią o poczuciu wielkiej niepewności. Opowiadają o pracodawcach kontraktujących w agencji nadliczbowych pracowników, aby móc swobodnie zwolnić tych, którzy nie wytrzymują tempa. Narzekasz? Nie podobają się warunki pracy? Droga wolna, tam są drzwi, na twoje miejsce mamy pięciu innych – słyszą od zwierzchników. Im więcej niepewności, tym lepiej dla pracodawców. Mają pracownika w garści.

Dlatego poczynają sobie wobec nich coraz śmielej. „(…) Występowały też przypadki wprowadzania przez niektórych pracodawców w umowach o pracę bezprawnych zapisów, zgodnie z którymi w przypadku rezygnacji pracownika tymczasowego z wykonywania umowy w ciągu pięciu dni roboczych od rozpoczęcia pracy, agencja pracy tymczasowej nie wypłaci wynagrodzenia za dni przepracowane, przejmując je na poczet kosztów związanych z obsługą i przygotowaniem stanowiska pracy”, czytamy w raporcie PIP.

– To właśnie ludzie pracujący za pośrednictwem agencji tworzą tzw. prekariat. Nie wiedzą, czego mogą się spodziewać, nie mogą planować. O awansie lub podwyżce nie może być mowy. Perspektyw brak. Dlatego strumień ludzi migrujących za granicę będzie rósł – przewiduje Łukasz Komuda.

Coraz częściej tymczasowość pracy staje się fikcją. Wedle zapisów ustawowych pracować tymczasowo u jednego pracodawcy można maksymalnie przez 18 miesięcy w ciągu 36 miesięcy. Jednak i ten przepis jest obchodzony przez agencje. Zakładają one agencje córki, które wymieniają się pracownikami. Tymczasowi mówią, że przerzuca się ich jak worek ziemniaków. „Dotychczasowy stan prawny, dopuszczający takie działania, powoduje, że pracodawca użytkownik może, korzystając z usług różnych agencji, zyskać pracownika tymczasowego na praktycznie nieograniczony okres”, wytykają inspektorzy. Głośny był przypadek wrocławianina, który na umowie o pracę tymczasową przepracował 13 lat.

Kontrole wykazały również, że część pracodawców i agencji nie zapewniała pracownikom tymczasowym bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. – Z doświadczenia wiem, że szkolenia BHP to pozory. Przylatuje jakiś facet, rzuca kilka zdań, każe podpisywać papiery i wysyła ludzi do roboty. Momentami bywało niebezpiecznie, a ludzie nie byli na to przygotowani – przyświadcza Konieczny.

Często uchybienia dotyczyły czasu pracy. Stwierdzono je w 58 podmiotach. Dotknęły 13% pracowników objętych kontrolą. Inspektorzy podają dwie przyczyny: brak wiedzy oraz – ponownie – korzyści finansowe.

W związku z licznymi naruszeniami prawa kontrolerzy PIP wydali wiele decyzji, wniosków oraz poleceń ustnych. 103 osoby zostały ukarane mandatami w łącznej wysokości 120 tys. zł. Niestety, sami przedstawiciele Inspekcji stwierdzają w raporcie, że nierzadko mają związane ręce, bo różnych naruszeń ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych prawo nie uznaje za wykroczenia. Mowa chociażby o zakazie wykonywania prac szczególnie niebezpiecznych lub maksymalnym czasie wykonywania pracy tymczasowej u jednego pracodawcy. Inspektorzy stwierdzają, że wielu naruszeń pracodawcy dokonują świadomie. Perspektywa kary jest mało prawdopodobna, a zyski można osiągnąć nieliche.!

Konieczne są zmiany

Zła opinia o rynku pracy tymczasowej uderza w największe agencje świadczące tego typu usługi. Ich przedstawiciele sugerują, że za większość wynaturzeń odpowiedzialne są powstające masowo agencje krzaki.

Bo agencję zatrudnienia może w Polsce założyć każdy bez ponoszenia znacznych kosztów. Prawo nie oczekuje od podmiotów, które chciałyby prowadzić tego typu działalność, posiadania zabezpieczenia finansowego na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników tymczasowych w przypadku utraty płynności. Aby agencja mogła działać legalnie, musi otrzymać certyfikat wydawany przez marszałka województwa. Również ten wymóg przestaje obchodzić niektórych cwaniaków. W czasie kontroli inspektorzy PIP ujawnili 83 podmioty, które nielegalnie działały jako agencje pracy tymczasowej.

– Na tym biznesie teoretycznie łatwo zarobić, ale praktycznie ryzyko jest ogromne. Jeżeli zatrudnia się sto osób za najniższą stawkę, co miesiąc trzeba mieć 250 tys. zł na pensje. W efekcie co roku około tysiąca agencji upada, nie regulując zobowiązań wobec pracowników – mówiła „Gazecie Wyborczej” Anna Wicha, prezeska zarządu Polskiego Forum HR.

Zdarza się więc, że agencja plajtuje, ludzie zostają z niczym, a właściciel po jakimś czasie zakłada nowy podmiot. Na razie jednak wiele wskazuje na to, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w pierwszej kolejności ukróci zjawisko „stałej tymczasowości”. – Jak widzę te świetne wyniki na rynku agencji, to wiem, jakim kosztem to się odbywa. Chcę przywrócić agencjom ich podstawową misję. Nie mają zatrudniać na stałe, mają kierować do pracy tymczasowej – mówił wiceminister Stanisław Szwed.

Prace nad nowelizacją ustawy już trwają. W myśl proponowanych rozwiązań pracownik tymczasowy nie będzie mógł przepracować u konkretnego pracodawcy więcej niż 18 miesięcy bez względu na to, która agencja go przysyła. Solidarność proponuje nawet, aby – w przypadku przekroczenia limitu 18 miesięcy – pracodawca musiał zaoferować stałą umowę o pracę. – Skoro ktoś zatrudnia pracownika kilka lat, znaczy, że go potrzebuje na stałe – kwitują związkowcy. Agencje bronią się jednak. Przedstawiciele potentatów tymczasowego zatrudnienia tłumaczą, że rynek pracy tymczasowej jest w Polsce dość dobrze uregulowany. – Jeżeli go ograniczymy, automatycznie powiększy się rynek outsourcingu – umów cywilnoprawnych na najniższych stawkach – zaznacza Anna Wicha.

Outsourcingu doświadczyło 411 pracowników TVP, którzy dwa lata temu zostali przeniesieni do agencji LeasingTeam. Większość z nich już została zwolniona. Tych, których przed wypowiedzeniem chroni kodeks pracy, skierowano do włocławskiego archiwum firmy. Odmowa przyjęcia tej propozycji oznaczała wypowiedzenie.

Nowe regulacje dotyczące pracy tymczasowej wydają się konieczne. – Nie mamy silnych związków zawodowych, dlatego reakcja państwa jest niezbędna. Dzikie praktyki na rynku pracy tymczasowej należy ukrócić – stwierdza Łukasz Komuda. Pogląd ten podziela Maciej Konieczny z Razem: – Na rynku pracy tymczasowej panuje duża rotacja kadr. Z tego powodu ludzie nie mają możliwości zorganizowania się w walce o swoje prawa.

Pracownicy tymczasowi do planowanych zmian podchodzą z rezerwą. Przede wszystkimi skupiają się na tym, żeby związać koniec z końcem. Większość przyznaje, że gdyby tylko mogli, pracę w agencji natychmiast zamieniliby na etat. Gdyby tylko mogli…

Strony: 1 2

Wydanie: 24/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy