Prawo widoku

Czy właściciel zaniedbanej posesji powinien płacić karę za oszpecanie krajobrazu? Inwestorzy prywatni wielokrotnie zżymali się na ingerowanie ekspertów i urzędników w ich decyzje wynikające z chęci wydania prywatnych przecież pieniędzy. Ostatecznie nie mieli racji, bo wszystko, co chciał wykonać taki inwestor na obszarze ograniczonym projektowanym zakładem, można było (czasem naciągając) zaliczyć do sfery produkcyjnej, a więc „mogącej znacząco wpłynąć na środowisko”. Instrukcja obsługi szamba Wkraczanie wymogów ochrony środowiska do tak zwanej sfery PPP (plany, programy, polityki) jest w pełni zgodne z zasadami obowiązującymi w Unii. Prędzej czy później ukaże to wszystkim zainteresowanym zdradziecką wyrwę pomiędzy polskim prawodawstwem ekologicznym a niezniszczalnymi prawami własności. Już niedługo oceniać będziemy, i to coraz surowiej, różne koncepcje, strategie i propozycje rozwiązań przestrzennych, gdzie zainteresowanymi mogą być prywatni właściciele wcale nieplanujący niczego innego jak tylko spokojnego mieszkania w ulubionym otoczeniu. A tu dla obszarów funkcjonalnych (np. uzdrowisk) pojawiają się ograniczenia sposobu ewakuacji nieczystości, wyglądu elewacji i ogrodzenia, zalecenia dotyczące oświetlenia ulic i posesji, nie mówiąc o regulacjach udziału zieleni. W ślad za takimi zapisami pojawią się z pewnością rozporządzenia upoważniające służby różnego rodzaju do sprawdzania szczelności szamb, zawartości pojemników na odpady, kondycji drzew w obejściu, bezpieczeństwa zastosowanych materiałów budowlanych, sprawności katalizatorów w pojazdach, stopnia wygłuszenia ścian w salonach zawierających sprzęt nagłaśniający i materiału spalanego w kominkach. O tych wszystkich sprawach nie trzeba było myśleć w czasach, gdy wkroczenie do prywatnego mieszkania pod byle pretekstem było proste i dość częste. Ale dziś? Teraz egzekucja wielu zapisów dotyczących gospodarki odpadami, także przemysłowymi, okazuje się trudna, gdy np. właściciel posesji zbiera w piwnicy rozbite świetlówki czy demontuje baterie kadmowe na własny użytek. Dom wewnątrz jest niedostępny, ale i z zewnątrz nie bardzo można go kontrolować. Ograniczyć prawo własności? Jakże niepopularne będą konieczne nowelizacje ustaw, a może nawet zmiana konstytucji RP, idąca w kierunku ograniczenia prawa własności. Niestety, jest to nieuniknione. Najpilniejsze zadanie czeka sferę budownictwa. Precyzyjniejsze zapisy planów przestrzennego zagospodarowania, a więc jednoznaczne prognozy do tych planów, wymuszają potrzebę zapewnienia poprzez działania nadzoru budowlanego, ale też innych służb, wymogów ładu przestrzennego, dyscypliny architektonicznej, estetyki elewacji i zagospodarowania działki. W skali miast i gmin pojawić się musi skuteczniejsza kontrola respektowania zapisów planu, nie tylko na terenach inwestycji publicznych, produkcyjnych i usługowych oraz infrastrukturalnych, ale też w kwartałach mieszkaniowych i rezydencjalnych, rekreacyjnych i budownictwa zagrodowego. Powstaje pytanie, czy ten konieczny zwrot w kierunku zwiększenia obywatelskiej odpowiedzialności za jakość krajobrazu i zwykłego otoczenia – jako dóbr powszechnych – musi się odbywać wyłącznie poprzez nakazy i system kontrolno-restrykcyjny. Czy wzorem niektórych krajów powinno się pojawić w zapisach konstytucyjnych prawo do niezeszpeconych budownictwem widoków i prawo wymagające od wszystkich wysokiej dbałości o środowisko w gospodarstwie domowym. Oczywiste jest, że takie ogólne przepisy będą równie mało skuteczne jak inne, już istniejące, powierzające mieszkańcom Polski zasoby i piękno przyrody. Osiągnięcie postępu w dziedzinie ochrony środowiska na co dzień możliwe jest przede wszystkim drogą zwiększenia samokontroli sąsiedzkiej, aktywności samorządów i dźwigania indywidualnej świadomości obywatelskiej, w tym ekologicznej. Zatem procedury uzgadniania inwestycji w części postulatywnej oraz ewaluacyjnej coraz częściej powinny wkraczać na pole edukacyjne, proponując skuteczne metody i treści tej edukacji, łagodne drogi ograniczania praw własności, szukania ukrytych korzyści z wprowadzania coraz bardziej szczegółowych ograniczeń, zaleceń, kontroli. Przychodzi czas oglądania się na siebie, a nie tylko na dymiące w oddali kominy.   Udostępnij: Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2003, 38/2003

Kategorie: Ekologia