Prezes Paciorkowski czyta powoli

Prezes Paciorkowski czyta powoli

Gdy były prezes IPN Janusz Kurtyka cały ubiegły rok zapowiadał, że już za momencik, za chwilę jego instytucja ujawni porażające dokumenty o współpracy prezydenta Kwaśniewskiego z SB, Polska Agencja Prasowa odnotowała to z nabożną czcią i powagą. Co do słowa! I wielokrotnie! Kolejne terminy mijały, a o nowych PAP także szczegółowo informowała w swoich depeszach. W końcu stało się. Piotr Gontarczyk urodził… mysz. Choć była bardzo malutka, to PAP z hukiem ogłosiła jej narodziny.
Z zainteresowania agencji tą problematyką mogłoby więc wynikać, że lubując się w takich tematach, PAP równie ochoczo napisze o książce polemizującej z Gontarczykiem. Ale gdzież tam? Publikacja Pawła Dybicza zamieszczona w kwartalniku „Społeczeństwo i Polityka”, wydawanym przez Wydawnictwo Akademii Humanistycznej w Pułtusku, nie doczekała się nawet jednego zdania. PAP zamilkła na amen. Prezes Jerzy Paciorkowski mimo że dwa razy dostał do ręki ten tekst, nie zdążył go przeczytać. Prezes długo był w „Rzeczpospolitej” i czyta powoli. Wie zresztą nie tylko, co i jak czytać, ale co ze zbędną pisaniną zrobić. W meczu Gontarczyk i PAP kontra Kwaśniewski i Dybicz wynik 20 do 0. I jak tu nie kochać Paciorkowskiego za skuteczność?

Wydanie: 44/2010

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy