Przywrócimy dobre imię prokuraturze

Przywrócimy dobre imię prokuraturze

Koniec z wykorzystywaniem prawa do działań politycznych. A przestępcy niech nie liczą na złagodzenie polityki karnej Zbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości Umiar i respekt dla prawa Zbigniew Ćwiąkalski objął swe stanowisko 16 listopada ub.r. Od pierwszych dni urzędowania jest najczęściej atakowanym przez liderów PiS i związane z nimi media ministrem rządu Donalda Tuska. Trudno się temu dziwić. Poprzednik min. Ćwiąkalskiego był tym członkiem gabinetu Jarosława Kaczyńskiego, którego działalność wyrządziła szczególnie wiele szkód. Bardzo dużo jest więc po nim do naprawienia, co może wywoływać opór i niezadowolenie. O najważniejszych zadaniach resortu sprawiedliwości obecny minister mówi w naszym wywiadzie. Warto zwrócić uwagę, że zapowiedziane przez niego przywrócenie dobrego imienia prokuraturze to w istocie wielka praca oznaczająca poprawę jakości funkcjonowania całego wymiaru sprawiedliwości, co jest ważne dla wszystkich chyba ludzi w Polsce. Prawie 58-letni Ćwiąkalski mógłby być ojcem 37-letniego Ziobry. Obaj skończyli wydział prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim – ale podobieństw w podejściu do prawa trudno u nich szukać. Zbigniew Ziobro to wielki zapał w korzystaniu z możliwości przymusu stwarzanych przez prawo oraz chęć instrumentalnego wykorzystywania jego mechanizmów (nie tylko do walki z rozmaitymi układami, ale i z szeroko pojmowanymi przeciwnikami). Idealizm łączy się u niego z łatwością rzucania oskarżeń i pragnieniem zwracania na siebie uwagi. Poprzestał na tytule magistra, nie wykładał, nie wykonywał zawodu prokuratora, adwokata czy radcy. Bardziej trybun ludowy niż prawnik. Zbigniew Ćwiąkalski to umiar w stosowaniu siły prawa, respekt dla jego ducha i litery, adwokacka (12 lat praktyki) świadomość, że prawnika piastującego wysoką funkcję powinna cechować szczególna odpowiedzialność za słowo, bo nieuzasadnione oskarżenie może mieć zabójczą moc. A prawnikiem chciał być, od kiedy pamięta – i jest prawnikiem nie tylko z krwi i kości, lecz także genetycznie, po ojcu, jeszcze przedwojennym sędzim i radcy prawnym. Został doktorem w wieku 29 lat, zrobił habilitację, jest profesorem (praca w Katedrze Prawa Karnego UJ i Zakładzie Prawa Karnego i Postępowania Karnego Uniwersytetu Rzeszowskiego), doradzał premier Hannie Suchockiej, był czynnym adwokatem. Min. Ćwiąkalski mówi, że nie jest politykiem. To dobrze, bo na jego obecnym stanowisku im mniej polityki, tym lepiej. – Pojawiają się opinie, że wymiar sprawiedliwości łagodnieje. Był Ziobro, to przestępców traktowano surowo, zamykano do więzień i aresztów, wyroki były wysokie. Przyszedł Ćwiąkalski – wyroki ponoć mają być niskie, złoczyńców się wypuszcza. Mówił o tym ostatnio były premier, Jarosław Kaczyński, ostrzegając, że z więzień zwalniani są arcyzbrodniarze, bandyci, mordercy. – Nie ma żadnej polityki łagodzenia odpowiedzialności karnej. Były premier jest prawnikiem, powinien wiedzieć, że w Polsce są niezawisłe sądy, bo ich niezawisłości nie udało się zniszczyć PiS. Minister sprawiedliwości nie może więc niczego kazać sędziom – choć rozumiem, że przez ostatnie dwa lata wydawało się, że minister ma uprawnienia pozwalające mu dyrygować sądami. Ten zarzut jest polityczną demagogią mającą zdyskredytować obecny rząd i mnie. Jarosław Kaczyński poprzez niedopowiedzenia – mówi: „wypuszczono” z więzień – chce postraszyć społeczeństwo i zasugerować, że prokuratura, podległa ministrowi-prokuratorowi generalnemu wypuszcza sprawców okrutnych czynów. Skrócenie aresztu tymczasowego czy przedterminowe zwolnienie nie jest decyzją prokuratury lecz sądu, który dokładnie ocenia stopień winy poszczególnych przestępców. Jednym wymierza 25 lat czy nawet dożywocie, ale są i członkowie grup przestępczych, którzy dostają po półtora roku. Nie wszyscy zasługują na najsurowszy środek zapobiegawczy, jakim jest areszt, i na wysoki wyrok. Zbyt długie areszty – Długie areszty i wysokie wyroki są sygnałem, że władza ma wolę zwalczania przestępczości. – Tymczasowe aresztowanie zgodnie z przepisami nie powinno trwać dłużej niż 12 miesięcy i tylko w wyjątkowych sytuacjach można je przedłużać. Po 2005 r przyzwyczajono nas do tego, że areszt jest jedynym skutecznym środkiem zapobiegawczym. Nie jest jedynym. W wielu sytuacjach poręczenie majątkowe, osobiste czy dozór policyjny równie skutecznie zapobiegają utrudnianiu postępowania. Polityka masowego stosowania aresztu tymczasowego i kar bezwzględnego pozbawienia wolności prowadzi właśnie do tego, że nie zwalcza się przestępczości. Skoro dziś aż 61 tys. osób skazanych prawomocnie na karę pozbawienia wolności, nie odbywa tej kary bo brakuje miejsc, to efektem jest tylko wzrost poczucia bezkarności wśród przestępców i spadek szacunku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 05/2008, 2008

Kategorie: Wywiady