Jakie zmiany w Kodeksie wyborczym są naprawdę potrzebne?

Jakie zmiany w Kodeksie wyborczym są naprawdę potrzebne?

Jakie zmiany w Kodeksie wyborczym są naprawdę potrzebne?

Prof. Małgorzata Fuszara,
była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania
Mimo wad proporcjonalny system wyborczy jest lepszy niż większościowy. Wbrew naiwnym nadziejom, że ten drugi daje większą kontrolę nad wybranymi i „odpartyjnienie” reprezentantów, partie i lokalne układy władzy jeszcze się w nim umacniają, czego najlepszym przykładem są Senat i niektóre gminy. Dlatego powinniśmy wrócić do systemu proporcjonalnego w wyborach na wszystkich szczeblach, także w najmniejszych gminach. Jesteśmy obecnie świadkami sprzeciwu wobec „zabetonowania” sceny politycznej, ale dopuszczenie na nią innych aktorów nie nastąpi dzięki wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych, lecz choćby przez zmianę systemu przeliczania głosów na mandaty, uprzywilejowującego wielkie partie polityczne. Trzeba też wprowadzić parytet płci na listach wyborczych (50/50) i naprzemienne umieszczanie na nich kobiet i mężczyzn.

Rafał Górski,
Instytut Spraw Obywatelskich
Wójt, burmistrz i prezydent miasta powinni pełnić funkcję nie dłużej niż dwie kadencje. Pozwoli to rozkruszyć zabetonowane w wielu gminach układy. Dla posła i senatora też nie więcej niż dwie kadencje. Racji stanu będzie służyć świeża krew w parlamencie oraz znajomość życia poza Wiejską. Trzecia zmiana to dodanie na kartach wyborczych kratki „żaden z powyższych” – opcji dla obywateli, którzy chcą uczestniczyć w wyborach, ale nie chcą poprzeć żadnego z przedstawionych kandydatów. Ważne, by te innowacje wypracować i uzgodnić z obywatelami z wykorzystaniem narzędzi demokracji uczestniczącej, np. wysłuchania publicznego i konsultacji społecznych.

Dr hab. Piotr Uziębło,
konstytucjonalista, Uniwersytet Gdański
Przede wszystkim warto zastanowić się nad kształtem okręgów w wyborach samorządowych w województwach, powiatach i miastach na prawach powiatu. Obecnie bardzo małe okręgi powodują, że nawet uzyskanie kilkunastu procent głosów może się nie przełożyć na mandaty. Pilnej modyfikacji wymaga zgłaszanie kandydatów. Zbieranie podpisów często rodzi patologie, warto rozważyć redukcję wymaganej liczby podpisów lub wprowadzić kaucję wyborczą, przepadającą, jeśli się nie osiągnie określonego, niskiego pułapu głosów. Warto też wzmocnić kontrolę wydatków komitetów wyborczych, obniżyć kwoty przeznaczane na kampanie i poszerzyć nadzór sądów nad procesem wyborczym.

Joanna Załuska,
Fundacja Batorego
Niezbędne jest odejście od tzw. książeczek w wyborach samorządowych (były przyczyną znacznej liczby głosów nieważnych w 2014 r.), a także wprowadzenie wymogu drukowania kart wyborczych przez Krajowe Biuro Wyborcze (obecnie odpowiadają za to samorządy). Należy umożliwić organizacjom społecznym obserwację wyborów. Trzeba ustalić standard lokalu wyborczego oraz zapewnić właściwe zabezpieczenie kart. Wyniki wyborów komisje powinny podawać niezwłocznie po ich obliczeniu. Konieczne jest wreszcie wydłużenie terminu składania protestów wyborczych – minimum to 14 dni od ogłoszenia wyników, a nie od daty wyborów. Zmiany te wydają się kosmetyczne, mają jednak duże znaczenie dla przywrócenia wiarygodności wyborów w oczach obywateli. Natomiast do poważniejszych zmian nie wolno się zabierać rok przed wyborami, gdyż może to budzić podejrzenia, że ktoś chce poprawić swój wynik.

Wydanie: 4/2017

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy