60% Polaków chce wymiany całej klasy politycznej. Na kogo?

60% Polaków chce wymiany całej klasy politycznej. Na kogo?

Prof. Michał Klimecki,
historia najnowsza, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Na przedstawicieli elit zawodowych, nie tylko naukowych, ale także biznesu, dziennikarstwa, uniwersytetów, na ludzi kultury, sztuki. Oni przebijają się dzięki wykształceniu, zdolnościom do współpracy z otoczeniem. Swój sukces osiągnęli, bo byli wystarczająco komunikatywni i atrakcyjni, więc społeczeństwo może ich zaakceptować.

Prof. Tadeusz Borkowski,
socjolog, UJ
Polityka jest zawodem i nie każdy, kto ma do niej zamiłowanie, może pełnić funkcje polityczne. Trzeba wdrażać programy polityczne, więc wiedza tylko techniczna czy ekonomiczna nie wystarczy. Polityk natrafia na opór społeczny i musi znać zasady propagowania idei, mieć charyzmę, by pociągnąć za sobą ludzi. Zwłaszcza w obecnej sytuacji państwa tego typu poziom wrażliwości społecznej i wyrobienia politycznego jest potrzebny. Co innego w państwie będącym w dobrobycie, nasyconym materialnie, wtedy władzę można powierzyć przedstawicielom nauk społecznych, którzy będą kształtować wyższe potrzeby.

Prof. Paweł Śpiewak,
socjolog, publicysta
Jest grupa społeczna 30-latków, którzy zdobyli już pewną pozycję w bankach oraz instytucjach finansowych lub związanych z rynkiem, u których występuje pojęcie etosu kompetencji. Są wolni od funkcjonowania w układach politycznych i ja bym zaufał ich kompetencji i wiedzy, bo to dowodzi, że mogliby być sprawni jako politycy. Partie powinny się zgodzić na takie nowe grupy albo one same powinny stworzyć jakiś polityczny organizm, który pomógłby im wejść w sferę władzy.

Prof. Józefa Hrynkiewicz,
historyk myśli społecznej
Niestety, nie ma na kogo wymienić tej klasy politycznej, bo ludzie wybierają takich, jacy sami są. Może nowe twarze będą inne, ale tak samo cyniczne i fałszywe. Nie widzę żadnej nadziei na zmianę pokoleniową; skoro aktywność polityczna studentów najlepszych warszawskich uczelni – uniwersytetu, politechniki, SGH, USKW – wynosi 2,5%, to znaczy, że ludzie się odwrócili od polityki. Zresztą młodzi absolwenci, wykształceni, prawi i świadomi swej roli społecznej, gospodarczej i kulturalnej, gdzieś po studiach giną, nie mogą przebić panujących układów. Stanowisk w polityce trzymają się tacy jak panie Beger i Błochowiak albo inni, bo gdzie mogliby zarobić po te 20 tys. zł? Jakie są ich kwalifikacje, czy umieją dobrze uczyć, leczyć, gotować? Trzymają się więc posad. W każdej partii są tacy sami. Jak dotąd żadna reforma nam się nie udała i wynik jest taki, że tylko 43,7% Polaków w wieku produkcyjnym pracuje, a w Szwajcarii aż 90%. Co z tego, że Hausner zastąpi Millera, kiedy on chce odbierać najbiedniejszym, emerytom, rencistom i tylko niepotrzebnie drażni społeczeństwo. I ten człowiek ma być autorem narodowej strategii integracji społecznej?

Prof. Mirosław Fazan,
politolog, Uniwersytet Śląski
Z samego tasowania kart nie wyskoczy żaden tuz. Jakkolwiek by potasować, więcej tuzów już się nie znajdzie, zwłaszcza że talia jest już zeszmacona i poznaczona. Nie wiem, czy znajdzie się nowa talia, w każdym razie nadzieje, że okręgi jednomandatowe coś zmienią, są naiwnością. Trzeba dobrze znać mechanizmy wyborcze, by wiedzieć, kto wygrywa, a kto przegrywa. Mnie niepokoi nie klasa polityczna, ale kondycja społeczna, wzrastająca agresja, zawiść, niechęć, podejrzliwość. Upokorzenia wynikające z zawodowej bezradności przy kolejnych idiotyzmach reformatorskich przeżywają lekarze. Również pomysł rozwalenia systemu edukacji dokonany przez byłego ministra Handkego był zabójczy, bo teraz edukacja podstawowa kończy się po sześciu, a nie po ośmiu latach. Dla wielu młodych obniżyło się minimum wykształcenia.

Dr Tadeusz Kononiuk,
prawo prasowe, Uniwersytet Warszawski
Nie mam przekonania do wiarygodności badań, bo przedstawia się różne, wzajemnie wykluczające się wyniki, choć widać, że elity nie budzą zaufania. Z historii wiemy jednak, że naród żydowski 40 lat tułał się po pustyni, zanim wytworzyło się nowe pokolenie wyzwolone z niewoli egipskiej. To samo dotyczy nowej świadomości klasy politycznej w Polsce. Nie ma innego wyjścia, bo jeśli nie młodzi, to kto? Nikt inny za nas rządził nie będzie, tylko ludzie wychowani w otwartym społeczeństwie demokratycznym, bez autorytarnych obciążeń, nieskażeni tamtym systemem jak obecna opozycja i koalicja. Tylko oni mogą zrozumieć zdanie Kennedy’ego: nie pytaj, co państwo da tobie, ale co ty dasz państwu.

Dr Andrzej Rostocki,
socjolog, Uniwersytet Łódzki
To zadanie niemożliwe do spełnienia, jednak nasza klasa polityczna nie jest aż tak zła. Owe 60% społeczeństwa nie potrafi zrozumieć założeń systemu demokratycznego, jest zakorzenione w systemie dominacji i podporządkowania. Nie dociera do niego większość komunikatów. Ludzie są odwróceni plecami do spraw publicznych, a tu trzeba brać odpowiedzialność za siebie. Nikt nas w tym nie zastąpi, choć wiele osób dla świętego spokoju chciałoby przekazać swoją wolność w ręce kogoś, kto zapewniłby im przetrwanie. Moi studenci wiedzą, że będą na swoich wykształconych głowach mieć znaczną część społeczeństwa, która nie chce wiedzieć, o co chodzi. Nasz system edukacyjny w ciągu kilkunastu lat się nie zmienił, nie daje szans awansu społecznego, nie wyławia ludzi zdolnych, ale jest nastawiony na odtwarzanie biedy i niskiego wykształcenia. Zbyt mały jest krąg ludzi otwartych, proeuropejskich i światowych, za to ogromna jest rzesza ksenofobów.

 

Wydanie: 47/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy