Reduta przy placu Powstańców Warszawy 7

Reduta przy placu Powstańców Warszawy 7

Pod adresem wymienionym w tytule mieści się w Warszawie redakcja „Wiadomości”, głównego serwisu informacyjnego telewizji publicznej w Polsce. Jedynym zadaniem zespołu jest przygotowanie pod wieczór rzetelnego podsumowania wydarzeń dnia w kraju i na świecie. Z publicznej natury stacji telewizyjnej dla wydawcy programu informacyjnego wynika przede wszystkim obowiązek zachowania równego dystansu wobec wszystkich aktorów sceny publicznej. Ów równy dystans jest bowiem fundamentem dziennikarskiej bezstronności. I żeby już w pierwszym akapicie nie parsknąć śmiechem, urwijmy to westchnienie.

Mija właśnie rok od opanowania wszystkich stacji radiofonii i telewizji publicznej w Polsce przez zmilitaryzowane ideologicznie, nieoznakowane jednostki PiS. Inwazja się powiodła, choć tu i ówdzie odbywa się jeszcze dogaszanie ognisk buntu. Nowa załoga najważniejszej reduty przy placu Powstańców Warszawy od początku ofensywy nie miała wątpliwości, w którą stronę strzelać. Zdążyła już ujawnić bogaty, ciągle jednak odległy od wyczerpania, repertuar uczuć do swoich i do obcych. Już po roku może się pochwalić nowymi standardami dziennikarstwa, które zamieniają misję telewizji publicznej na wirtualne materializowanie wizji szefa rządzącej partii, pełniącego obowiązki króla wszystkich Trzech Króli.

Żołnierze „Wiadomości” rozpoczęli nowy rok w formie, która może być wzorem dla tworzonych oddziałów Obrony Terytorialnej. Mimo sylwestrowego przemęczenia ani na chwilę nie zeszli z regulaminowego azymutu.

W poniedziałek 2 stycznia 2017 r. ludzie w Polsce najbardziej chcieli się dowiedzieć, co się stało w Ełku. Beata Tadla i Jarosław Kulczycki zaczynają od zdania: „W Ełku ciągle niespokojnie”. Tyle że nie dzieje się to w TVP, gdzie oboje prezenterzy do niedawna pracowali, ale w telewizji NOWA, o 18.30 w serwisie „24 godziny”. O 18.50 inna nowa stacja, mianowicie WP, w programie informacyjno-reporterskim #dzieje się# zaczyna oczywiście od sytuacji w Ełku. Obie stacje, przecież na dorobku, bo istnieją zaledwie od kilku tygodni, wysłały własne ekipy. Na miejscu jest reporter TVN i od jego relacji zaczynają się „Fakty”. Przegapiłem „Wydarzenia” w Polsacie o 18.50, za co przepraszam, ale ogolę się na łyso, jeżeli się okaże, że nie było Ełku na jedynce.

Tymczasem „Wiadomości” o 19.30 zaczęły od wywalenia ozora. Uznały za news dnia rekordowo niski… deficyt w budżecie państwa w minionym roku. Nieudolnie sfastrygowany materiał najwidoczniej miał zamknąć buzie krytykom polityki gospodarczej PiS i przekonać partyjną piechotę, że podobnie jak na wszystkich innych frontach, także w gospodarce pod partyjnym dowództwem jest dobrze.

Druga pod względem doniosłości okazała się wiadomość, że prezydent Duda uratował polskie muzeum w Rapperswilu. Przynajmniej na razie, bo Szwajcarzy znowu się zamachnęli na tę resztkę, która tam została. Prezydent „ratował” to muzeum w listopadzie, ale nie szkodzi. Przydatny jest w propagandzie każdy widoczny ślad jego niezwykle dyskretnej aktywności. W związku z ujawnioną wcześniej doktryną posła Kaczyńskiego o prymacie polityki nad gospodarką „Wiadomości” mogły rozważyć przesunięcie tego newsa na jedynkę.
Ełk pojawia się na trzeciej pozycji w postaci minutowej korespondencji o wartości informacyjnej i temperaturze depeszy PAP z epoki późnego Gomułki: „W mieście jest już spokojnie”. To tylko z pozoru jest amatorszczyzna. Tak wygląda wyrafinowana manipulacja.

Prawdziwy zapał w informowaniu widzów telewizji publicznej o najważniejszych sprawach kraju i świata w pierwszym roboczym dniu nowego roku „Wiadomości” ujawniły dopiero, poszukując Ryszarda Petru. Materiał – kuriozum szmatławego dziennikarstwa – był trzy razy dłuższy od korespondencji z Ełku, a temat rozwinął jeszcze „Gość Wiadomości”, czyli pani Mazurek, rzeczniczka PiS, chociaż to nie ich człowiek się zgubił, więc może bardziej pasowałoby zaprosić jakiegoś policjanta.

Główny serwis informacyjny telewizji publicznej niewiele ma wspólnego z obrazem dnia w Polsce i na świecie. Jest w istocie obrazkowo-dźwiękowym dodatkiem do esemesowego porannego przekazu partyjnego dla oficerów liniowych PiS. Zaczyna się zwykle od pokazania języka opozycji, a kończy dylematem, jak nie opuszczając spodni, wystawić zadek do ucałowania.

Wydanie: 2/2017

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy