W Polsce należy siedzieć cicho

W Polsce należy siedzieć cicho

Rzadko się zdarza, by ktoś, kto otwiera mi oczy na coś nowego, miał mniej niż sto lat. Najczęściej robią to duchy sprawców, jak najbardziej znanych z nazwiska różnym ziemskim organom, zwłaszcza bibliotecznym, ale od dawna nieobecne w wymianie myśli w izbach refleksji czy wzajemnego wycierania sobie parlamentarnych mordeczek. Na przykład niejaki Michel de Montaigne, rocznik 1533. Nawet nie wspomnę o doczesnych szczątkach takich sprawców, bo przypadkowo i zupełnie na inną okoliczność zajrzałem do barwnego opisu Parku Przyjaźni Turecko-Węgierskiej niedaleko Szigetváru, w którym pochowano serce i wnętrzności Sulejmana Wspaniałego (resztę ciała przewieziono do Stambułu), dobrze znanego polskiej publiczności telewizyjnej, w każdym razie lepiej od wcześniej wspomnianego Francuza. Sulejman umarł tu w roku 1566 ze starości, nie rażony węgierską strzałą. Autor opisu nazywa się Krzysztof Varga (książka „Langosz w jurcie”), więc jak łatwo przewidywać, dużo tu detali anatomicznych i sam rozdział jest apetycznie zatytułowany „Jelita Sulejmana Wspaniałego”.

Nowy rok radykalnie pomniejszył przeciętną wieku kadry kierującej moją uwagą. Otworzyła mi oczy Joanna Grzymała-Moszczyńska, doktorantka w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, osoba znana ze zdjęcia w pierwszym styczniowym numerze PRZEGLĄDU, a referująca w rozmowie z Tomaszem Borejzą ustalenia pewnego raportu. Wynika z tego dokumentu, że pani minister Zalewska nie jest jedynym nieszczęściem polskiej oświaty. Dzieci w ogóle, jak wiadomo, są utrapieniem ludzkości. Ministerstwo i szkoły miałyby się stanowczo lepiej bez młodocianej hołoty. Tymczasem, jak się okazuje, problemem są nie tylko miejscowe latorośle, ale także dzieci emigrantów wracających do Polski. Mówiąc ściślej, to te dzieci mają problemy, bo pani Zalewska nie ma żadnego.

Niestety, nieletni nasi rodacy, którzy zaczęli edukację w Skandynawii, chcą u nas zachowywać się tak samo jak tam. Na przykład, o zgrozo!, podają rękę nauczycielowi na powitanie. Ale przede wszystkim, co jest najmniej wytłumaczalne, zadają strasznie dużo pytań. Tam dostawali za to najlepsze oceny, tutaj mogą najwyżej dziękować Bogu, że nie wylatują z klasy i nie muszą się pojawić w szkole z rodzicami. Upłynie sporo czasu, zanim się dowiedzą, że w Polsce należy siedzieć cicho w ławkach i nie pytać, tylko udzielać odpowiedzi na pytania nauczyciela, przy czym ta odpowiedź musi być jedynie słuszna, jeśli, młody człowieku, nie chcesz dostać pały. Wiedz, że trafiłeś do szkoły, w której panuje terror jednej, prawidłowej odpowiedzi na każde pytanie.

Pani psycholog oczywiście ubolewa, że polskie ciało pedagogiczne nie przyjmuje z entuzjazmem odmieńców. Z żalem przyznaje, że nauczyciel najczęściej nic nie robi, żeby resztę klasy nauczyć przy tej okazji tolerancji i zrozumienia. Nawet nie przeciwdziała, choćby najbardziej anemicznie, narodzinom dyskryminacji, a potem jeszcze bierze udział w zatajaniu incydentów albo nawet otwarcie przyznaje rację gołowąsym ekstremistom. „W szkole konstytucja nie obowiązuje”, miał powiedzieć pewien dyro zaniepokojonym badaczkom z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Szkoła minister Zalewskiej oczywiście poradzi sobie z emigranckim żywiołem i uciszy pytających. Przypomnę, że pani minister sama zalega z odpowiedzią – choćby tą jedyną i jedynie słuszną, jaka obowiązuje w jej szkole – na pytanie, kto w Jedwabnem podpalił stodołę z żywymi ludźmi w środku. Kilkanaście miesięcy temu wywołała panią do tablicy Monika Olejnik i zadała to pytanie, a pani ciągle nic. A co będzie, kiedy pani wróci do zawodu i pewnego dnia ktoś w pani klasie wyskoczy z tym samym pytaniem, bo właśnie przyjechał z kraju, w którym rodzice nauczyli się zarabiać pieniądze, a on nauczył się w szkole pytać, pytać i pytać, bo to jest recepta na dobrą naukę?

Nie wiadomo, ile jest „emigracyjnych” dzieci w polskich szkołach. Pani Joanna Grzymała-Moszczyńska powinna policzyć, ile ich jeszcze potrzeba, żeby ministerstwo się poddało.

Wydanie: 3/2018

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy