Rewolucja w bibliotece

Rewolucja w bibliotece

W Danii biblioteki wkomponowuje się w centra handlowe. Liczba korzystających z takich placówek rośnie w zawrotnym tempie

Rozmowa z Jensem Thornhauge, Naczelnym Bibliotekarzem Danii

– Finlandia i Dania mają najwyższe wskaźniki czytelnictwa na świecie. Dlaczego Duńczycy są narodem moli książkowych?
– Statystyczny Duńczyk wypożycza 14 książek rocznie. Mamy silną tradycję korzystania z bibliotek i czytania. Hans Christian Andersen to nadal ukochany pisarz dla dzieci. Dwusetna rocznica jego urodzin w roku 2005 będzie celebrowana jako święto narodowe. Ważne jest też poparcie duńskich polityków dla bibliotek, co sprawia, że w porównaniu z większością innych krajów mają one dobrą sytuację finansową. Mogą sobie pozwolić na inwestycje. Możemy na przykład płacić pisarzom.
– Za co?
– Dania to bardzo malutki rynek, jest nas zaledwie 5 mln. Trudno wyżyć z pisania, dlatego biblioteki oferują autorom wysokie wynagrodzenie za to, że ich książka znajduje się w bibliotekach.
– Podobno w ostatniej dekadzie zrobiliście rewolucję w bibliotekach?
– Gdyby pozostały miejscami, gdzie można tylko wypożyczyć książki, poziom czytelnictwa na pewno spadłby drastycznie. Dzisiejsze biblioteki to centra informacyjne, kulturowe i naukowe. Oferują dostęp do Internetu, muzyki, wideo i wszelkich innych mediów. Uczą korzystania z systemów informacyjnych. Stały się miejscem nieoficjalnym, niebiurokratycznym; w wielu miejscach nie trzeba się nawet rejestrować ani posiadać karty czytelnika.
– W Polsce połowa przyznaje się do tego, że nie czyta. Jakie konsekwencje ma nieczytanie?
– 26% Duńczyków czyta codziennie, 19% co tydzień, zaś 23%… nigdy. Co ciekawe, kobiety czytają więcej niż mężczyźni – i jest to tendencja międzynarodowa. Ktoś, kto nie czyta, popada w analfabetyzm funkcjonalny: zatraca umiejętność przetwarzania informacji. Żeby dziś nie być analfabetą, należy umieć posługiwać się komputerem, korzystać z Internetu. Jeśli nie wiemy, jak szukać i selekcjonować informacje – pozostajemy analfabetami. Niestety, w ciągu ostatniej dekady liczba analfabetów wzrosła dwukrotnie.
– Strony zadrukowane maczkiem nie przyciągną dziś dzieci, bo nie są konkurencyjne wobec kolorowej, krzykliwej oferty tych innych mediów.
– Spadek zainteresowania książkami łączy się z coraz większą liczbą kanałów telewizyjnych. Jednak badania naukowe dowodzą, że podobnie gry komputerowe wcale nie stymulują one dziecięcej wyobraźni. Czytanie w całkowicie odmienny sposób pobudza zmysły, ponieważ czytając książkę, tak naprawdę piszemy ją na nowo na podstawie otrzymanych informacji. W tym miesiącu rozpoczęła się kampania dla dzieci pod hasłem „Ciesz się czytaniem”. Czytanie nie powinno być odbierane jako przykry obowiązek.
– A dorośli? Wstyd powiedzieć: „Nie czytam”, ale coraz więcej ludzi twierdzi, że woli obejrzeć dobry film i dlatego nie czyta, ale intelektualnie jest na poziomie.
– To nie jest wybór albo-albo. Choć oczywiście każdy ma swój zbiór książek nieprzeczytanych. Ja nigdy nie doczytałem „Ferdydurke” Gombrowicza. Przetłumaczono ją na duński w latach 60. i od 30 lat mam ją na półce. Na pewno kiedyś przeczytam.
– Nie czytam, bo książki za dużo kosztują…
– To tylko wymówka. Książki w Danii też są drogie. Popularne czasopismo duńskie opublikowało ostatnio raport „(Nie)pożądanie książek”. Większość, która w ciągu roku nie kupiła ani jednej książki, w uzasadnieniu napisała po prostu: nie czytam książek. To alarmujące, że ginie tradycja czytania. Dlatego biblioteki nie mogą pozostać w tyle za przemianami, muszą, także dosłownie, pozostać w centrum uwagi. Dotykają je prawa rynku i globalizacja: przetrwają te, które budują swoją markę na ciekawym pomyśle. W zeszłym tygodniu wizytowałem na przykład bibliotekę połączoną z krytym basenem.
– ???
– Dzieli je wielka szyba; czytając, można sobie popatrzeć na pływających i na odwrót. Biblioteki wkomponowuje się też w centra handlowe. Liczba korzystających z takich bibliotek rośnie w zawrotnym tempie.


Jens Throhauge jest profesorem historii literatury na Aarhus University oraz w Królewskiej Szkole Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej w Aalborg. Od 1997 r. piastuje stanowisko Naczelnego Bibliotekarza Danii. Jest odpowiedzialny za strategię rozwoju bibliotek i nowe formy ich działalności – stworzył np. system biblioteczny w sieci (Denmark Electronics Research Libraries). Jens Thorhauge przyjechał do Warszawy na zaproszenie Biblioteki Narodowej.

Wydanie: 15/2003

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy