2005
Syzyf naszych czasów
Moje spotkania z Aleksandrem Małachowskim 26 stycznia 2005 r. minął rok od śmierci Aleksandra Małachowskiego – wicemarszałka Sejmu, honorowego przewodniczącego Unii Pracy, znanego dziennikarza i wspaniałego człowieka. Był posłem na Sejm czterech kadencji, ale prawdziwie realizował się w służbie dla ludzi. Przez wiele lat pełnił funkcję prezesa Polskiego Czerwonego Krzyża, osobiście uczestnicząc w wielu akcjach. Wrażliwy na potrzeby drugiego człowieka niósł pomoc oczekującym. Pamiętamy Go z programów „Telewizja nocą” i „Rozmowy o Rzeczyniepospolitej”. Bogactwa Jego
Nie ma darmowych obiadów
Poleganie na niewidzialnej ręce rynku jest niebezpiecznym nonsensem Prof. dr hab. Zdzisław Sadowski, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego – Minęło 15 lat od rozpoczęcia realizacji „planu Balcerowicza”. Czy tak właśnie miało być? Osiągnęliśmy efekty, o które chodziło? – O programie Balcerowicza od początku mówiłem to, co teraz: jedną część – program stabilizacyjny polegający na ostrym zabiegu równoważącym ceny i płace – powitałem z radością. Kiedy w latach 1987 i 1988 zajmowałem się reformowaniem gospodarki w kierunku rynkowym
Dlaczego Gomułka przegrał ze Stalinem
I sekretarz KC odnosił się krytycznie do radzieckich wzorców. Próbował wprowadzać do gospodarki realno-socjalistycznej narzędzia rynkowe Dzieje Polski Ludowej obecnie są fałszowane na wiele sposobów, głównie jednak poprzez interpretowanie w kategoriach pojęciowych i według miar czasów dzisiejszych, zresztą idealizowanych. Niesłychanie zniekształca to obraz, zamiast historii otrzymujemy propagandę. Trzeba się temu przeciwstawiać, nawet jeśli przez pewien czas miałoby to wyglądać na walkę z wiatrakami. Obecność Gomułki w centrum polskiej sceny politycznej przypada na dwa różne
Medialna gra o teczki
Sprawa listy Wildsteina na nowo zaogniła spór na linii „Gazeta Wyborcza”-„Rzeczpospolita” Bronisław Wildstein i zwolennicy upublicznienia listy z IPN oparli linię swojej obrony na atakowaniu wszystkich, którzy byli temu przeciwni. Wśród przeciwników znalazła się przede wszystkim „Gazeta Wyborcza”, która już wcześniej zajmowała w sprawie lustracji stanowisko odmienne niż „Rzeczpospolita”. Oskarżając „Gazetę” o manipulację, Wildstein uciekł od podstawowego problemu – dramatów setek niewinnych ludzi, których nazwiska znalazły się na liście. Ludzi, którzy poczuli się
Popiół i zamęt
Od bardzo dawna żaden polski film tak nie poruszył mnie i nie dał mi tyle do myślenia co Popiół i diament Wajdy, wyemitowany w TV Polonia. Oczywiście, oglądałam ten film wielokrotnie po raz pierwszy, gdy tylko wszedł na ekrany, w drugiej połowie lat 50. Mieszkaliśmy wówczas z mężem w Lublinie, a Popiół i diament wyświetlano w dość szczególnym miejscu: była to sala po 1956 r. udostępniona dla publiczności w siedzibie UB. Na widowni zasiadały też chyba osoby z grona byłych pracowników osławionej bezpieki. Może i dlatego
Lista pełna zer
Żeby dokładnie określić, kto współpracował z SB, a kto nie, trzeba sprawdzać wszystko, teczka po teczce Prof. Andrzej Friszke, członek kolegium IPN – Panie profesorze, jakie kategorie osób znajdują się na tzw. liście Wildsteina, czyli liście Akt Osobowych IPN, która została skopiowana i wyniesiona na zewnątrz? – Po pierwsze, na liście są pracownicy MSW, SB i UB. Po drugie, tajni współpracownicy SB i UB, a także kandydaci na tajnych współpracowników. Przy czym w tych wszystkich kategoriach są ludzie o bardzo różnym
Srebrny kubek świniopasa
Ostatnie tygodnie były telewizyjnie trudne do zniesienia. W skali globalnej reportaże na żywo, krajobraz po tsunami. Był Izrael i Palestyńczycy, a tam jak zwykle, czyli w normie, wet za wet, odwet za odwet. Czy to się kiedyś skończy? – pytamy. W doniesieniach z Czarnej Afryki pokazuje się dzieci z rozdętymi głodem brzuchami, ze śmiercią w wielkich oczach, muchy łażące po żywych jeszcze, okaleczonych chorobami ciałach. Obecne w TV są także AIDS i hiszpański falstart, walka kilku biskupów o możliwość używania prezerwatyw.
Kogo utopi lista Wildsteina?
Tysiące ludzi zobaczyło swoje nazwisko na tzw. liście ubeckiej. To dopiero początek W małym hallu biurowca, w którym mieści się siedziba Instytutu Pamięci Narodowej, od kilku dni panuje tłok. Ludzie tłoczą się przy dwóch stołach, wypełniają wnioski na parapetach. 300 osób dziennie. Większość z nich pewnie nigdy w życiu by tu nie przyszła, teraz cierpliwie stoją w kolejce po druki, na których można wypełnić swoją prośbę. Sprawiają wrażenie zawstydzonych, zażenowanych. Niechętnie opowiadają o sobie. Łączy ich jedno
Pełna sala jest podnietą
Gramy na gorszych instrumentach niż zachodnie orkiestry, ale nadrabiamy to spontanicznością i entuzjazmem wykonania Antoni Wit, dyrygent, dyrektor Filharmonii Narodowej Antoni Wit (ur. w 1944 r. w Krakowie), absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie (studiował dyrygenturę u H. Czyża i kompozycję u K. Pendereckiego) oraz Wydziału Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był dyrygentem Filharmonii Poznańskiej, kierownikiem Filharmonii Pomorskiej, dyrektorem Orkiestry i Chóru PRiTV w Krakowie (1977-1983), następnie dyrektorem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach (1983-2000).
Co jest w Polsce OK?
Prof. Andrzej K. Koźmiński, rektor Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego Według mnie, zarówno polityka gospodarcza, jak i polityka monetarna są OK. Myślę także, że sukcesem jest dotychczasowy przebieg integracji ze strukturami europejskimi i wykorzystanie znacznej części funduszy europejskich, choć nie wszystkich. Mamy w tej chwili całkiem przyzwoity budżet i perspektywy gospodarcze są całkowicie zadowalające. W skali makro jest OK, natomiast niestety wielkim problemem są szczegółowe polityki państwa, np. polityka społeczna, przemysłowa, naukowa, transportowa.






