2006
Notes dyplomatyczny
Dobrzy ludzie przypomnieli nam, że pisząc o ludziach PiS, którzy trzymają MSZ, zapomnieliśmy o Jerzym Chmielewskim, wicedyrektorze Departamentu Europy. Po trosze tak, bo jeśli on pisowiec, to z najświeższego zaciągu. W MSZ pojawił się na początku lat 90., czyli w czasach Skubiszewskiego i Geremka. A sławę zdobył w sposób nietypowy – wysłano go na ambasadora do Belgradu, gdy zaś wybuchła wojna w Jugosławii, wycofano go do Warszawy. Siedział więc Chmielewski w domu, nie miał specjalnie nic do roboty, chyba nawet kilka lat, ale pobierał pensję ambasadora. W dolarach.
Kurier z Warszawy
Żaden z 24 pozostałych członków UE nie zachowuje się wobec Rosji tak jak Polska Władimir Kirianow, redaktor naczelny miesięcznika „Russkij Kurier Warszawy” – Co pan czuje, gdy czyta w największej ukazującej się w Polsce gazecie, że Rosjanie muszą jeść grzyby i jagody, bo Władimir Putin pozbawił ich polskiego mięsa? – To głupota, która potwierdza jedynie cytowaną przez „Przegląd” opinię rosyjskiego internauty, że nic nie poprawia tak dobrze humoru rano jak lektura polskiej gazety. W Rosji nie ma kłopotu z zaopatrzeniem
Geriavit w skarpetce
Dostałeś niechciany prezent od św. Mikołaja – oddaj komuś innemu pod choinkę Szał zakupów nierzadko odbiera rozum, gdy przed świętami każdy biega po sklepach w pogoni za prezentami. Badania wykazują, że połowa Polaków poszukuje prezentów dla od czterech do ośmiu osób. To jest poważne wyzwanie nie tylko finansowe, lecz także intelektualne. Co kupić, aby prezent był miły, nie za drogi, by się podobał danej osobie? Nierzadko kupujący posługują się schematami, dlatego okres świąteczny jest dla każdego z nas okazją do otrzymania
Bicie komendantki
Wyrzucona na podstawie fałszywych oskarżeń komendantka straży miejskiej w Bydgoszczy po czterech latach doczekała się sprawiedliwości Małgorzata Korbińska (kobieta niezamężna, bezdzietna, po czterdziestce) dobrze pamięta tamten niespodziewany telefon prezydenta Bydgoszczy, Konstantego Dombrowicza. – To było cztery lata temu, 6 grudnia wieczorem. Zadzwonił do mnie do domu. I od razu zarzucił komplementami. – Jest pani jedną z najlepszych strażniczek miejskich – usłyszałam. – W dodatku z długim jak na tak młodą instytucję, pięcioletnim doświadczeniem. Prezydent
Afrodyzjak we wraku
Archeolodzy badają zatopiony rzymski statek, pełen amfor z pikantnym sosem rybnym Wiedzieliśmy, że to ważne odkrycie. Nikt jednak się nie spodziewał, że okaże się tak ekscytujące. Tajemniczy wrak znajduje się niemal przy samej plaży – cieszy się Carles de Juan. Ten hiszpański archeolog stoi na czele zespołu badającego szczątki rzymskiego statku, największego, jaki odnaleziono do tej pory. Przewozowy korab miał 30 m długości i nośność około 400 ton. Rzymskie okręty handlowe,
Wielkie świąteczne pożyczanie
Nie warto tracić czasu na analizowanie ofert kredytowych, bo różnice w oprocentowaniu są niewielkie Truizmem jest stwierdzenie, że najlepiej w ogóle nie brać kredytów, ponieważ banki oferują nam najkorzystniejsze warunki akurat wtedy, gdy nie potrzebujemy pożyczać żadnych pieniędzy, bo jesteśmy wystarczająco zamożni. Zamożnych jest jednak niewielu, a połączenie sytuacji wynikających z kalendarza (jeszcze nie zdążyliśmy odkuć się po wakacjach, a już trzeba kupować prezenty mikołajkowe i gwiazdkowe) oraz z polskiego stylu obchodzenia świąt (zastaw się, a postaw się) sprawia, że grudzień
Pomruk salonu
W siedzibie Agory przy ulicy Czerskiej w Warszawie odbyło się spotkanie poświęcone książce Anny Bikont i Joanny Szczęsnej „Lawina i kamienie”. Do intelektualnego życia powrócił Adam Michnik, informując tym samym, że plotki o jego śmierci są grubo przesadzone. Po prawicy naczelnego zasiadł Paweł Lisicki („Rzeczpospolita”), po lewicy zaś Sławomir Sierakowski („Krytyka Polityczna”). Swoją prawicę Michnik połajał, lewicę klepał po ramieniu. „Krytykę Polityczną”, której ostatni numer ukazał się w październiku… 2005 r., ochrzcił „najlepszym pismem
Coś magicznego
„We wtorek premier i posłanka rzucili się sobie w ramiona, a potem długo i namiętnie tulili. Nie da się ukryć, że między uroczą panią Jolantą i naszym premierem dzieje się coś magicznego”. Harlequin? Nie, „Super Express”. Tekst pod tytułem „Czułe chwile premiera”, opisujący spotkanie po dwóch tygodniach rozłąki Jarosława Kaczyńskiego z posłanką Jolantą Szczypińską. A jeszcze nie tak dawno premier zapewniał, że z tą panią nic go nie łączy, i mówił, że „jest za stary, aby się żenić”. Zmienił plany?
Bartyzel i Kik – pierwsza para pracy
Kto wcześniej słyszał, że wśród wybrańców narodu jest posłanka Małgorzata Bartyzel? Najbliższa rodzina i znajomi. A wystarczyło, że zaproponowała wykreślenie 1 maja z kalendarza świąt państwowych, by Polacy zaczęli ją odróżniać od szarej masy poselskiej. Cena sławy ma niestety gorzkawy smak, bo ileż się kobieta musi teraz nasłuchać epitetów. Gdzie takie dziwolągi jak Bartyzel mają swój azyl? W klubie PiS oczywiście. Choć nie tylko! Jako pierwszy jej pomysł poparł b. marksista, Kazimierz Kik,
Marcinkiewicz zaskoczy cię w łóżku
10 tys. warszawiaków usłyszało w środku nocy seksowny głos atrakcyjnego Kazimierza Marcinkiewicza. Nocne omamy? Absolutnie nie. Między godziną 21 a 6 rano do mieszkańców stolicy dzwonił automat z nagranym apelem Marcinkiewicza o głosowanie na niego. Kandydat zapewniał później, że to błąd firmy telemarketingowej. Zupełnie niepotrzebnie, bo przecież nikt nie uwierzył w plotkę, że polityk z Prawa i Sprawiedliwości chciał za wszelką cenę zdążyć przed ogłoszeniem żałoby narodowej kończącej kampanię wyborczą.






