2006
Z książki, a nie z piątej ręki
Wiesław Stanowski odpowiada Danielowi Olbrychskiemu Ręka by mi uschła, gdybym próbował rozliczać kogokolwiek z nadużywania alkoholu. Więc kiedy poświęciłem akapit alkoholowym wyczynom Daniela Olbrychskiego, oparłem się – wyłącznie! – na tym, co powiedział na ten temat sam Olbrychski. I to nie w jakimś pospiesznie udzielonym wywiadzie, ale we własnych książkach wspomnieniowych. Napisałem, iż Olbrychski czuł się w latach 90. rozgoryczony, że Wajda nie obsadza go w swoich filmach. Na ten temat sam Olbrychski w książce „Parę lat z głowy” (s. 11): „Andrzej prościutko
Zawisza trochę w ciąży
– Można powiedzieć, że przez całą szkołę średnią i część studiów żyłem w półcelibacie – mówi o sobie poseł Artur Zawisza, PiS-owski szef komisji bankowej. W głowę zachodzimy, na czym to polegało, a co skojarzenie, to bardziej się rumienimy. W każdym razie dobrze, że poseł Zawisza nie jest dziewczyną, bo mogłoby się okazać, że po tym półcelibacie jest trochę w ciąży.
Przyjaciele słusznych mediów
Antoni Macierewicz zajmuje się nie tylko tropieniem agentów KGB wśród byłych szefów MSZ. Na łamach swej gazety „Głos” m.in. bacznie monitoruje dziennikarzy. I, w zależności od stosunku do PiS, rządu i Radia Maryja, dzieli ich (wymieniając nazwiska) na „zawsze opozycyjnych, uprawiających krytykę totalną”, „zawsze opozycyjnych, uprawiających krytykę umiarkowaną”, „starających się zachować neutralność” oraz „przyjaźnie akceptujących idee, program i działania obozu, który wygrał w 2005 r.”. Tę ostatnią grupę, dziennikarzy „patriotyczno-narodowo-katolickich” stanowią według „Głosu”: Tomasz Sakiewicz,
Skubanie patriotyczne?
LPR nie kryła oburzenia, gdy wyszło na jaw, że pisarz Günter Grass jako 17-latek został wcielony do Waffen SS. Tymczasem wiceminister edukacji, Mirosław Orzechowski z LPR, postanowił zrobić na sprawie interes. Uwiesił się on u klamki pisarza i żebrze o przekazanie dochodu z jego najnowszej książki na cele edukacyjne w Polsce. Rozumiemy, że Narodowy Instytut Wychowania ma swoje potrzeby, ale jest granica przyzwoitości. Najpierw się potępia, później skubie? Ot, czerpanie korzyści z nierządu po LPR-owsku.
Matecznik matki partii
Biuletyn PiS o nazwie „Gazeta Polska” dorwał się wreszcie do kasy państwowej. Choć i za komuny nie brakowało mu reklam, to teraz zaczął się promować w stylu znanym telewidzom z reklam MediaMarkt. Widać, zaszumiało chłopcom w głowinach od tych sukcesów, bo naczelny „Gazety”, Tomasz Sakiewicz, poszedł na całość i ujawnił w tekście pod skromnym tytułem „Matecznik” całą prawdę. Wreszcie wiemy, skąd PiS czerpie kadry. Z „Gazety Polskiej”! Z listy płac tego pisemka awansowali (kolejność według samego Sakiewicza): Bronisław
Regulamin jak pałka
Gdy rządzi PiS, sejmowe reguły mogą się zmienić w każdej chwili Marszałek użył regulaminu niczym pałki wobec opozycji. Znów okazał się marszałkiem wojsk koalicji, a nie marszałkiem parlamentu – przekonywał w ubiegłym tygodniu lider PO, Donald Tusk. Niestety, nie pierwszy i nie ostatni to raz. Dziewięć miesięcy obradowania tego Sejmu pokazuje, że w IV RP prawo musi stać po słusznej stronie. Dlatego przypadki naginania regulaminu parlamentu zdarzają się coraz częściej. Łatwiej przecież opozycję
Polityczne piranie
Ludzie PiS mając już prawie wszystko, każdego dnia zdobywają dla siebie więcej i więcej. Czego jak czego, ale apetytu aktywistom tej partii nie brakuje. Z żarłocznością piranii pożerają kolejne ofiary, i to często dużo potężniejsze od siebie. I ciągle im mało. A lista instytucji i zatrudnionych w nich ludzi, które czeka ten smutny los, jest długa. Bardzo długa. Na dodatek na miejsce zjedzonego wskakuje następny i potem kolejny. Ta metoda może być stosowana z powodzeniem bez końca. Zwłaszcza jeśli
Esesmański werbel czy „Blaszany bębenek”
Za sprawą Grassa Niemcy będą teraz bardziej wyczuleni na prawdę historyczną Nie widać końca debaty dotyczącej Güntera Grassa. Nazistowska młodość pisarza wyrosłego na wielki autorytet moralny w Niemczech, przemilczenie esesmańskiego epizodu przez człowieka, który od samego początku czasów powojennych stał się rzecznikiem, i to wręcz radykalnym, procesu przezwyciężania złej przeszłości Niemców (kwestionował nawet zjednoczenie Niemiec, uważając ich podział za słuszną konsekwencję tego, co symbolizuje Auschwitz!), wchodzi do rejestru prawd podstawowych wszelkich dywagacji dotyczących
Szerszy centrolew
Uwagi na temat tekstu Andrzeja Celińskiego „Może czas się obudzić” Naiwnością jest wiara w to, że wspólna lista wyborcza partii lewicowych oraz kolejne potknięcia i wpadki rządzących spowodują zmianę preferencji politycznych Rozumiem i podzielam irytację Andrzeja Celińskiego („Może czas się obudzić?”, „P” nr 31), który nie może się pogodzić z bezradnością lewicy wobec ofensywy rządzącej prawicy. Sądzę jednak, że jego analiza bieżącej sytuacji politycznej w naszym kraju jest nieco powierzchowna, ponieważ nie uwzględnia
Wykiwani przez system
Problemy młodych nie zaczynają się ani nie kończą na Giertychu Dr Maciej Gdula, socjolog, członek zespołu „Krytyki Politycznej”. Od października 2006 r. adiunkt na Wydziale Socjologii UW. Zajmuje się teorią socjologiczną i socjologią kultury. – Na wiosnę przez Polskę przetoczyły się demonstracje przeciwko ministrowi edukacji. Czy po wakacjach Roman Giertych znów zmobilizuje uczniów do protestów, czy też emocje już opadły? – Od razu zaznaczę, że nie chcę tu występować jedynie w roli bezstronnego socjologa. Moje środowisko jest zaangażowane na rzecz tego,






