Polityczne piranie

Polityczne piranie

Ludzie PiS mając już prawie wszystko, każdego dnia zdobywają dla siebie więcej i więcej. Czego jak czego, ale apetytu aktywistom tej partii nie brakuje. Z żarłocznością piranii pożerają kolejne ofiary, i to często dużo potężniejsze od siebie. I ciągle im mało. A lista instytucji i zatrudnionych w nich ludzi, które czeka ten smutny los, jest długa. Bardzo długa. Na dodatek na miejsce zjedzonego wskakuje następny i potem kolejny. Ta metoda może być stosowana z powodzeniem bez końca. Zwłaszcza jeśli nie natrafia na większy, zorganizowany opór.
To, co mnie, obserwatora tych zjawisk, najbardziej zdumiewa, to bezwolność i bezradność czekających w kolejce na egzekucję. Tak jakby uznali, że to, co ma się stać, i tak jest nieuchronne. Że patologizacji życia społecznego i łamaniu prawa nijak nie można się przeciwstawić. Że człowiek jest bezbronny w zderzeniu z władzą bezwzględną, twardą, nieoglądającą się na prawo, reguły współżycia społecznego ani dobre obyczaje. Taka jest, niestety, często prawda.
I trudno się dziwić, że inteligent, mający za narzędzie pracy własny mózg, unika bezpośredniego zderzenia z pałkarzami o wąskich czołach. Zachowuje się po prostu racjonalnie. Tyle że sytuacja w Polsce jest coraz bardziej irracjonalna. I konwencjonalne zachowania inteligenta pogłębiają tylko jego bezbronność i samotność. A wycofywanie się i brak reakcji na ataki sprawiają, że problem nie tylko nie znika, a wręcz zachęca troglodytów do eskalacji żądań i coraz bezwzględniej egzekwowanego posłuszeństwa.
Dla PiS metodą kontaktu ze społeczeństwem jest napuszczanie jednych na drugich i wskazywanie jako winnych wszystkich nieszczęść w Polsce przede wszystkim tych, którzy są w opozycji do tej partii i jej polityki.
W ciągu ostatniego roku doszło do prawdziwej rewolucji słowotwórczej. Takie pojęcia jak prawda, fałsz, patriotyzm, demokracja, uczciwość tracą swoje dotychczasowe znaczenie. Nową prawdą może być ordynarne kłamstwo. Człowiek prawy i uczciwy może być napiętnowany jako agent i zdrajca ojczyzny. \”Ogień\” może być wzorem patrioty, a nieudacznik prezesem wielkiej państwowej instytucji. Efektem tego barbarzyńskiego dewastowania przez PiS świata wartości i języka, którym się posługujemy, może być tylko wzrost społecznej dezaprobaty dla polityki i polityków i niewiara, że demokracja jako system może sprostać polskim problemom.
Polacy zniechęceni i umęczeni agresywnymi atakami PiS nie są dla tej partii problemem. Wszystko, co robią, adresowane jest do ich twardego elektoratu. Do około 30% ludzi, których poglądy i oczekiwania próbują możliwie najskuteczniej wyrażać. Tylko oni są dla PiS warci takich zabiegów i politycznych umizgów. Nie sądzę, by liderzy tej partii mieli złudzenia co do możliwości pozyskania poparcia pozostałych, czyli 70% Polaków. Tych trzeba po prostu spacyfikować, zastraszyć, podzielić i trwale skłócić. Dawno nie było w Polsce tak sprawnych macherów od takiej roboty.

Wydanie: 35/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy