Rozmowy w rodzinie

Rozmowy w rodzinie

Zakłamany bolszewik, naiwny mięczak, wróg ojczyzny, wyobcowany pyszałek – taki obraz prezydenta wyłania się z reakcji PiS na weto

Szok i niedowierzanie. Jednak zawetował. Dotychczas dobrze spisujący się mechanizm zawiódł, co w kręgu zjednoczonej prawicy – albo obozu „patriotycznego” – wzbudziło szczerą ojcowską chęć pouczenia syna marnotrawnego i skierowania go na właściwe tory.

Posłankę Krystynę Pawłowicz weto doprowadziło niemal do łez. – Decyzja pana prezydenta to było swoiste wejście smoka. Nie spodziewaliśmy się tego – wyznała. – Osobiście czuję się upokorzona. Uważam, że można było to zrobić inaczej. Tak by nas nie upokorzyć.

Ryszarda Terleckiego, przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS i wicemarszałka Sejmu, zaniepokoiło to, że prezydent nie jest odporny na naciski ulicy, jak subtelnie określa się obywateli. – Układ, który tak histerycznie się broni, uzyskał chwilową przewagę w postaci decyzji prezydenta Dudy o zawetowaniu dwóch ustaw dotyczących sądownictwa – ocenił, choć optymistycznie dodał, że i z tym sobie poradzą. Podobnie widział sprawę poseł Arkadiusz Mularczyk, nawrócony na PiS były przewodniczący klubu parlamentarnego Solidarnej Polski, który podkreślił, że Andrzej Duda przedłużył społeczne wzburzenie i przysłużył się totalnej opozycji.

W militarną retorykę poszedł minister Antoni Macierewicz, który ruch głowy państwa porównał do ataku hybrydowego na bezpieczeństwo Polski. – Nie ma wątpliwości, że ustępstwa wobec zła zawsze kończą się źle – zaznaczył. Wojskowy ton utrzymał minister Zbigniew Ziobro, mówiąc o kapitulacji prezydenta: – Nie po to jest legitymacja wyborcza, żeby kapitulować pod wpływem tupania dobrze zorganizowanych grup.

Przestrzegał także: – Albo prezydent przejdzie do historii jako (…) jeden z przywódców dobrej zmiany, (…) albo polegniemy. Pierwszy polegnie pan prezydent i co najwyżej będzie mógł się w przyszłości cieszyć rolą młodego komentatora z własną ochroną. To jest w finale wybór między wielkością a groteską.

Ziobro wypomniał, że swego czasu był szefem Andrzeja Dudy i to on określał warunki współpracy. Wygrażał, że jeśli prezydent będzie blokował reformy, skończy jak Kazimierz Marcinkiewicz i nie uzyska poparcia: – Jarosław Kaczyński wskazał kandydata z dalszego rzędu, otwierając Dudzie drogę do zawrotnej kariery. Jednak jeżeli prezydent rozjedzie się z wartościami naszego środowiska, to nie może zakładać, że zyska kolejny kredyt zaufania.

Dostało się też prezydenckim doradcom: – To jednak ludzie, którzy niczym larwy chcą się rozwijać w politycznym ciele prezydenckiego zaplecza, by później – o czym marzą – przeistoczyć się w motyle, stając się ważnymi postaciami na scenie politycznej. Najczęściej jednak tacy ludzie nie zostają nawet ćmami.

Marek Suski decyzję Dudy zestawił z rozkazem Józefa Stalina: – To taka trochę postawa jak wojska rosyjskie, kiedy było powstanie w Warszawie. Czekali, aż się powstanie wykrwawi i wtedy my przyjdziemy na gotowe. Nie popieram tej postawy. Dziś, kiedy jest się w obozie reform albo przeciw niemu, takie stanie z karabinem u nogi pomaga opozycji. Pytany o emancypację prezydenta poseł żartował: – Emancypacja to taki ruch kobiecy bardziej, czyli taki miękki. Ta miękkość prezydenta nas zaskoczyła.

Szerzej o miękkości prezydenta wypowiedział się wiceminister Patryk Jaki: – W Polsce, od kiedy pamiętam, było tak, że jak dekomunizacja w różnych obszarach państwa była blisko, to zawsze ktoś wymiękał. (…) Na co dzień spotykacie masę polityków, którzy mają buzie napchane patriotyzmem, mocnymi reformami, jednak jak przychodzi co do czego, jak trzeba podjąć trudne decyzje, wszyscy wymiękają.

Michał Wójcik, drugi wiceminister u Ziobry, z żalem obwieścił: – Pan prezydent publicznie powiedział, że jeżeli jego poprawki zostaną wprowadzone do ustaw, to on je podpisze. Złamał publiczną obietnicę.

Prezes Jarosław Kaczyński ruch prezydenta nazwał wielkim błędem: – Zakres tego bezprawia, za które odpowiadają sądy, jest ogromny. Kto uważa, że jest inaczej, ten broni wielkiego zła. Kto uważa, że da się to zmienić w inny sposób, ten błądzi. (…) Każdy, kto próbuje ten proces zatrzymać, (…) uderza w elementarne interesy Polski.

Gdybyśmy chcieli wyciągnąć esencję poglądów o prezydencie, ukazałby się nam obraz zakłamanego bolszewika, naiwnego mięczaka, wroga ojczyzny i wyobcowanego pyszałka. A wszystkie te epitety formułowane były przez najbliższych współpracowników. Prawdziwe jest powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach.

Wydanie: 32/2017

Kategorie: Kraj
Tagi: Andrzej Duda, PiS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy