Sadurska, kasta i kasa

Sadurska, kasta i kasa

Kasta pisowska ma się coraz lepiej. Bez porównania lepiej od kasty sędziowskiej. Nie musimy szukać daleko. Popatrzmy na dolce vita Małgorzaty Sadurskiej. Eksposłanka PiS z gatunku „żelbet nie pęka” i eksszefowa kancelarii Dudy, wylądowawszy na posadzie wiceprezesa PZU, na dzień dobry ogłosiła, że nie będzie pobierała pensji, dopóki w PZU nie zostaną wprowadzone nowe zasady. No to zostały wprowadzone. I teraz członkowie zarządu mogą zarobić „tylko” 64 tys. zł miesięcznie plus 64 tys. zł premii. Bieda, prawdziwa bieda. Aż się chce płakać. Ale nie martwcie się. Sadurska już bierze pensję. Dostała też wyrównanie za pierwsze miesiące. Skromniutkie 100 tys. zł. No i 22 tys. z kancelarii Dudy za niewykorzystany urlopik. Kasta nie pęka.

Wydanie: 41/2017

Kategorie: Aktualne, Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy