Silezaur trawę żarł

Silezaur trawę żarł

Dinozaurów w Krasiejowie wykopuje się więcej niż ziemniaków. Największy w Europie park jurajski zaczęła tu budować… rada sołecka

Kąpiemy się w czerwieni. Dosłownie. Dziury w polnej drodze wypełnione są karminowym błotem, które po kilku minutach jazdy zachlapuje maskę i szyby samochodu. Chylące się ku zachodowi słońce ma barwę purpury i oświetlając skarpy, wydobywa z nich amarantowe smugi. Głębokie ściany odkrywki są karmazynowe, a dno wielohektarowego wykopu ściele się bordową połacią. W takiej scenerii wystarczy odrobina wyobraźni, by zobaczyć pałętające się wokół cienie gigantycznych jaszczurów.
– Setki milionów lat temu przez Krasiejów płynęła wielka rzeka – rozpoczyna opowieść Sebastian Klimek, przewodnik w tutejszym wiejskim muzeum, urządzonym w wiekowej szkole. – Tuż obok rozciągało się morze środkowoeuropejskie. Dziś najważniejszy jest ten wszechobecny w okolicy czerwony ił. Dinozaury zachowały się w nim tak doskonale, jak nigdzie indziej na świecie.
Na kopalnianej odkrywce powstaje pawilon wystawowy. Budowla z betonu, aluminium i szkła będzie nowoczesną halą muzealną i punktem widokowym jednocześnie. Turyści, spacerując po podłodze z hartowanych szyb, będą mogli przyglądać się specjalistom, prowadzącym w dole wykopaliska.

Gadzie cmentarzysko

Dr Krzysztof Spałek, dziś botanik na Uniwersytecie Opolskim, jeszcze jako chłopiec spacerował po okolicach rodzinnego Krasiejowa w poszukiwaniu okazów roślin. Zdarzało się, że na rozmytych przez wodę skarpach znajdował kości. Intrygowało go to na tyle, że któregoś dnia zapakował znalezisko do plecaka i pojechał pokazać naukowcom. Na Śląsku jednak nikt wówczas nie potrafił mu powiedzieć, co to jest.
Szczęśliwy traf chciał, że kilka lat później niedaleko, bo w Strzelcach Opolskich, szukała skamieniałości ekipa prof. Jerzego Dzika z Instytutu Paleobiologii PAN w Warszawie. Kiedy profesor dowiedział się o szczątkach kręgowców znajdowanych w krasiejowskiej kopalni odkrywkowej, natychmiast tam pojechał. Na dzień dobry znalazł czaszkę fitozaura.
– Przełom nastąpił, kiedy odkryliśmy kręg krzyżowy gada z linii rozwojowej dinozaurów – wspomina prof. Dzik. – Dzięki temu udało się pozyskać większe fundusze na badania. Dziś dysponujemy trzema niekompletnymi szkieletami owego dinozaura oraz wieloma pojedynczymi elementami jego układu kostnego. Należały do niewielkiego roślinożernego osobnika, który okazał się najstarszym pradinozaurem w Europie oraz najstarszym roślinożernym przedstawicielem linii genealogicznej dinozaurów na świecie.
Uczeni nazwali go Silesaurus opolensis, co oznacza mniej więcej: „Śląski jaszczur z Opola”. Artykuły opublikowane w prasie naukowej wywołały sensację. Na odkrywkę zaczęli zjeżdżać badacze i ciekawscy z całego świata.
We wsi wisi dziś kilka tablic informujących, gdzie znajdują się wykopaliska. Krasiejów wygląda jak spod igły: biją w oczy świeże elewacje domów, trawniki przystrzyżone są na dwa palce, a każdy z tysięcy kwiatów w ogródkach wygląda, jakby stał w najwłaściwszym dla siebie miejscu. Wiadomo – Opolszczyzna.

Zębata żaba

Krzysztof Koźlik jest specjalistą ds. środowiska w Urzędzie Miasta i Gminy w Ozimku, społecznie pełni zaś funkcję przewodniczącego Rady Sołeckiej w Krasiejowie. Należy do pokolenia trzydziestoparolatków, którzy nadają tempo wszystkiemu dobremu, co dzieje się w tej części regionu.
– Od lat jedna czwarta tutejszych, żeby z czegoś żyć, przebywa stale w Niemczech. Turystów, którzy masowo zjeżdżają autokarami na grzyby, oglądaliśmy do niedawna tylko pod lasem – wspomina. – Dlatego z udziałem wszystkich wiejskich organizacji zawiązaliśmy Stowarzyszenie Miłośników Krasiejowa, które postawiło sobie zadanie wykreowania atrakcyjnego wizerunku naszej miejscowości. Na początek postanowiliśmy zagospodarować nieużywany budynek starej szkoły, no i wtedy akurat trafiła się sensacja z dinozaurami, więc je tu „wprowadziliśmy”.
Dziś prehistoryczna ekspozycja zajmuje dwie sale na parterze budynku. Oprócz plansz są gabloty z kośćmi, a także makieta brzegów mezozoicznej rzeki, ułożona z naturalnych kamieni oraz iłu. Placówka powstawała przy wsparciu naukowców, ale przy czynnym udziale krasiejowian, którzy własnymi rękami wyremontowali obiekt i zbudowali część wystawy. W zdobyciu finansów pomogło też Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Opolszczyźnie.
Oglądając płaty mułu z zatopionymi w nim kośćmi, warto zdać się na pomoc fachowca. Laik z trudem może sobie wyobrazić, jak wyglądało stworzenie, którego czaszka przypomina żabią, powiększoną… tysiąckrotnie. Należała do metopozaura, jeziornego płaza dwumetrowej długości, o ogromnej paszczy z dwoma rzędami ostrych zębów drapieżnika.

Cały świat patrzy

Rekonstrukcje prehistorycznych gadów i płazów z Krasiejowa od niedawna mogą oglądać warszawiacy, odwiedzający Muzeum Ewolucji PAN w Pałacu Kultury i Nauki. Okazy, wykonane przez rzeźbiarkę Martę Szubert, prezentują się nader plastycznie. Do większości strach podejść, ale dzieci z wyraźną sympatią oglądają silezaury, które mają aparycję sławnego Dina z kreskówkowego hitu o jaskiniowcach Flintstone’ach.
– Włączyliśmy się do idei plenerowej ekspozycji na terenie kopalni, kiedy stało się jasne, że rozwój tej inicjatywy przekracza możliwości krasiejowskiej społeczności – mówi Marek Korniak, zastępca burmistrza miasta i gminy Ozimek oraz wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Dinopark. – Dziś uważam, że rozmiary przedsięwzięcia, którego koszt szacowany jest na kilkadziesiąt milionów złotych, przekraczają możliwości województwa opolskiego. Jeśli tutejsze wykopaliska mają się stać perłą turystyczną Polski, potrzebujemy funduszy z zewnątrz.
Kiedy wiadomość o odkryciu silezaura rozeszła się po kraju, spółka Górażdże Cement… ustąpiła dinozaurom. Jej kierownictwo nie tylko zrezygnowało z przemysłowej eksploatacji wyrobiska, lecz także przez trzy kolejne lata wykładało poważne kwoty na prowadzenie wykopalisk. W końcu przekazało teren pod przyszły Dinopark. Stowarzyszenie zawiązane zostało przez dwie gminy – Ozimek i Kolonowskie – oraz urząd marszałkowski województwa opolskiego.
W rudy brzeg odkrywki ciągnącej się po horyzont wtopiono szarą bryłę pawilonu, nad którą sterczą żurawie dźwigów. Daleko na płaskim dnie wyrobiska, gdzie zmieściłoby się kilkadziesiąt boisk piłkarskich, widać grupkę ludzi. To naukowcy i studenci prowadzący prace wykopaliskowe.
– W takich miejscach można się zapalić do badań – uśmiecha się szef ekipy, Tomasz Sulej z PAN w Warszawie. – Gdziekolwiek pogrzebać w ziemi, mamy znalezisko. Ekscytujące jest i to, że raz trafia się na kość o długości półtora metra, a po chwili odkopujemy znakomicie zachowany 12-centymetrowy szkielet rybki.

Cyrk paleontologiczny?

Przedsiębiorczy ludzie z Krasiejowa już budują w myślach pensjonaty i restauracje, innych rozgłos związany z dinozaurami denerwuje. – To była taka spokojna wieś… – narzekają kobiety zagadnięte przed kościołem. – Nie mogli sobie tych gadów wykopać gdzie indziej?
Prof. Jerzy Dzik również nie kryje troski, komentując: – Słyszałem pogłoskę, że w Krasiejowie powstaje… cyrk paleontologiczny. Rozumiem, że współcześnie trudno zrezygnować z komercyjnych walorów takiego miejsca, ale należy postępować ostrożnie, żeby nie zaprzepaścić tego, co najważniejsze. Sądzę, że ranga wykopalisk powinna podnosić prestiż opolskich ośrodków naukowych poprzez eksponowanie historycznych i poznawczych walorów krasiejowskich znalezisk.
W najbliższych latach planowane jest urządzenie trasy widokowej, która połączy nowy pawilon wystawienniczy z obiektami pozostałymi po cementowni, również adaptowanymi do celów ekspozycyjnych. Naziemny pomost pobiegnie nad dawną kopalnią odkrywkową, gdzie zostaną umieszczone szkielety oraz makiety prehistorycznych stworzeń. Największą atrakcją dla amatorów z prawdziwym zacięciem paleontologicznym będzie możliwość uczestnictwa w obozach naukowych, na których będzie można własnoręcznie poszukać skamieniałości.
Zmęczeni będą mogli szukać odpoczynku w krasiejowskich pubach i kawiarniach, wieś bowiem zamieni się wkrótce w kurort. Inni pójdą na spacer do lasu lub wypożyczą rower albo kajak. Na razie, mimo że teren wykopalisk jest strzeżony, najbardziej ciekawscy próbują tu i ówdzie wydłubać z ziemi oryginalną pamiątkę. Dowcipni przestrzegają, że może im się trafić całkiem żywy… Predator.


Kopania jeszcze na pół wieku
Okolice Krasiejowa uważa się za największe odkryte dotąd na naszym kontynencie cmentarzysko gadów i płazów, sprzed – bagatela – 230 mln lat. W dodatku gdzie indziej w Europie podobne, ale o niebo uboższe wykopaliska już nie funkcjonują, ponieważ efekty pracy paleontologów ulokowano w muzeach, często odległych od miejsc znalezisk. Niepowtarzalnym walorem krasiejowskiej odkrywki jest też to, że każdy, kto zacznie kopać, z pewnością znajdzie coś ciekawego i że kopania będzie tutaj jeszcze na pół wieku. Jednak dreszcz emocji uczeni w Krasiejowie czują z innego powodu. Otóż najbogatsza w szkielety warstwa iłu pochodzi z czasów, kiedy powstawały ssaki oraz ptaki. Dlatego w każdej chwili można tu natrafić na nieznany do tej pory element ewolucji przyrody ożywionej.
Bracia mniejsi
Świat wokół ogromnych drapieżnych dinozaurów zapełniony był gadami i płazami znacznie mniejszych rozmiarów, o których istnieniu my, współcześni, nie mamy pojęcia. Szkielety takich właśnie istot odnaleziono w Krasiejowie. Silezaur, ten podobny do Dina, miał metr wysokości i był dla otoczenia nieszkodliwy. Jego większy, podobny do jaszczurki kolega mógłby grać bez charakteryzacji w każdym horrorze, ale również jadł wyłącznie rośliny, na grzbiecie miał zaś twarde łuski chroniące go przed atakiem wielkich drapieżników. Fitozaur był protoplastą współczesnych krokodyli, a po obejrzeniu metopozaura i cyklotozaura – niegdysiejszych płazów – człowiek cieszy się, że współcześnie w naszych wodach występują tylko żaby…

 

Wydanie: 36/2005

Kategorie: Reportaż
Tagi: Adam Molenda

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy