Moja żona i Wielki Brat

Moja żona i Wielki Brat

Burmistrz Suchej Beskidzkiej jeszcze nie wie, czy trzeba się cieszyć z obecności Moniki w telewizji, czy wstydzić

Gdziekolwiek spojrzeć, wszędzie góry! Mimo to szukanie domu, w którym mieszka rodzina Moniki Sewioło, a który stoi na tam, gdzie kończy się ulica zwana nomen omen Błądzonką, nie sprawia trudności. – E, pani
– mówi mieszkająca w sąsiedztwie Bronisława Gaździcka – tylechna wozów, ani ludziów nikaj tędy nie bywało. Dobre to choć, że szutrówkę twardą zrobili, bo byśta błotem nie doszli. O, hań na wierchu chałupe widzicie? To tam.
Nieproszonych gości, których z dnia na dzień przy Błądzonce więcej, odstraszają zajadłym szczekaniem dwa psy. Dostępu do domu broni i respekt budzi babcia Wiktoria z miotłą w ręce. To u niej i dziadka Jana zamieszkali po ślubie Monika z Jurkiem, tak samo jak wcześniej córka Halina, gdy wyszła za mąż i przyprowadziła zięcia, który jednak nie bardzo się udał.

Może będzie romans

– Monika wygrała los na loterii
– mówią w Suchej Beskidzkiej. – Kto by pomyślał: taka cicha, a wybiła się.
– Żeby mi tylko Jurka nie ważyła się skrzywdzić, bo jej te długie kudły powyrywam – grozi była nauczycielka.
– Wartościowy chłopak, z dobrej rodziny, a ta smarkata piętnastu lat nie mając, już go na schadzki brała. Ojcowskiej ręki jej brakło.
– To jest tak niesamowita laska, jakiej jeszcze w życiu nie spotkałem – podsumował Monikę współmieszkaniec domu Wielkiego Brata, 30-letni Sebastian Florek, kawaler, właściciel 45-hektarowego gospodarstwa w okolicach Olsztyna, lasu, tartaku i firmy budującej drewniane domy. – Nie można jej rozgryźć – wzdychał. Z kolei inny dobrowolnie uwięziony w baraku Wielkiego Brata, Piotr Gulczyński (rozwiedziony, prezes elitarnego klubu motocyklowego Black Rider), zapewniający, że jest zagorzałym zwolennikiem tolerancji, zadeklarował w ciemno: – Ja z nią nie mam żadnych problemów! Gdyby nie moja dziewczyna, to… dwadzieścia cztery godziny na dobę…
Mimo dwóch gwiazd: najmłodszej w domu “Big Brother”, wesołej i pełnej temperamentu Karoliny Pachniewicz, a także świadomej swoich zalet i możliwości Alicji Walczak, to właśnie góralka z Suchej Beskidzkiej jest głównym obiektem westchnień wszystkich panów, zamieszkujących sękociński dom. Na początku najstarszy z grupy, 47-letni (żonaty) Janusz Dzięcioł, wydawał się odporny na wdzięki Moniki, ale ostatecznie i on uległ, mówiąc, że mu się podoba, gdyż urodą i zachowaniem przypomina jego żonę. Nawet zadowolona ze wszystkiego i życzliwa ludziom Manuela Michalak nazwała ją pół żartem, pół serio “seksiarą”.

ZOSTAĆ GWIAZDĄ

Po zdaniu matury w 1996 r. Monika nie znalazła w rodzinnym mieście zatrudnienia, zarejestrowała się na pewien czas w biurze dla bezrobotnych, później pracowała trochę jako sprzedawczyni w sklepie, ale zniechęciły ją niskie zarobki. Gdy otrzymała pracę w firmie produkującej plastikowe okna, rozpoczęła zaoczne studia na wydziale matematyki, z których musiała zrezygnować. Kierownik, gdy poprosiła o urlop z okazji ślubu, pomyślał ponoć, że dziewczyna jest w ciąży i ją zwolnił. Od tego czasu Monika lubiła powtarzać, że jest niczym innym jak kurą domową, której myśli krążą wyłącznie wokół tego, co podać na obiad mężowi.
– Szkoda mi jej było, że tak się marnuje – mówi Iwona Jasińska, z której córką Monika chodziła do liceum. – Moja Patrycja wyjechała na studia do Krakowa, a ta została sama w tej dziurze.
– Zawsze chciała się wyróżniać, być kimś innym niż w rzeczywistości, lepszym – mówi koleżanka, która pracowała z Moniką w sklepie kosmetycznym. – Marzyła o sławie, podziwiała ludzi pracujących w show-biznesie: aktorów, muzyków, piosenkarzy. Jej idolem była zawsze Madonna.
– Mam wrażenie – mówi koleżanka z Błądzonki – że tak samo jak kompleksy, charakteryzuje ją przerost ambicji. Jej rówieśniczki kończą w tym roku studia, będą prawnikami, lekarzami, inne – jak na przykład Dorota Świerkosz czy Baśka Jończyk – prowadzą własne zakłady, a ona, najładniejsza z nich, najambitniejsza, została na lodzie. Poprzez udział w “Big Brother” postanowiła wyrwać się z szarego tłumu, zostać gwiazdą choćby jednego sezonu. Proszę pamiętać, że gra toczy się także o bardzo duże pieniądze, a te Monisia zawsze lubiła.

Sojuszników szukaj
wśróD MĘŻCZYZN

Od połowy marca “Gazeta Krakowska” “śledzi” wraz z widzami TVN jedyną w “Big Brother” góralkę, Monikę Sewioło. Aż do końca pobytu w domu Wielkiego Brata, będzie zamieszczać opis jej poczynań oraz komentarze mieszkańców Suchej Beskidzkiej, dotyczące udziału rodaczki w programie. Pierwsze są entuzjastyczne: “Wiemy na pewno, że nasza góralka nie opuści domu Wielkiego Brata. Zachowuje się bez fałszywego wstydu i luźno, lecz nawet wrogowie nie mogą powiedzieć, by była wyzywająca. Nie wstydziła się przyznać, że podoba się jej hm… zakończenie pleców Grzegorza, które miała okazję zobaczyć podczas występu panów na Dzień Kobiet, ani nie wzbraniała się przebywać w kuchni, gdzie chętnie obejmował ją starszy z Piotrów. Ale ten ostatni, tak pewny wrażenia zrobionego na dziewczynie, dostał już od niej w pokoju zwierzeń etykietkę »wulgarny«”.
Mieszkańcy Suchej Beskidzkiej, choć – jak to górale – konserwatywni, są dumni z ich “dziyywki” w programie.
– W telewizji od razu ją poznałem – chełpi się Maciek Tomala z piątej klasy podstawówki. – Widziałem ją nieraz, jak jeździła na takim fajnym rowerze górskim. Śmigała tak, że ino włosy z tyłu zostawały.
Urzędnicy miejscy, w tym burmistrz – Andrzej Siwiec, nie wiedzą jeszcze, czy trzeba się cieszyć, czy wstydzić. No, gdyby doszła do finału, to zupełnie inna rozmowa, wtedy o Suchej byłoby w Polsce głośno, tak jak o pobliskiej Wiśle, skąd pochodzi Małysz. Kierownik referatu spraw społecznych, Maria Mazur, nie jest jednak pewna, czy takie porównania są na miejscu, bo Małysz to symbol pracy i wytrwałości połączonej z talentem. Owszem, suska młodzież ma prawo do frustracji, bo i bezrobocie duże, i najniższe w Polsce zarobki, ale “Wielki Brat” może wywołać przekonanie, że łut szczęścia zastąpi pracę i solidne wykształcenie. A tak nie jest w życiu, pani Mazur to wie, dlatego programu nie ogląda i osobiście uważa, że Sucha Beskidzka wypromuje się i bez Moniki Sewioło, bo ma czym.
Młodzi ludzie pijący piwo w barze “Pod kasztanem” całą sprawę kwitują krótko: – Ma babka dobre cycki i już.
Jerzy Sewioło, 27-letni, szczupły blondyn w okularach, bardzo się cieszy z udziału żony w programie, sam ją zresztą do tego namówił. – Bądź naturalna, ale nie za bardzo spontaniczna
– instruował ją przed wyjazdem.
– Uważaj, tym bardziej że jesteś ładna, więc pozostałe dziewczyny z zazdrości będą chciały cię wygryźć. Gdybyś potrzebowała sojuszników, szukaj ich wśród mężczyzn.
Jerzy nie jest zbulwersowany ani tym, że kąpiącą się Monikę podglądają mieszkańcy domu Wielkiego Brata (“zrobili jej psikusa”), ani sugestią prowadzącej program Martyny Wojciechowskiej, że silny, wysportowany i uśmiechnięty Grzegorz Mielec nie tylko podrywa Karolinę Pachniewicz, ale i “ma dużo z Moniką”. Sam od siebie dodał, że wiadomo mu o rosnącej liczbie internetowych fanów żony, odkąd wyszło na jaw, że w programie sypia nago. Rychło zresztą okazało się to nieprawdą; nawet po zakrapianej imprezie Monika nie zapomniała założyć piżamki w paski. Zresztą, w odróżnieniu od większości domowników, kamery pokazywały ją na wieczornej imprezie całkowicie trzeźwą, a rano świeżą i rześką jak skowronek. – To nasza krew i góralska mocna głowa – chełpili się tym nazajutrz mieszkańcy Suchej.

Gówniara z podstawówki

Poznali się, gdy ona była nieopierzoną nastolatką, a on o cztery lata starszym, pewnym siebie maturzystą. Jurek pamięta dokładnie tamto upalne popołudnie 5 sierpnia 1992 roku i ciepłą, mówili wtedy – podgrzewaną, wodę w rzece Stryszawce. “Ta gówniara z podstawówki” przezywała kolegów, więc postanowił ją ukarać, podtopić. Gdy podczas szamotania dotknął rękami drobnej, twardej, lecz pulsującej gorącem piersi, dziewczyna wywinęła się jak szczupak, zagwizdała na palcach jak chłopak i uciekła ze śmiechem. W trzy tygodnie później zaczęli się spotykać “na poważnie”, najpierw co drugi dzień, potem już codziennie. Byli razem przez osiem lat, a ślub wzięli, gdy ich sytuacja materialna się ustabilizowała, to znaczy, gdy on, z zawodu mechanik samochodowy, zaczął jako tako zarabiać jako frezer w zakładzie produkującym armaturę łazienkową.
– Monika – mówi – była moją pierwszą, młodzieńczą miłością. I tak już zostało. Moja żona jest po góralsku harda, ambitna, inteligentna, pracowita. Nasz pokoik z kuchnią lśni czystością, przed wyjściem do pracy mam przygotowane kanapki, po powrocie – z uśmiechem podany obiad. Monika ma czas na czytanie książek, uprawianie joggingu, piesze wyprawy w góry, eskapady rowerowe, za którymi oboje przepadamy, na pomoc bratu w przygotowaniach do matury, spotkania z przyjaciółmi, rozrywkę, zabawę, a nawet – jakby mimochodem – na podratowanie domowego budżetu korepetycjami z matematyki, w której jest naprawdę dobra.
Basia Jończyk, Dorota Świerkosz i Małgorzata Świtek są pewne, że w “Big Brother” wygra ich przyjaciółka, Monika. Już w szkole miała taki charakter, że jak coś postanowiła, to doprowadzała do końca. – W 50-letniej historii naszego ogólniaka – wspomina Dorota – była jedyną absolwentką, która dostała nagrodę za to, że przez cztery lata nauki nie miała ani dnia nieobecności.
Aby zdążyć do pracy, Jerzy Sewioło wstaje codziennie o czwartej rano. W jordanowskiej “Armaturze” zarabia jednak prawie trzy razy więcej niż poprzednio w Suchej; pisze programy komputerowe wykorzystywane przy wyrobie odlewów.
Z chwilą rozpoczęcia emisji “Big Brother” coraz mu trudniej przespać noc. Nie tylko dziennikarze, ale i najbliżsi sąsiedzi, przychodzą niby to porozmawiać o Monice, a zaglądają w każdy kąt. Nawet chromowaną lodówkę i telewizor z płaskim ekranem oglądają podejrzliwie. – W parę miesięcy po ślubie tak się dorobili, czy dostali łapówkę za “rozbierane sceny” Moniki? – szepczą za plecami Sewioły. Nawet niektórzy członkowie najbliższej rodziny odwracają się od niego, mówią o kompromitacji ich nazwiska. Jurkowi jest ciężko obstawać przy swoim, to znaczy przy przekonaniu, że jednym z głównych atutów żony jest jej słowiańska uroda i piękne ciało, więc skoro tak, to on nie ma nic przeciwko temu, żeby wraz z nim podziwiała je cała Polska.
– Monika jest niespokojnym duchem – tłumaczy – może pracować tylko w wolnym zawodzie, nie ograniczana limitami czasu i wydajności. Ma na przykład bardzo dobry głos i mogłaby śpiewać w jakimś zespole albo zostać modelką. Wszędzie na świecie program “BB” staje się dla wygranych trampoliną w skoku do kariery. Dlaczego by nie pomarzyć o takim zwycięstwie ukochanej, najwspanialszej pod słońcem, własnej żony?


Ankieta wypełniona przez Monikę:

Życiowy błąd: – Porzucenie studiów.
Największa zaleta: – Wytrwałość w dążeniu do celu. Siła wewnętrzna.
Alkohol: – Raczej mi nie smakuje. Pijam tylko wina przy różnych okazjach, np. przyjęcia, imprezy.
Kogo chciałabyś zobaczyć jako pierwszego po wyjściu z domu “BB”? – Przede wszystkim męża i brata.
Trzy rzeczy do domu “BB”: – Ubrania, kosmetyki i bielizna.
500 tys. złotych z wygranej przeznaczysz na: – Wolę się nie nastawiać nad wygraną.
Ideał mężczyzny: – Wysoki brunet z manierami dżentelmena.
Miłość: – Miłość jest piękna.
Najważniejsze wydarzenie w życiu: – Ślub, chociaż nie byłam tak wzruszona jak mąż.
Kim chciałaś być w dzieciństwie?: – Piosenkarką, kierowcą TIR-a lub pilotem.
Kuchnia: – Domowe zupy, hamburgery, pizza, leczo.
Sposób na spędzanie wolnego czasu: – Gimnastyka, porządki, książka i chodzenie po górach.
Ulubiona lektura (książka, gazeta): – “Przeminęło z wiatrem”, “Lalka”, “Żony Holywoodu”.
Kino: – “Showgirls”, “Pretty Woman”, “Siedem”.
Muzyka: – Rock, pop, dance – ale niezbyt często.
Telewizja: – Nie przepadam, nic dobrego nie dzieje się na świecie. Zjadacz czasu.
Wróżby: – Nie wierzę.

Wydanie: 12/2001

Kategorie: Reportaż

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy