Z kosą na lewaka

Z kosą na lewaka

10 lat więzienia za zaatakowanie wymyślonego wroga Maciej Dowhyluk idzie po pracy – jest grafikiem komputerowym – Tamką do domu. To już bardzo blisko. Nagle zza rogu kamienicy wyskakuje dwóch zakapturzonych mężczyzn. Przewracają Dowhyluka na chodnik, kopią podkutymi glanami. – Ty lewacka k… zabijemy cię! – krzyczy jeden z napastników. Ofiara zasłania oczy, bo czuje na twarzy strumień gazu łzawiącego. Tamka to ruchliwa ulica na warszawskim Powiślu – w miejscu napadu natychmiast robi się zbiegowisko. Ktoś krzyczy: – On ma nóż! Grafik już tego nie słyszy – zwija się z bólu. Leży w coraz większej kałuży krwi. Ktoś zawiadamia pogotowie, w szpitalu już się szykują do operacji – ostrze noża przebiło płuco. Jest wieczór 16 maja 2006 r. – Pacjent miał szczęście – mówi po trudnym zabiegu chirurg. Niewiele brakowało, aby cios okazał się śmiertelny. Zapamiętaj twarze zdrajców Dwa dni później na stronie internetowej Redwatch info pojawia się informacja: „Teraz Maciej Dowhyluk, jutro cały lewacki pomiot”. Ekipa policyjna, która szuka sprawców napadu, analizuje treści pojawiające się w tej witrynie – wizytówce neonazistowskiej organizacji Blood and Honour (Krew i Honor). Publikowane są tam zdjęcia, adresy i informacje o aktywistach organizacji i mediów lewicowych, osób ze środowisk anarchistycznych, gejowskich, a także działaczy na rzecz praw człowieka. Wśród tak napiętnowanych jest m.in. znany pisarz z Gdańska Paweł Huelle, a na drugiej pozycji 30-letni Maciej Dowhyluk jako „główny szef warszawskiej antify, pseudonim ťChirurgŤ, wzrost 185 cm. Dłuższe, przetłuszczone włosy, mieszka w okolicy Tamki. Nie jest punkiem, jest lewakiem. Może być groźny w starciu”. Odwiedzający tę witrynę czytają apel: „Zapamiętaj miejsca, twarz zdrajców, bo oni wszyscy zapłacą za swe zbrodnie. Niech tylko zaczną swoją propagandową szopkę w obronie lewaka, który jest współodpowiedzialny za morderstwo Adama”. To nawiązanie do tragicznej śmierci w 2001 r. na warszawskiej Starówce 18-letniego Adama Kuszewskiego. Śmiertelnie pobity Kuszewski był skinheadem. Według aktu oskarżenia, tego tragicznego wieczoru grupa punków zaatakowała skinów – swych ideologicznych wrogów. Jeden z nich podczas bijatyki rzucił butelką po piwie. Tak nieszczęśliwie, że rozprysła się na głowie Adama, który upadł na granitową kostkę i już nie odzyskał przytomności. Po trzech dniach zmarł. W śledztwie policja wytypowała sprawcę – to Mirosław B., punk, a może raczej anarchista. Zdaniem świadków obrony, było inaczej – to grupa „wolnościowców”, bojówka warszawskiej antify, otoczyła Barbakan, szukając okazji do starcia z punkami. Jej przywódcą jest Maciej Dowhyluk. A przypadkową ofiarą stał się Kuszewski. Strona internetowa Redwatch info chętnie udziela gościny ideologom NOP – Narodowego Odrodzenia Polski. To ich sympatycy odbijają nocą na murach szablony z hasłami: „Polska dla Polaków”, „White Proud” albo „Jude raus!”. Często pojawia się rysunek zgiętej ręki, która dzierży miecz. „Miecz – można przeczytać na Redwatch info – ma przeciąć zło i zgniliznę, toczące naród. Symbolizuje walkę z wrogiem: z komunizmem, nasilającą się imigracją obcych nam narodowo i rasowo elementów i masońsko-żydowskim spiskiem przeciwko narodowi polskiemu”. Sprawcy napadu na Tamce pozostają nieznani, choć pod zarzutem publicznego nawoływania do ksenofobicznych nienawiści zatrzymano 40 osób. W tej grupie jest 24-letni Marek B., syn warszawskich dziennikarzy, rozwiedzionych. Chłopak podczas przesłuchania na policji powiedział, że jest zdecydowanym subkulturowcem, jednak nie skinheadem. Nie pracuje, nie uczy się. – W tej chwili odpoczywam – wyznaje – miałem zapalenie wątroby typu C. Ponieważ mam dużo czasu, jeżdżę na koncerty muzyki rockowej. Surfując po internecie, sporadycznie wchodzę na stronę zawierającą treści faszystowskie. Twierdzi, że o Macieju Dowhyluku nigdy nie zamieszczał żadnych tekstów. Nie zna dziewczyny o imieniu Julia, kastet owszem, posiada, ale kupił go do obrony. Przyznaje, że był legitymowany po piciu alkoholu, zażywał marihuanę i amfę. Na pytanie, co robił 16 maja 2006 r. na Tamce, odpowiada, że szukał apteki, żeby kupić hepatil. Zaznacza, że jest pod opieką psychiatry; leki, które brał na zapalenie wątroby, mają skutki uboczne, wywołują depresję. – Jest pan wolny – słyszy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 09/2009, 2009

Kategorie: Reportaż