Śmierć synów Saddama

Śmierć synów Saddama

Osaczeni bronili się do końca 

W Białym Domu strzeliły korki od szampana. Według komentatorów, Amerykanie odnieśli w Iraku największy sukces od czasu zdobycia Bagdadu. Synowie Saddama Husajna zostali wytropieni i zabici po zaciętej walce.
W dymiących ruinach willi w Mosulu zginął też Mustafa, 14-letni wnuk tyrana. Zdaniem brytyjskiego dziennika „The Guardian”, ukrywający się Saddam Husajn pozostaje wprawdzie przy życiu, ale

bez następców przestał być groźny.

Ród despoty został unicestwiony.
Prezydent George Bush i główny administrator Stanów Zjednoczonych, Paul Bremer, wyrazili nadzieję, że teraz sytuacja się poprawi. Mieszkańcy Iraku przestaną się bać, bo wreszcie uwierzą, że zbrodniczy reżim już nigdy nie wróci. Osłabną też ataki na amerykańskich żołnierzy.
39-letni Udaj i dwa lata młodszy Kusaj Husajn znaleźli schronienie w luksusowej willi w Mosulu w północnym Iraku. Posiadłość należała do szejka i biznesmena Nawafa al-Zajdana Muhhamada, podobno dalekiego kuzyna Saddama. Miejscowi twierdzą, że to właśnie Nawaf zdradził Amerykanom miejsce pobytu synów dyktatora. Podobno chciał się zemścić, gdyż kiedyś Husajn wtrącił do więzienia jego brata. Bardziej prawdopodobne jest, że szejk chciał zagarnąć fantastyczną nagrodę. Za pomoc w unieszkodliwieniu każdego z krwawych książąt Waszyngton obiecywał 15 mln dol.!
We wtorek, 22 lipca, około godziny 10 przed dwupiętrową willą przy ulicy Szalalat zatrzymało się kilka pojazdów wojskowych US Army typu Humvee. Żołnierze wezwali obecnych w budynku do poddania się. Ale tylko Nawaf i jego syn wyszli z podniesionymi rękami. Kiedy Amerykanie z doborowej 101. Dywizji Powietrznej i specjalnej jednostki Task Force 20 usiłowali wedrzeć się do willi, przywitał ich grad kul z kałasznikowów. Czterech żołnierzy zostało rannych.
Szturmujący cofnęli się i wezwali posiłki, które przybyły około godziny 10.26. Willę otoczyło ponad 200 żołnierzy. Osaczeni Udaj, Kusaj, syn tego ostatniego, Mustafa, i ich ochroniarz nie mieli szans na ucieczkę. Bronili się jednak desperacko z pierwszego piętra, gdzie okna miały pancerne szyby. Dwa amerykańskie helikoptery Kiowa ostrzelały budynek rakietami. Atakujący użyli ciężkich karabinów maszynowych i granatników. Z budynku wciąż jednak sypały się kule. W końcu Amerykanie wystrzelili około 10 rakiet przeciwpancernych TOW. Runął dach, zwaliła się ściana, z willi strzeliły płomienie. Jak się wydaje, eksplozje rakiet uśmierciły Udaja i ochroniarza. Ciężko ranny Kusaj przyłożył sobie lufę do skroni i nacisnął spust. Gdy 20 minut po godzinie 13 żołnierze Stanów Zjednoczonych znów wtargnęli w rozbite mury, czekał na nich już tylko 14-letni Mustafa z bronią w ręku. Chłopak otworzył ogień, by pomścić śmierć ojca, lecz kule szturmujących podziurawiły go jak sito.
Na wieść o śmierci synów tyrana niektórzy mieszkańcy Bagdadu strzelali w powietrze na wiwat. Jednak garstka mieszkańców Mosulu zgromadziła się przed zniszczonym domem, aby dać wyraz oburzeniu na „niewiernych”. „To jest terroryzm! Amerykanie to zabójcy!”, krzyczał Saad Badr, 50-letni taksówkarz.
Wielu polityków wyraziło zadowolenie, że synowie Saddama „nie będą już rzucać cienia nienawiści”, jak to określił Biały Dom. Obaj mieli przecież krew na rękach. Udaj był playboyem o tak perwersyjnych skłonnościach, że Husajn odsunął go od sukcesji. W 1988 r. Udaj osobiście zatłukł ulubionego ochroniarza swego ojca, Kamila Hannę, za to, że ten sprowadził Saddamowi kobietę, którą dyktator w końcu poślubił.
Udaj sprawował w Iraku 15 różnych funkcji, był dowódcą paramilitarnej formacji fedainów, szefem Irackiego Komitetu Olimpijskiego i Związku Piłkarskiego. Sportowców, którzy osiągali złe wyniki, kazał chłostać kablem albo torturować w żelaznej dziewicy – skrzyni nabijanej wewnątrz stalowymi kolcami. Piłkarze, którzy nie spełnili oczekiwań Udaja, musieli godzinami grać w palących promieniach słońca betonową piłką.
Udaj kazał swym ochroniarzom porywać młode kobiety – lubił gwałcić zwłaszcza narzeczone przed ślubem. Kiedy pewna uprowadzona panna młoda usiłowała stawiać opór, została okrutnie zgładzona – Udaj oblał nieszczęsną dziewczynę kwasem i wyrywał jej kawałki ciała.
W 1996 r. zapewne ojcowie skrzywdzonych dziewcząt urządzili zamach na szalonego psychopatę. Ciało Udaja przeszyło osiem kul. Syn Saddama przeżył, odtąd miał jednak ogromne trudności z chodzeniem. Husajn uznał, że kaleki szaleniec nie może stanąć na czele reżimu. Odtąd dyktator uważał za swego następcę młodszego Kusaja. Ten, mianowany dowódcą Gwardii Republikańskiej i szefem rządzącej partii Baas w siłach zbrojnych, był spokojniejszy od brata, wolał pozostawać w cieniu, ale dorównywał Udajowi w okrucieństwie. W 1991 r. dowodził tłumieniem powstania szyitów, unicestwił wtedy tysiące istnień ludzkich.

Mieszkańcy Iraku nazwali go „Wężem”.

Z pewnością synowie dyktatora zasłużyli na swój los. Jednak nadzieje Amerykanów, że śmierć krwawych książąt oznacza punkt zwrotny w Iraku, raczej się nie spełnią. Nie ustają ataki na żołnierzy Waszyngtonu. Codziennie partyzanci iraccy przeprowadzają ich około 12. Każdego dnia są nowe ofiary. 23 lipca, dzień po śmierci Udaja i Kusaja, zginęło dwóch żołnierzy USA, 24 lipca – kolejnych trzech. Zapewne ta wojna partyzancka nie wygaśnie nawet po unieszkodliwieniu samego Saddama, gdyż prowadzą ją różne grupy – dawni funkcjonariusze reżimu, dla których w nowym Iraku nie ma przyszłości, arabscy ochotnicy z innych krajów, fundamentaliści szyiccy, terroryści spod znaku Al Kaidy, wreszcie Irakijczycy oburzeni butnym zachowaniem okupantów. Amerykanów i ich sojuszników czekają jeszcze nad Eufratem i Tygrysem trudne dni.

Wydanie: 31/2003

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy