Sojusz na celowniku

Sojusz na celowniku

Poważna partia z byle powodu swego rządu nie obala. Silna partia z byle powodu piór nie stroszy

Zainspirowany felietonem „Polowanie na SLD” zgadzam się z tezą red. Domańskiego, że nie będzie realnej zmiany w SLD, dopóki nie zmieni się mentalność jego członków. Parafrazując, można też powiedzieć, że dopóki rząd lewicowy będzie realizował neoliberalną politykę gospodarczą, a SLD będzie mało wyrazistą partią lewicową, nic w mentalności członków partii, a także lewicowego elektoratu zmieniać się nie będzie. „Ludu gniew”, amnezja zaciemniły umysły do tego stopnia, że naród gotowy jest oddać władzę w Polsce skrajnej prawicy. Zmieniać taką mentalność mogłaby ideowa, dobrze zorganizowana partia lewicowa. SLD jeszcze jednak taką partią nie jest.
Ogólnie rzecz ujmując, zbyt dużo członków partii myśli kategoriami zwykłych zjadaczy chleba. Nie uznaje praw ekonomicznych, nie przyjmuje do wiadomości faktu, że na przykład wzrost długu publicznego oraz inflacji w perspektywie czasu uderzy przede wszystkim w najbiedniejszych. Nie przyznają się do osobistych porażek, uważają, że

wszystkiemu winien jest rząd,

który wszystko może. Źle postrzegany jest przez nich ten, kto próbuje problemy wyjaśniać, pokazywać osiągnięcia. Zyskuje ten, kto wszystko i wszystkich krytykuje. Niektórzy zbyt łatwo ulegają panującemu w prawicowych mediach nastrojowi defetyzmu. Lewicowemu rządowi nie może się nic udać.
Poprzednie kierownictwo partii ważne decyzje podejmowało, nie licząc się z przekonaniami ani wolą ogółu członków partii. Wytworzyło to atmosferę bezradności, apatii, a przede wszystkim inercji. Gdyby nie inercja władz powiatowych i województwa, Kujawsko-Pomorskie w wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskałoby dużo lepszy wynik. Podpisy popierające kandydatów zbierano jeden dzień, głosowano zamiast na dziesięciu tylko na siedmiu kandydatów. Zignorowano pomoc w organizowaniu spotkań kandydatów z wyborcami.
W moim mieście lista SLD-UP osiągnęła drugie miejsce, najlepszy zaś wynik uzyskała lista LPR, z której kandydowała urodzona w tym mieście znana działaczka Ligi. Potrzebna była w odpowiednim czasie informacja o wakatach na liście, a miejska organizacja SLD wystawiłaby własnego kandydata. Lista SLD-UP byłaby w mieście i powiecie bezkonkurencyjna. Na dobry wynik miały wpływ: dobrze zorganizowane środowiskowe spotkania z wyborcami, akcja ulotkowa i plakatowa oraz nieprzerwana aktywność miejskiej organizacji Sojuszu. Trudno o wyborach dyskutować z bezrobotnym, człowiekiem

żyjącym na skraju ubóstwa.

Większość ludzi w Polsce ocenia swoją sytuację materialną jako dobrą lub jako ani dobrą, ani złą. Wśród tych ludzi jest dużo osób o poglądach lewicowych lub z lewicą sympatyzujących. Z tymi ludźmi można i trzeba rzeczowo rozmawiać.
Można odnieść wrażenie, że władze Sojuszu nie doceniały działalności swych dołowych ogniw. Współpracę z nimi nawiązywano krótko przed i w czasie kampanii wyborczej. A przecież to nie partyjni desygnaci chodzą w czasie kampanii wyborczej od mieszkania do mieszkania, zbierają podpisy, organizują spotkania, roznoszą ulotki i rozwieszają plakaty. Robią to podstawowe ogniwa, szeregowi członkowie, „partyjni wolontariusze”, „pszczoły robotnice”, znający ludzi swego środowiska. Jest to kapitał, który trzeba cenić i pielęgnować.
Jeśli wzrost PKB zacznie się przekładać na spadek bezrobocia, rządowi uda się zrealizować przyjęty program, SLD stanie się bardziej wyrazisty i dobrze zorganizuje kampanię wyborczą, to osiągnie dobry wynik wyborczy.
Praktykowany w SLD system samokontroli i samooceny okazał się niewystarczający. Sojuszowi potrzebny jest także niezależny od władzy wykonawczej, zewnętrzny system kontroli i oceny realizacji zadań statutowych.
Od lat istnieje problem relacji rząd-zaplecze polityczne. Zawsze jest tak, że drużyna przy telewizorze gra mecz lepiej niż ta na boisku. Zaplecze polityczne ma obowiązek krytykować, ostrzegać, wycofywać rekomendacje, ale gdy trzeba, musi bronić swego rządu. Poważna partia z byle powodu swego rządu nie obala. Silna partia z byle powodu piór nie stroszy. Rząd musi być pod polityczną kontrolą, ale także mieć swobodę działania.

Wydanie: 36/2004

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy