Statystyczny obraz majątku Polaka

Statystyczny obraz majątku Polaka

Dr Zbigniew Żółkiewski – doradca w Departamencie Stabilności Finansowej NBP

Przeprowadzone po raz pierwszy przez NBP badanie „Zasobność gospodarstw domowych w Polsce” dostarczyło zapewne dużo wiedzy na temat nie tylko sytuacji finansowej Polaków, ale też skłonności do oszczędzania i jego motywów.

– Powiem więcej – wiedza o zarządzaniu swoimi pieniędzmi mówi nam też całkiem sporo o stylu życia Polaków, choć nie to było celem badania przeprowadzonego w 2014 r. we współpracy z Głównym Urzędem Statystycznym na próbie 7 tys. gospodarstw domowych z całego kraju. Było to pierwsze w Polsce badanie, w którym uwzględniono zgromadzone zasoby i zadłużenie – zazwyczaj badane są dochody i wydatki rodzin. Ponieważ badanie realizowane było na podstawie metodyki wypracowanej w Europejskim Banku Centralnym, możemy porównywać nasze wyniki z wynikami z krajów strefy euro. Na początek dowiedzieliśmy się, że majątek przeciętnego gospodarstwa domowego w Polsce wynosi 257 tys. zł.

Co się składa na ten majątek?

– Najważniejszym składnikiem majątku jest główne miejsce zamieszkania – ok. 77% gospodarstw domowych w Polsce posiada mieszkanie lub dom, 19% ma też inną nieruchomość. Dużą wartość ma majątek z prowadzenia działalności gospodarczej. Przeciętnie wynosi on 220 tys. zł, a jego posiadanie deklaruje ponad 19% badanych. Aktywa finansowe mają mniejsze znaczenie dla majątku gospodarstw domowych – przeciętnie to 8-8,5 tys. zł.

Zapewne badanie pozwala odpowiedzieć na pytanie, co sprawia, że pewne gospodarstwa domowe są zamożniejsze, a inne mniej?

– Badanie potwierdziło tendencje zgodne z intuicją i codziennymi obserwacjami, np. że majątek rośnie w trakcie cyklu życia gospodarstwa domowego, ale do pewnego momentu. Majątek jest zwykle częścią odłożonego dochodu, a to odbywa się stopniowo – najpierw trzeba wyrobić sobie pozycję na rynku pracy lub rozwinąć firmę i na podstawie tych dochodów budować majątek. Statystycznie najlepszy moment dla gospodarstwa domowego jest wówczas, gdy głowa rodziny ma od 45 do 54 lat. Wtedy wartość majątku wynosi 334 tys. zł. Potem spada. Wielkość majątku związana jest też z wykształceniem – im lepiej jesteśmy wykształceni, tym wyższego zgromadzonego majątku możemy oczekiwać. Gospodarstwa, w których głowa rodziny ma wyższe wykształcenie, mają majątek w wysokości 350 tys. zł, a przeciętny majątek gospodarstw, w których głowa rodziny ma wykształcenie podstawowe, wynosi 150 tys. zł.

Zaskakujące może być natomiast to, że mieszkańcy wsi są statystycznie bardziej majętni niż mieszkańcy miast, zwłaszcza dużych miast. Wynika to z tego, że mieszkańcy wsi zazwyczaj posiadają, budują i dziedziczą domy – 87% gospodarstw domowych na wsi jest właścicielami nieruchomości, w której zamieszkują, a w miastach jest to 73%. Na zasobność wiejskich gospodarstw domowych wpływa też dużo częstsze niż w miastach prowadzenie działalności produkcyjnej, głównie rolniczej.

A jakie jest zadłużenie polskich gospodarstw domowych, które przecież decyduje o wartości majątku?

– Okazuje się, że w niewielkim stopniu zmniejsza ten przeciętny majątek, bo wynosi ok. 10 tys. zł. Ale pamiętajmy, że faktyczne zadłużenie zależy od jego rodzaju, ponieważ zadłużenie gospodarstw domowych, które zaciągnęły kredyt hipoteczny, wynosi przeciętnie 104 tys. zł, a przeciętna wartość zadłużenia z tytułu kredytu konsumpcyjnego wynosi ok. 5 tys. zł.

Jak wypadamy pod względem zasobności gospodarstw domowych na tle krajów strefy euro?

– Okazuje się, że gospodarstwa domowe w Polsce należą do umiarkowanie majętnych. Dysponują przeciętnie majątkiem netto odpowiadającym 61,7 tys. euro, stanowiącym ok. 56% przeciętnego majątku netto statystycznego gospodarstwa domowego w strefie euro (109,2 tys. euro). Najwyższym zasobem majątku netto w strefie euro wyróżniają się gospodarstwa domowe w Luksemburgu (397,8 tys. euro) oraz na Cyprze (266,9 tys. euro). W tym rankingu znaleźliśmy się blisko końca. Jesteśmy w sąsiedztwie krajów, które mają podobny poziom PKB na głowę mieszkańca – za nami jest Słowacja, a przed nami Portugalia (przypomnijmy, że badanie było prowadzone w krajach strefy euro, a następnie w Polsce). Co ciekawe, na końcu rankingu zamożności gospodarstw domowych są Niemcy. Warto podkreślić, że nierówności majątkowe są w Polsce wyraźnie mniejsze niż przeciętnie w strefie euro.

Pozycja Niemiec zaskakuje.

– To, że znaleźliśmy się wyżej niż kraje, które mają wyższy PKB na głowę, wynika z tego, że najważniejszym składnikiem majątku jest główne miejsce zamieszkania. I chociaż w Niemczech odnotowany jest wysoki poziom PKB na głowę mieszkańca, co przekłada się na ich dochody, to gospodarstwa domowe nie są tak często właścicielami mieszkania lub domu jak w innych krajach. O ile w Polsce 77% gospodarstw domowych jest właścicielami domów i mieszkań, o tyle w Niemczech, które mają bardzo rozwinięty rynek nieruchomości na wynajem, jest to 44%. Ta bardzo duża różnica sprawia, że zasobność gospodarstw Polaków okazuje się wyższa niż naszych sąsiadów. Czy to oznacza, że jesteśmy bogatsi od Niemców? W rozumieniu definicji użytej w tym badaniu – tak, ale gdybyśmy zapytali, czy majątek, którym dysponujemy w Polsce, zapewnia nam wyższy dobrobyt, odpowiedź będzie negatywna.

Czy skłonność Polaków do oszczędzania jest podobna jak mieszkańców krajów strefy euro?

– Jak wspomniałem, aktywa finansowe naszych gospodarstw domowych mają małe znaczenie w strukturze zamożności gospodarstw domowych. Polskie gospodarstwa domowe oszczędzają za rzadko i za mało. Oznacza to pomijanie myślenia o przyszłości, niedostateczne zabezpieczenie przed ewentualnymi niekorzystnymi wydarzeniami, takimi jak utrata pracy czy obniżka zarobków. Niewielkie oszczędności to również ograniczone możliwości zapewnienia sobie satysfakcjonującego poziomu konsumpcji po zakończeniu aktywności zawodowej czy też zabezpieczenia przyszłości dzieci. Z naszego badania wynika, że 59% gospodarstw deklaruje, że oszczędza. To niemało, choć większość czyni to nieregularnie. Tyle że 30% gospodarstw najuboższych deklaruje chęć oszczędzania, a najzamożniejszych – 80%. Rośnie także skłonność do oszczędzania ze względu na wykształcenie, co koreluje z wynagrodzeniem. Interesujące, że skłonność do oszczędzania emerytów jest podobna jak osób pracujących czy też samozatrudnionych. Może to dziadkowie, którzy nie mają już wielu potrzeb konsumpcyjnych, a odkładają na „czarną godzinę” albo na dobry start wnuczka. Ta grupa klientów wybiera raczej tradycyjne formy oszczędzania, jak lokaty, obligacje skarbowe, a nie np. fundusze inwestycyjne polecane osobom młodym, zdecydowanym na długoterminową inwestycję.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 52/2015

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część VII

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy