Sukces w piaskach pustyni

Sukces w piaskach pustyni

Orlen Team w czołówce Rajdu Dakar 2003. Polscy motocykliści jeszcze nigdy nie wypadli tak znakomicie

Nasi rajdowcy przebojem wdarli się do światowej czołówki. Na kolejnych etapach jubileuszowego 25. Rajdu Dakar 2003 zawodnicy Orlen Teamu spisywali się coraz lepiej i w rezultacie zajęli znakomite miejsca. Polscy kibice mogli być dumni, obserwując świetną jazdę naszego zespołu w tym najtrudniejszym na świecie rajdowym zmaganiu.
Najlepsze wyniki uzyskali motocykliści. Marek Dąbrowski był dziewiąty – co oznaczało, że awansował aż o 12 pozycji w porównaniu z rajdem ubiegłorocznym. Na morderczej trasie Rajdu Dakar 2003 sześć razy zdarzały mu się bolesne upadki. – Motocykl koziołkował, przelatywał nade mną. Każdy upadek mógł być tym ostatnim, stłuczone biodro niemal uniemożliwiało jazdę – wspomina. Ale dotrwał mimo potłuczeń, bólu, wyczerpania i braku snu.
Jacek Czachor zakończył rajd na 13. pozycji, poprawiając ubiegłoroczny wynik o siedem miejsc. – Pojechałem, żeby dogonić swe marzenia. Gdyby dwa lata temu ktoś powiedział, że osiągniemy takie wyniki, pomyślałbym: kosmita – mówi. Obaj polscy rajdowcy startowali na motocyklach KTM LC4 660 Rally, a sukces był możliwy dzięki wsparciu ze strony PKN Orlen, który sponsorował naszą ekipę.

Załoga fair play

W klasyfikacji ciężarówek załoga Jarosław Kazberuk i Klaus Bauerle jadąca autem serwisowym Orlen Teamu (Mercedes Unimog) zajęła 16. miejsce. Nasi kierowcy borykali się z awariami, a mimo to często pomagali zawodnikom z innych zespołów, którzy przeżywali kłopoty i groziło im odpadnięcie z rajdu. Tunezyjską załogę samochodową holowali np. ponad 250 km. Zasłużyli sobie tym wśród uczestników rajdu na miano zespołu fair play.
Zabrakło natomiast szczęścia załodze samochodowej, Łukaszowi Komornickiemu i Rafałowi Martonowi (Mitsubishi Pajero). Z etapu na etap spisywali się coraz lepiej, jednak nie udało im się ukończyć imprezy z powodu awarii instalacji elektrycznej. Awaria zdarzyła się, jak na złość, podczas siódmego etapu, kiedy w myśl regulaminu nie można było korzystać z pomocy technicznej.
Pomoc PKN Orlen pozwoliła sprostać ogromnemu wyzwaniu, jakim był Rajd Dakar 2003. Warto wiedzieć, że na 162 startujących motocyklistów do mety dojechało tylko 98, ze 130 samochodów – zaledwie 61, zaś z 51 ciężarówek – 27. Lepsi od Polaków byli tylko Francuzi, których w pierwszej piętnastce przyjechało aż pięciu.

Orlen Team jedzie do góry

PKN Orlen już od kilku lat wspiera polskich rajdowców, stwarzając im możliwość udziału w najbardziej prestiżowych imprezach Europy i świata. Znakomity motocyklista Marek Dąbrowski mógł dzięki temu uczestniczyć w cyklu rajdów motocyklowego Pucharu Świata i zajął w 2002 r. trzecie miejsce, za co otrzymał od prezesa Orlenu 50 tys. zł nagrody. Firma bez zarzutu spełnia wszystkie swe zobowiązania sponsorskie, co dowodzi, iż tytuł Marki Godnej Zaufania, uzyskany w ubiegłym roku, znajduje pełne potwierdzenie nie tylko w działalności czysto biznesowej.
Sponsorowanie sportów motorowych stanowiło naturalny wybór ze strony PKN Orlen. Pomysł wystawienia własnego, firmowego zespołu na rajd Paryż-Dakar był jednak krokiem pionierskim i, trzeba przyznać, nieco ryzykownym. Wcześniejsze próby startów różnych polskich załóg kończyły się bez sukcesów. Ale wejście Orlenu przyniosło pożądane skutki – właśnie w 2000 r. Jacek Czachor i Marek Dąbrowski jako pierwsi polscy motocykliści ukończyli trasę tego niezwykle trudnego rajdu, zajmując odpowiednio miejsca 46. i 52. Potem było coraz lepiej, a w swoim czwartym starcie firmowy zespół Orlenu osiągnął największy jak dotychczas sukces. Nasi kierowcy przygotowywali się do tej imprezy nadzwyczaj solidnie. Dzięki sponsoringowi Orlenu mogli wcześniej uczestniczyć w wielu poważnych imprezach, takich jak rajdy w Rosji, Egipcie i Dubaju, trenowali także w ekstremalnych warunkach w Kalifornii i na pustyniach Nevady.

Tam, gdzie nas potrzebują

Jak doszło do tego, że największy polski koncern naftowy utworzył Orlen Team i wysłał go na najtrudniejsze rajdowe trasy świata? Okazuje się, że u podstaw tej decyzji legł nie tylko rachunek ekonomiczny, ale i zamiar promowania pozytywnych wartości, jakie tworzy wspólna, zespołowa walka o zwycięstwo.
– Chcemy dbać o swój wizerunek, szukamy symboli i porównań najlepiej odpowiadających misji Orlenu. Dlatego powinniśmy uczestniczyć w sporcie motorowym. Pokonywanie trudności, które było udziałem uczestników Rajdu Dakar 2003, obrazuje jedność działania i integrację celów, o co i nam przecież chodzi. Orlen Team jest uosobieniem tych wartości. Nasi zawodnicy grali zespołowo, nie bali się trudności, razem jechali po sukces, rezygnowali z indywidualnych ambicji dla dobra zespołu, są przyjaciółmi. Takie postawy trzeba promować, są godne uznania. PKN Orlen chciałby się z tymi wartościami utożsamiać, a jednocześnie pragnie zwyciężać na giełdzie, wśród innych graczy rynkowych, w sercach klientów. Stworzenie Orlen Tamu było dobrą decyzją, nasze doświadczenie, wsparte profesjonalnym przygotowaniem marketingowym, sprawiło, że odnieśliśmy sukces. Chodzi o to, by pokazać, że zawsze docieramy tam, gdzie nas potrzebują – mówi Zdzisław Wróbel, prezes PKN Orlen, wyjaśniając, co powody powołania Orlen Teamu.
Wprawdzie w tak trudnym rajdzie jak Dakar 2003 samo dojechanie do mety jest wielkim sukcesem, ale ambicje i plany są większe. I być może dzięki wsparciu ze strony Orlenu nasi zawodnicy w przyszłym roku zajmą znacznie lepsze miejsca…

Wydanie: 5/2003

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy