Szczyt chciwości osiągnięty

Szczyt chciwości osiągnięty

Po kilku latach walki oblaci z klasztoru Świętego Krzyża na górze Łysiec dopięli swego. Sąd przyznał im 1,35 ha cennego przyrodniczo terenu na Łyścu, który jeszcze w zeszłym tygodniu należał do Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Prace rządowe zmierzające do usunięcia z granic Świętokrzyskiego Parku Narodowego fragmentu terenu na Łyścu trwały od kwietnia 2019 r. W tym czasie kolejni ministrowie środowiska twierdzili, że obszar ten utracił bezpowrotnie swoje wartości przyrodnicze i kulturowe”. Tej tezie sprzeciwili się m.in. naukowcy Polskiej Akademii Nauk, Rady Naukowej Świętokrzyskiego Parku Narodowego i Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Przeciwko był także zespół badaczy powołany przez Łukasza Misiunę, prezesa Stowarzyszenia MOST, organizacji chroniącej przyrodę. Badania zespołu wykazały, że teren przeznaczony do usunięcia z granic ŚPN bynajmniej nie utracił ani wartości przyrodniczych, ani kulturowych. Wobec tego ówczesny minister środowiska Michał Woś postanowił udobruchać ekologów i w zamian za oddanie oblatom części Łyśca, obiecał przyłączyć do ŚPN las o powierzchni ponad 62 ha pod wsią Grzegorzowice. Jak pisze Łukasz Misiuna w swoim artykule dla OKO.Press, ten teren ma „umiarkowane wartości przyrodnicze”, a decyzja rządu jest „niezgodnym z prawem wytrychem”.

Karkołomna logika ministra Wosia, który wpadł na taki pomysł, jest taka, że kiedy w jednym akcie prawnym usuwa się mniejszy fragment i włącza inny, większy, to zapisy ustawy o ochronie przyrody nie mają zastosowania. Bo przecież obszar Parku zostaje powiększony, a nie pomniejszony. Jest to zwykła manipulacja. (…) To tak, jakby ktoś wyciął mi serce i jednocześnie przyszył np. głowę konia. Funkcjonalnie i medycznie to dwie zupełnie inne rzeczywistości i procedury”, pisze Łukasz Misiuna.

Jak podaje Stowarzyszenie MOST, wg. dyrekcji ŚPN dwie z trzech działek przekazanych oblatom mają wartość około 5,5 mln zł. Czy nowi właściciele rzeczywiście zapłacą tę kwotę? Nie wiadomo.

 

Co teraz z Łyścem?

Jak mówi Łukasz Misiuna, zakonnicy ze Świętego Krzyża od kilku lat regularnie dewastują Łysiec przez „prowadzenie tam działalności biznesowo-pielgrzymkowej”. Oblaci mają już plany na zagospodarowanie nowych terenów – chcą m.in. wybudować dom pielgrzyma i organizować pielgrzymki motocyklistów. Być może powstanie tam też wieża widokowa, bo jak mówił jakiś czas temu dyrektor ŚPN Jan Reklewski, „drzewa zasłaniają turystom widok”.

Stowarzyszenie MOST i Pracownia na rzecz Wszystkich Istot stworzyły stronę internetową szczytchciwosci.pl, na której wyjaśniają, jakie zmiany spowoduje wycięcie drzew z fragmentu Łyśca. Skutkiem może być m.in.: naruszenie ciągłości parku narodowego, który już dziś boryka się z rozdrobnieniem, degradacja porastających Łysiec roślin (ściśle chronionych i zagrożonych wyginięciem porostów, paproci i grzybów), zakłócanie spokoju zamieszkujących tam zwierząt, w tym nietoperzy (m.in. mopka zachodniego, borowca wielkiego i nocka) oraz ptaków (puszczyka, dzięcioła czarnego, krogulca oraz wielu innych) i niewiadoma przyszłość zabytków archeologicznych związanych z przedkatolickimi wierzeniami Słowian.

 

fot. Kelly Sikkema/Unsplash, Steven Kamenar/Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy