Tag "Andrzej Stasiuk"

Powrót na stronę główną
Kultura

Turystyka śladem książek

Pierwsze Rzeki Literatury w Lubuskiem

Wystarczy zjechać kilka kilometrów z głównych dróg – mówił Irek Grin, szef zarządu Fundacji Olgi Tokarczuk – żeby zobaczyć skarby. Pierwsza edycja Festiwalu Rzeki Literatury przepłynęła przez Zieloną Górę i takie miejsca jak Bojadła, Zabór, Zatonie, Trzebiechów, Klenica, Łaz, znane lokalnym mieszkańcom. Dla przybyłych na festiwal były jednak odkryciem. Turyści kulturalni nie zawiedli. Rzeki i odnogi spotkań, spacerów, warsztatów Latającego Uniwersytetu Ludowego, rozmów, koncertów zagarnęły tłumy z całej Polski. Ci, którzy od lat planowali przyjazd na Góry Literatury, ale nigdy nie dotarli, teraz dostali swoje Rzeki – bliżej, w Lubuskiem, np. w Klenicy, gdzie pierwsze lata życia spędziła Olga Tokarczuk, a jej rodzice prowadzili kursy Lubuskiego Uniwersytetu Ludowego.

„Krótkie życie bomby od początku było marne”, tak zaczyna się fragment nowej powieści Tokarczuk „Świata jest za dużo”, przeczytany przez autorkę na otwarcie festiwalu. „Bomba”, „Dom z dziurą” to fragmenty książki zapowiadanej przez noblistkę jako jej ostatnia.

Panie i panowie w czarnych koszulkach z napisem „Ochrona” przy bramie pomiędzy kordegardami pałacu w Bojadłach pracowali od rana do wieczora. Pomocni, uprzejmi, zatrudnieni przy festiwalu u „naszej noblistki”, jak mówił ktoś z dumą. Uśmiechnięty starszy ochroniarz przyznaje, że to była odmiana w codzienności i szansa na dorobienie. Nawet jeśli sprowadzało się to do dbania o czystość na dziedzińcu pałacu, można było spotkać Macieja Stuhra, Sylwię Chutnik, Joannę Bator czy Magdalenę Grzebałkowską. Koło gospodyń wiejskich karmiło i poiło. A pałac w Bojadłach ożył wszechstronnie, choć i na co dzień przyjmuje gości.

Zabór – w niedzielę w zdziczałym, ale rewitalizowanym parku na polanie między gigantycznym dębem szypułkowym a innymi potężnymi drzewami ławy, leżaki i scena rozmów z autorami. Obok książkobus, księgarnia na kołach. Ostatni gość festiwalu, po rozmowach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Cóż to się porobiło

Odrobiłem zaległości, przeczytałem „Lata”, co właściwie implikuje chęć sięgnięcia po kolejne utwory Annie Ernaux, i to nawet nie z powodu faktycznej wybitności jej najsłynniejszej książki, lecz by zweryfikować przemożne wrażenie jej niepowtarzalności. Otóż „Lata” okazują się fascynującą wędrówką przez historię XX-wiecznej Francji, opowiedzianą w sposób kryptoautobiograficzny, co w przekładzie oddano kluczową rolą zaimka zwrotnego się. Tegoroczna noblistka opowiada, co-się-porabiało w życiu, a także cóż-to-się-porobiło z jej ojczyzną, jedno z drugim splecione jest w uścisku nierozerwalnym, historia życia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Chamstwo nadzwyczajne

Oddaję felieton trzy dni przed galą finałową Nike, niegdyś największej, by nie rzec jedynej ekscytującej nagrody literackiej w Polsce, dziś już świecącej nieco przytłumionym blaskiem w szeregu równie lukratywnych wyróżnień dla prozaików, poetów, eseistów, reportażystów, biografów, tłumaczy, debiutantów – ach, jakież to piękne czasy dla autorów… Książki sprzedają się coraz gorzej, zatem rozliczne nagrody należy traktować jako system odszkodowań dla najzdolniejszych. Reguły wyłaniania finalistów poprzez kolejne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Wykonałem swoją robotę, żeby nudno nie było

Jako pisarz opisuję własne obsesje. W tym jestem najlepszy Andrzej Stasiuk – prozaik, poeta, dramaturg, eseista, publicysta i wydawca   „Przewóz” jest pańskim powrotem do powieściopisarstwa. Skąd pomysł na tę książkę? Jej tematem są początki II wojny światowej, (nie)duże tragedie ukazane są w niej w dramatyczny sposób. – Pierwsza sprawa jest taka, że po prostu miałem ochotę napisać tego typu książkę. Wpadła mi do głowy myśl, że trzeba to zrobić. No to zrobiłem! Wziąłem się do roboty, nie miałem żadnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Rozbić namiot na Gobi, patrzeć, jak Bug płynie

Ciekawszy jest ten Wschód – od Podlasia, przez tę cudną i przeklętą Rosję, aż po szalone Chiny. Po prostu – ciekawszy Andrzej Stasiuk – poeta, pisarz, publicysta Nigdy nie korciło pana, żeby zabrać się z tych gór i postawić dom na Podlasiu? – W pewnym sensie mam dom na Podlasiu. Rodzinny dom mojego ojca. Dom dziadków. Stoi i niszczeje. W starym sadzie, na skraju wsi. Oddalony. Wśród wysokich topól, jak wszystkie tamtejsze domy. Za wsią, „na kolonii”, jak się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.