Tag "Armia Ludowa"
Ojciec czerwonych beretów
Życiorys gen. Edwina Rozłubirskiego wymyka się czarno-białym schematom
Czerwonych beretów nie trzeba przedstawiać nikomu. Formacja powstała w 1957 r. jako 6. Pomorska Dywizja Powietrznodesantowa z siedzibą w Krakowie i stała się jedną z najbardziej znanych jednostek Wojska Polskiego. Dołączenie do niej zawsze było chlubą, powodem do dumy, ale i zobowiązaniem. Wielką popularność zyskała m.in. dzięki filmowi „Czerwone berety” z 1962 r. w reżyserii Pawła Komorowskiego. Jedną z kluczowych postaci wojsk powietrznodesantowych, ukształtowaną przez wielu dowódców, a obecnie wygumkowywaną z kart historii, był gen. Edwin Rozłubirski. Postać barwna, ale dla wielu zbyt „niepoprawna”. Zwłaszcza dla tych, którzy go nigdy nie poznali.
Młodość generała w żaden sposób nie wskazywała na jego przyszłą drogę polityczną. Urodził się 4 maja 1926 r. w Białymstoku w polsko-żydowskiej rodzinie bez większych sympatii politycznych (o których byśmy wiedzieli). W 1939 r. wstąpił do Korpusu Kadetów nr 1 im. Józefa Piłsudskiego we Lwowie. W tym samym roku wybuchła wojna. Po latach generał krytycznie oceniał rzeczywistość polityczną sanacyjnej Polski. Państwo w jego oczach było wsteczne i nierozwijające się, opresyjne w stosunku do mniejszości narodowych i prowadzące absurdalną politykę zagraniczną: Polska najpierw konfliktowała się ze wszystkimi sąsiadami, by później szukać sojuszników daleko. Jakkolwiek oceniałby jednak swoje państwo, musiał szybko dorosnąć i walczyć. Nie tylko o życie swoje, ale i za naród.
Wojna zastała młodego kadeta we Lwowie, w którego obronie brał udział. Miasto zajęła Armia Czerwona. Okres wojny był w życiu przyszłego generała czasem trudnych wyborów. Miał tylko 15 lat i w tych ciężkich warunkach musiał sobie radzić zupełnie sam. Jak wspominał, szukał wtedy wyłącznie zemsty na okupancie. Ideologia kryjąca się za tą walką nie miała dla niego znaczenia. W końcu trafił do Gwardii Ludowej, gdzie dostał się na kurs podoficerski (lub coś, co go w tamtych warunkach przypominało), i walczył na Kielecczyźnie – obszarze ze szczególnie rozbudowanymi w skali kraju strukturami GL, a później i AL. To wtedy, jak wspominał, stał się jednoznacznie lewicowy, choć nie był w stanie jeszcze tego tak nazwać. Ogromna bieda tamtejszej prowincji sprawiła, że walka o wolną Polskę stała się dla niego także walką o postęp społeczny. Przedwojenna sanacyjna Polska nie była zdolna go zapewnić.
Wziął także udział w walkach w powstaniu warszawskim,
Kombatanci nasi i wasi
Odchodzą ostatni żołnierze II wojny światowej, a szeregi kombatantów zapełniają „wyklęci” oraz działacze opozycji antykomunistycznej Kiedy na stronie Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych ogląda się relacje z uroczystości w rocznicę bitew z czasu II wojny światowej, to widać jednego kombatanta, czasem kilku, najczęściej żadnego. Nic dziwnego, większość odeszła już na wieczną wartę albo nie wychodzi z domu. Ci, którzy walczyli w czasie wojny, dziś dobiegają setki albo ją przekroczyli. Za to coraz częściej w mediach pojawiają się informacje o kilkusettysięcznych odszkodowaniach
Powstanie – rozdział wciąż otwarty
O powstaniu warszawskim coraz rzadziej mówią naoczni świadkowie. Do głosu za to dochodzą ci, którzy nie powąchali prochu. To oni są autorami „radosnej twórczości”. Ze szkodą dla faktów. Angielski historyk Norman Davies w pierwszej książce napisał: „Powstanie było największym i najtragiczniejszym błędem, jaki Polacy popełnili w swoich najnowszych dziejach”. W drugiej stwierdził: „Decyzja o powstaniu była słuszna, a całe powstanie udane, bo trwało aż 63 dni”. Młody czytelnik może pomyśleć, że bohaterski zryw warszawiaków byłby udany jeszcze bardziej,
Zasłużyli na szacunek
Nie da się wyrugować z historii bohaterstwa ludzi lewicy w powstaniu Kult powstania warszawskiego jest jednym z filarów polityki historycznej PiS. Nie obejmuje on jednak wszystkich powstańców – pomija żołnierzy lewicowych formacji zbrojnych. Szczególnie dotyczy to żołnierzy oddziałów polskich komunistów – Armii Ludowej. PiS nieustannie dąży do zmiany nazwy ulicy Armii Ludowej w Śródmieściu stolicy. Tymczasem można wskazać w Warszawie wiele miejsc, gdzie w czasie powstania stacjonowali lub przelewali krew żołnierze
Bitwa pod Ewiną
IPN bagatelizuje wydarzenia z 12 września 1944 r., a nawet tworzy mit, że partyzanci AL uciekli przed przeciwnikiem 12 września 1944 r., ok. godz. 9 rano, w rejonie wsi Ciężkowice nieopodal Radomska, oddziały niemieckiej żandarmerii uderzyły na żołnierzy 3. Brygady Armii Ludowej im. Józefa Bema. W ten sposób rozpoczęła się jedna z największych bitew partyzanckich na ziemiach polskich. Rosnąca w 1944 r. w siłę w powiecie radomszczańskim partyzancka Armia Ludowa była solą w oku niemieckich okupantów. Do ukrywających się w lasach
Cudem ocalałem
26 sierpnia podczas nalotu zginął niemal cały warszawski sztab AL i wielu cywilów Prof. Lech Kobyliński – dowódca batalionu im. Czwartaków Armii Ludowej w czasie powstania warszawskiego, oficer Marynarki Wojennej, naukowiec, wieloletni pracownik Politechniki Gdańskiej, specjalista budowy okrętów Proszę opowiedzieć, z jakiej rodziny się pan wywodzi? – Moi rodzice mieszkali w Warszawie. Ojciec, prawnik, był zatrudniony w urzędzie wojewódzkim. Ale urodziłem się w Wilnie w roku 1923 i wszystkie przedwojenne wakacje spędzałem








