Tag "Konstytucja RP"
NBP – prywatny folwark Glapińskiego
Przytulisko dla polityków i działaczy powiązanych z PiS
„Prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych realizujący Polski SAFE 0%” zgłoszony przez Karola Nawrockiego w kontrze do popieranego przez rząd Donalda Tuska „europejskiego” SAFE zakłada, że prawie 200 mld zł przeznaczone na modernizację Wojska Polskiego zostanie wygenerowane przez NBP. Prezes banku, Adam Glapiński, niegdyś wpływowy polityk Porozumienia Centrum oraz Prawa i Sprawiedliwości, stoi dziś u boku prezydenta i przekonuje, że źródłem pieniędzy na wojsko mogą być rezerwy walutowe NBP oraz rezerwy złota, którego, jak się okazuje, mamy 570 ton. A zyski i straty banku pojawią się, kiedy ON chce!
11 marca br. w trakcie specjalnej konferencji prasowej Glapiński stwierdził: „Zarząd NBP jest uprawniony do gospodarowania aktywami rezerwowymi i nie musi nikogo pytać o zgodę. To zasób narodowy, ale w zarządzie niezależnego banku centralnego. To zachodni standard. My mamy pełną autonomię. Nie Rada Polityki Pieniężnej”. Po czym dodał: „W ramach naszych uprawnień zarządzamy rezerwami. Możemy całkowicie sprzedać złoto i kupić dolary”.
Prezes Glapiński nie mógł dobitniej powiedzieć, że robi, co chce i kiedy chce.
Korzenie niezależności
2 kwietnia 1997 r. Zgromadzenie Narodowe, uchwalając Konstytucję RP, popełniło błąd. W art. 227, w którym zapisano kluczowe kompetencje NBP, zagwarantowano mu całkowitą niezależność. Podobne zapisy znalazły się w przyjętej przez Sejm 29 sierpnia 1997 r. ustawie o NBP. Później wielokrotnie na ten temat wypowiadał się Trybunał Konstytucyjny.
Dziś, mimo że kierownictwo NBP – mające ogromny wpływ na inflację, wzrost bezrobocia, sytuację finansową przedsiębiorstw i obywateli – ma słabą legitymację demokratyczną, gdyż nie pochodzi z wyborów powszechnych, w dziedzinie finansów może robić, co zechce. I nie ma sposobu, by postawić je, przynajmniej symbolicznie, przed jakimkolwiek trybunałem.
Jak do tego doszło? Gwarantowana konstytucyjnie niezależność banku centralnego wynika ze strachu. Jest wspomnieniem galopującej inflacji z drugiej połowy lat 80. XX w. oraz przykrych konsekwencji transformacji ustrojowej z początku lat 90. W końcu 1989 r. PRL była zadłużona za granicą na 42,3 mld dol. Były to tzw. długi gierkowskie. Zadłużenie wewnętrzne w PRL było relatywnie niskie, szacowane na kilka procent PKB rocznie. Rząd likwidował je, zaciągając nieoprocentowane, bez harmonogramu spłat, kredyty w NBP. W praktyce drukowano pieniądze w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Ale realna wartość owych kredytów była zjadana przez inflację. Pojęcia długu publicznego i deficytu budżetowego nie istniały. Za to Polacy nauczyli się trzymać oszczędności w złocie i dolarach.
W pierwszych latach realizacji planu Balcerowicza także nie było słodko. W 1990 r. inflacja sięgnęła 249,3%, w roku 1991 – 60,4%, a w 1992 – 44,3%. W połowie lat 90. ekonomiści, dziennikarze, liderzy partii politycznych i część posłów, obawiając się dojścia do władzy populistów, którzy wrócą do dodruku pieniądza i ręcznego sterowania polityką NBP, zaczęli lansować hasło niezależności banku centralnego. Rozumiano, że gdy obywatele przestają wierzyć, że państwo dba o wartość pieniądza, gospodarka może wpaść w spiralę hiperinflacji,
Zażarta obrona układu Kaczyńskiego
Państwo nie może pozwolić, by funkcjonowały w nim dwa systemy – prawny i barbarzyński Ryszard Kalisz – adwokat, były szef Kancelarii Prezydenta RP, były minister spraw wewnętrznych i administracji. Czy mamy dwa systemy prawne? Dwie wrogie izby w Sądzie Najwyższym, dwóch prokuratorów krajowych, neo-KRS, sędziów i neosędziów, różne orzeczenia w sprawie Kamińskiego i Wąsika? – System prawny mamy jeden, oparty na konstytucji. I mamy drugi system – barbarzyński. Jarosław Kaczyński nigdy nie ukrywał,
Żadne zasady nie obowiązują
Andrzej Duda lubił się prezentować jako strażnik konstytucji. Tego już nie ma Lex Tusk! Politycy PiS klaskali z radości, gdy odrzucali weto Senatu do tej ustawy, a potem, gdy Andrzej Duda w błyskawicznym tempie ustawę podpisał, cieszyli się jak dzieci. Teraz lamentują, bo widzą, że dali opozycji paliwo, że mobilizują anty-PiS. A Duda? W poniedziałek ustawę podpisał, zachwalając ją i lekceważąc wszelkie zastrzeżenia. W piątek, podczas pośpiesznie zwołanej konferencji prasowej, ogłosił, że składa wniosek o jej nowelizację. I to nie byle
Zaczynamy się urządzać? Byle delikatnie!
Zjazd dziekanów wydziałów prawa polskich uczelni z okazji 25-lecia przyjęcia konstytucji podjął uchwałę. Warto przytoczyć ją w obszernych fragmentach. Dziekani podkreślają, że „Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym Rzeczypospolitej Polskiej wyznaczającym podstawowe zasady funkcjonowania państwa, a także określającym prawa i wolności obywatelskie”. I że „obowiązkiem wszystkich organów i instytucji władzy publicznej jest przestrzeganie Konstytucji”. Dziekani przypominają również, że „od przestrzegania Konstytucji zależy stabilność systemu prawnego, bezpieczeństwo prawne i ekonomiczne obywateli oraz lojalna współpraca






