Tag "Marian Brandys"

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Inne racje

Antyimigranckie zamieszki w Belfaście przejęły mnie trwogą, palono samochody, z domów wywlekano ludzi o innym kolorze skóry. Powód: ciemnoskóry próbował zamordować białego na ulicy, co nagrano, a film powielono setki tysięcy razy i potoczyła się lawina. Nie mam wątpliwości, że zachodnia Europa przesadziła w gościnności wobec ludzi z odległych kultur. Gościnność – złe słowo, to był też interes, potrzebne są ręce do pracy. Jak widać, konieczny tu był jednak jakiś balans i myślenie o konsekwencjach, gdy wlewa się do narodowego zbiornika fala ludzi z innych kultur. Nasi nacjonaliści zachwyceni tym Belfastem, wołają: proszę, co będzie, jak Tusk wpuści do Polski obcych! Tusk nie zamierza, ale co szkodzi kłamać, wybory za rok. Inna sprawa, że teraz jako wrogów mamy Ukraińców. Do tej pory było zadowolenie, że to nie kolorowi, tylko sąsiedzi nawiedzili tak licznie Polskę. I ciężko u nas dla nas pracują. Teraz rozniecane są wątpliwości. Budowanie niechęci do Ukraińców przez prawicę, szczucie na nich ma być paliwem wyborczym. Gra na najniższych instynktach. A Ukraińcy giną na wojnie, której nie przegrywają, co jest niezwykłe. Musimy stać murem za Ukrainą, to jest nasza racja stanu. Prezes i Konfederacja mają inne racje.

W poprzednim felietonie pisałem o „zabytkowym” wielkim sumie, którego złowił podły Ukrainiec w gocławskim jeziorku i go zamordował, za co wydalono go z Polski (czy nie za łatwo, na pokaz rządzący wydalają?). Było powszechne oburzenie, a tu okazuje się, że sum przeżył. I już sobie pływa na powrót w jeziorku. Przeżyły też, i mają się coraz lepiej, nastroje antyukraińskie. Czasami sobie myślę, że nieszczęściem naszej cywilizacji jest to, że idioci zaczęli myśleć i te swoje przemyślenia upubliczniać z równą mocą, jak czynią to ludzie, którzy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Wydawca w czasach przełomu

Od Jaruzelskiego do Kisielewskiego. Jestem jedynym szefem wydawnictwa, który przetrwał rewolucję 1989 r. Wiesław Uchański Pamięta pan ten moment, kiedy brał pan Iskry? – Pamiętam. To był rok 1987. I już wyczuwalny zmierzch formacji, dla której pracowałem. Jako kto? – Byłem sekretarzem kolejno dwóch członków kierownictwa partii. Pierwszy z moich szefów, u którego pisałem doktorat, Marian Orzechowski, w owym czasie był już ministrem spraw zagranicznych. A drugi, Tadeusz Porębski… W tym czasie jego pozycja

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Żywot wydawcy niepospolitego

Nie czekam, aż przyjdą i przyniosą Wiesław Uchański – rocznik 1947. Ukończył technikum mechaniczno-elektryczne, prawo i filozofię, doktor nauk politycznych. Od roku 1981 pracownik KC PZPR, jako sekretarz osobisty najpierw Mariana Orzechowskiego, a następnie Tadeusza Porębskiego. Od 1987 r. w Wydawnictwie Iskry. Rozmawiamy w Iskrach, w pięknym otoczeniu. Zabytkowe meble, rzeźby, gabloty z eksponatami, na ścianach obrazy, jeden przy drugim. Skąd się wzięły? – Gdy moi goście pytają mnie o dzieła sztuki, odpowiadam z największą szczerością,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

„Dziadek” i jego domek

Kazimierz Lisiecki twierdził, że dzieciom ulicy należy się prawdziwy dom, a nie przytułek Po pięcioletnim remoncie na Środkową 9 na warszawskiej Pradze wrócą potrzebujące dzieci. Zbudowany pod koniec XIX w. drewniak przeszedł gruntowny remont nadzorowany przez Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków. Odtworzono elewację, a w zmodernizowanych wnętrzach odtworzono drewniane podłogi i piece kaflowe będące obecnie już tylko elementami dekoracyjnymi. Zajęcia dla dzieci i młodzieży na Środkowej prowadzi oddział Centrum Wspierania Rodzin „Rodzinna Warszawa” Ognisko Praga.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.