Tag "Piotr Gadzinowski"
Jarosław Piłsudski
Panie prezesie, melduję wykonanie zadania! – tak oznajmił prezydent elekt Lech Kaczyński, zwracając się do nieobecnego na wieczorze wyborczym brata Jarosława. Nieobecnego fizycznie, ale brat Jarosław niczym Istota Najwyższa jest wszechobecny. Był za to na sali sejmowej, kiedy ekipa PIS ograła swego „koalicjanta”, Platformę Obywatelską, podczas wyboru marszałka Sejmu RP. Nowo wybrany Marek Jurek nie oznajmił z mównicy: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania”, ale każdy obecny, rozsądny, tam wiedział, że Marek
Brzydkie, lecz święte
Ponad 400 tys. złotych zarobili w ciągu roku pracownicy łódzkiego pogotowia ratunkowego za informacje o zgonach pacjentów. Za dostarczony firmom pogrzebowym towar, zwany „skórami”. Nikt nie wie, na razie przynajmniej, ile zapłaciła szefowa Fundacji Nazaret pani Maria Magdalena Bienkiewicz za 30 anonimowych płodów i noworodków, które potrzebne były jej fundacji do zorganizowania pogrzebu. Urządzonego nie z chęci zysku materialnego, lecz medialnego. Osiągnięcia sławy, rozpropagowania swojej fundacji, siebie, no i idei. Głoszącej, że życie zaczyna się
Wyborco, czas minął
„Późno, późno, późno, późno, późno, późno, późno, późno jest, by zatrzymać świat”, śpiewa Krzysztof Cugowski. Na imprezach promujących firmy obuwnicze, kosmetyczne czy wędliniarskie. I ma chłop rację, uprzedzając o tym oszukanych wyborców partii, z listy której startował. Przebój Budki Suflera mogli długo nucić potencjalni klienci stołecznej Szybkiej Kolei Miejskiej. Obiecanej przez lidera PiS, Lecha Kaczyńskiego. Zakupionej za 9 mln zł. Szybko i uroczyście uruchomianej na dwa dni przed wyborami do parlamentu. Pociąg dwa dni
Kaczorami jesień się zaczyna
Jeszcze zatęsknicie. Za premierem Belką i jego tak wyśmiewanym przez media „rządem technicznym”. Premierem i ministrami królującymi na ekranach i łamach mediów. Premierem niezwołującym co dni parę konferencji prasowej, aby obwieścić sobie i światu najświatlejsze myśli. Premierem rządu małej stabilizacji. Rządu, którego minister finansów przedstawił budżet w terminie, co rzadko bywało w III RP. Budżet z deficytem. Trudny, ale nie księżycowy. Zatęsknicie za ustępującą obecnie obsadą MSZ. Ministrem Cimoszewiczem, Rotfeldem. Oskarżanymi o ugodowość polskiej polityki zagranicznej, bezbarwność, urzędniczy
Dzień po
W dniu przejęcia władzy przez prawicę huragan nie nadejdzie. Ale nie łudźcie się, tym razem miękkie rządy nie nastaną. Za niezwykle pogodną, umiarkowaną twarzą Lecha Kaczyńskiego kryje się brat Jarosław. Zły w tym duecie. Za pełną troski o najbiedniejszych, wyreżyserowaną twarzą Tuska kryje się pyszałkowaty Rokita. Kampanię wyborczą do parlamentu w tym sezonie zdominowała kampania prezydencka. Licytujący się w ostatnich dniach w swej umiarkowatości brat Lech i Donald rządzić w kraju nie będą. Władzę w kraju ma premier. Czyli
Nie bądźmy sierotkami
Cimoszewicz osierocił lewicę, ale to jeszcze nie koniec. To nie zmierzch nasz, jak już triumfalnie głosi prawica. To prawda, że prawica będzie miała nie tylko swojego prymasa, także prezydenta i marszałków parlamentu. Wszystkie resorty siłowe i pieniężne. Wszystkie służby mundurowe i sekretne. Pewnie niebawem pojawi się wiele pań jaruckopodobnych, gotowych donieść na swych dotychczasowych przełożonych. Sama pani Anna Jarucka powróci z zasłużonych wakacji, zostanie pewnie awansowana o przynajmniej jeden stopień, a małżonek, nie głupszy przecież od innych małżonków,
Mandaryna, czyli Tusk
Cały kulturalny kraj z wypiekami śledził bój śmiertelny między Dodą i Mandaryną, najwybitniejszymi gwiazdami światowego show-biznesu. Miejsce starcia wyznaczono wcześniej. Opromieniona wieloletnią tradycją muzyczną sopocka Opera Leśna. Festiwal Sztuki Wokalnej finansowany przez TVN. Znakomity czas antenowy. Wieści z przygotowań do boju stopniowano jak w najlepszym thrillerze. Najpierw małżonek Mandaryny, artysta estradowy, Michał Wiśniewski, urbi et orbi ogłosił prymat swojej żony nad innymi diwami estrady. Zaraz potem szpiedzy, niczym
Kit polityczny
Dziennikarze dwóch największych gazet, wzmocnieni telewizją komercyjną, obiecali demaskować kandydatów na parlamentarzystów obiecujących niemożliwe, czyli kit wciskających. Paru udało się złapać. Ale co zrobić, kiedy kit, księżycowe roszczenia, wciskają media? W zeszły wtorek największy w kraju dziennik „Fakt” zamieścił swoje „21 postulatów”. Pisane solidarycą, wzorowane na historycznych gdańskich. Argumentacja redakcji jest prosta, jak zwykle: „Odwiedziliśmy kilkanaście wielkich zakładów pracy, rozmawialiśmy z dziesiątkami Polaków”. No i dalej lecą kategoryczne
Człowiek z plastiku
Kiedy Donald Tusk mówi, znaczy, że mówi. Zwłaszcza kiedy mówi, obiecując, to nie warto brać tego serio. Przypomnijmy, bo ludzie z formacji Tuska lubią przypominać i wypominać. Oczywiście tylko to, co jest dla nich wygodne. W roku 2000 wicemarszałek Senatu, Donald Tusk, zaczął opowiadać najpierw poufnie, potem szeroko mediom o swoim obrzydzeniu dla „klasy próżniaczej”, czyli kolegów polityków. Mocno to dotknęło ówczesnych senatorów, bo wicemarszałek Donald słynął w Senacie z nieprzemęczania się. Umiejętnie
Klik w KIK
Ze zdumieniem dowiedziałem się o kolejnej eksmisji. Oto przestaje być aktualny adres warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej i redakcji „Więzi”. Koniec z historycznym miejscem. Gdzie w czasach PRL-u redagowano interesujący miesięcznik społeczno-polityczny, zamaskowany dla cenzury pod etykietą „katolicki”. Gdzie był matecznik Tadeusza Mazowieckiego, stancja Stanisława Stommy, „resztkówki politycznej redakcji”, jak mawiał Zenon Kliszko, czyli koła poselskiego Znak. Na ulicy Kopernika, w miejscu znakomitym, bo to centrum i wszędzie blisko, ale też centrum







