Tag "Piotr Siwanowicz"
Byłem kłusownikiem
Co noc na mazurskie jeziora wypływa kilkuset złodziei ryby. Na niektórych wodach w pobliżu siebie staje kilkanaście łodzi Przedzieram się przez zarośla ku niewidocznemu brzegowi jeziora Kisajno. Chwila nieuwagi i gałąź uderza w twarz. Komary tną bezlitośnie. Na niebie księżyc w pełni. Przede mną plecy Czarnego. Jest kłusownikiem. Szefem grupy, która wypływa na łupieski rejs. Złodziejski sezon zaczynają w maju. Kończą we wrześniu. W tym roku jest kiepsko. W sieci wpada głównie drobnica, a taka wraca do jeziora.
Akrobaci kierownicy
Nerwy kaskaderów muszą być bardziej wytrzymałe niż karoserie ich aut Zbyszek Mierzejewski pędzi na krosowym motocyklu. Najeżdża na rampę. Wybija się. Przelatuje nad dachami 11 samochodów. Mija w powietrzu drugą rampę i ląduje twardo. To krótki, ale bardzo niebezpieczny lot. Jeden z numerów programu zespołu kaskaderów prezentowanego na ciechanowskim stadionie. Potrzeba do niego końskiej siły i stalowych mięśni. Wszystko to drzemie w niepozornie wyglądającym Zbyszku. Kilka tygodni wcześniej wszedł do pubu, by napić się piwa.
Urodzeni w siodle
Arek pewnie wkłada nogę w strzemię. Odbija się od ziemi i zwinnym ruchem sadowi w siodle. Na tle ruin zamku Krzyżtopór w Ujeździe wygląda niczym kawalerzysta z minionej epoki. Ma 20 lat, konie i jeździeckie arkana zna od podszewki. Za chwilę ruszy na popis kaskaderskich umiejętności. Uważnie spogląda na porosły trawą, wilgotny po deszczu zamkowy dziedziniec. – Powinno się udać – mówi cicho sam do siebie. Po krótkim cwale robi zwrot. Pochyla się, trzymając w dłoni lancę.
WAT zdejmuje mundur
Do Wojskowej Akademii Technicznej po raz pierwszy przyjęto cywilów, którzy nie będą mieli zobowiązań wobec armii W środę przy ul. Kaliskiego w Warszawie od rana kłębił się tłum garniturów. Wśród nich białe bluzki i granatowe spódniczki. Straszliwy upał. Ale nie przyszli tu wypoczywać. Zdają na WAT. W tym roku po raz pierwszy w 50-letniej historii tej uczelni przeprowadzono egzaminy dla cywilów, a nie kandydatów na oficerów. Absolwenci dostaną dyplom magistra. To pierwszy rocznik bez zobowiązań wobec armii. Po skończeniu studiów będą mieli wybór
Motocyklowy odjazd
Za jazdę czarnym harleyem oddadzą wszystko. Nawet swoje organy Silniki wyją na najwyższych obrotach. Ścigacze pędzą, gnane mocą ponad stu koni. Znikają za zakrętem szosy. Za chwilę oznajmiają rykiem powrót motoru. Tak jeżdżą dawcy organów. Kiedy dochodzi do zderzenia, rozpryskują się jak smugowy pocisk. Z motocyklisty nie ma co zbierać. Po obu stronach szosy wylotowej z Brodnicy tłum gapiów obserwuje harce jeźdźców w czarnych skórach. Wielu z nich ma na głowach zamiast kasków bandany (chusty).
Za cyrkową kurtyną
Reporter „Przeglądu” wędrował z cyrkiem Bojaro Na widowni publiczność wstrzymuje oddech, później rozlegają się gorące oklaski. Za kulisami życie artystów toczy się swoim torem 15-kilowy młot ze stalowym trzonkiem unosi się nad klatką piersiową Krystiana. Na niej leżą dwie cegły. Robert bierze zamach i uderza. Cegły rozsypują się w kawałki. Krystian podrywa się i staje, wznosząc ręce. Publiczność bije brawo. Tak wygląda numer fakira w cyrku Bojaro. Dwa tygodnie temu występował
Głusi głosu nie mają
Ośrodek w Gołotczyźnie otwierał głuchym dzieciom drogę do normalnego życia. Teraz grozi mu likwidacja Kiedy w czasie nocnego dyżuru Dariusz Stasiełuk, kierownik internatu Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Gołotczyźnie, wszedł na pierwsze piętro, gdzie są sypialnie chłopców, zobaczył na środku korytarza małego Langowskiego. Chłopiec miał szeroko otwarte usta, gwałtownie łapał powietrze, jego dłonie wczepione były w nogawki piżamy. – Mariusz był przerażony. Nie reagował na mój głos, pokazywał tylko coś palcem. Spostrzegłem przycupniętą pod ścianą
Karna jednostka
Skazani żołnierze na poligonie uczą się szacunku dla munduru Za chwilę nadlecą myśliwce. Żołnierze przygotowują się do obrony. Na wzgórzu zamaskowanym cienką warstwą śniegu kopią saperkami pojedyncze okopy. Zaczęli kilkanaście minut temu, ale już każdy z nich może położyć się za pryzmą ubitej ziemi przedzielonej szczeliną strzelecką. – Lotnik, kryj się! – pada komenda podawana po linii. Część kompanii odskakuje do głębokich okopów, z których wcześniej prowadzili natarcie. Część zostaje, otwiera
TIR-em na Białoruś
Reporter „Przeglądu” pojechał Przez tydzień jadłem w budzie, spałem w budzie i lałem na koło. Tak jak robią to kierowcy ciężarówek. Ale miałem farta, nie zabili mnie – W budzie śpi, na koło szczy. Kto to jest? – pyta Andrzej. – To kierowca TIR-a – odpowiadam. – Zgadłeś. Wsiadaj – rozkazuje, otwierając drzwi actrosa. Andrzej jeździ zawodowo 20 lat, od ośmiu lat na międzynarodowych trasach. Kiedy wprowadził się do czerwonego mercedesa, żona i córka przestały go widywać. Przerwy
Bierzcie mnie do woja
Chłopcy z biednych wsi marzą o „kamaszach”. Ale wojsko przebiera w poborowych, jak w ulęgałkach Korytarz na pierwszym piętrze Środowiskowego Domu Pomocy Społecznej w Ostródzie już przed 8 rano jest pełen młodych ludzi. Tu urzęduje Powiatowa Komisja Poborowa. Większość oczekujących to miejscowi. Jacek, rocznik 1983. Niewysoki i milczący. Jeszcze przed wejściem na schody przypala papierosa w ciasnej palarni na parterze. – Cholera, żeby tak dali dokończyć szkołę, gadka o mundurku mnie nie rusza. – Łatwo ci mówić, bo wszystko masz poustawiane







