Tag "Przegląd"

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Głuchota zawodowa

Alarmistyczne doniesienia Polskiego Stowarzyszenia Protetyków Słuchu rzuciły trochę światła na trudności, na jakie natrafiła komisja śledcza w sprawie śmierci Barbary Blidy. Fakt, że żaden z uczestniczących w zajściu nie słyszał wystrzału pistoletu, potwierdza tylko smutne przypuszczenia, iż głuchniemy. Z danych PSPS wynika, że obecnie 30% populacji niedosłyszy, w 2030 r. zaś takie problemy będzie miała aż połowa społeczeństwa. Wówczas co drugi agent ABW będzie musiał korzystać z aparatu słuchowego. Jednak agenci nie tylko nie słyszeli, lecz także niewiele zapamiętali. W tej sprawie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Gazetowy onanizm

Mimo srogiej zimy polskie dziennikarstwo kwitnie. Publicysta „Gazety Wyborczej” Grzegorz S.[roczyński] wyszydził czarujące zdanie z książki tuza „Rzeczpospolitej” Bronisława W.[ildsteina]: „Jego nabrzmiały członek wypełnił jej gardło”. Rozsierdzony B.W. na łamach swej gazety nazwał Grzegorza S. onanistą. Ten zemścił się tekstem w „Wyborczej”, w którym porównał dzieło Bronisława W. do książki Romana Bratnego „Rok w trumnie” i wyznał, że po lekturze powieści W. „Wróciła młodość, zakręciło się w głowie… Te nabrzmiałe członki, gwałtowne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Wyścig o AIDS

1 grudnia obchodzono Światowy Dzień AIDS, a zarazem 25-lecie walki z tą chorobą w Polsce. Z tej okazji wszyscy wszystkim dziękowali, zwracając też uwagę, że pionierem w dziedzinie leczenia i profilaktyki był ks. Arkadiusz Nowak, obecnie prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowia. Wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński zwrócił uwagę, że ks. Nowak działał w Warszawie, a więc to miasto dzierży tutaj palmę pierwszeństwa, na co ks. Arkadiusz sprostował, że jednak na początku był Konstancin pod Warszawą. Część zasług przypisał swemu resortowi Adam Fronczak,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Malinowski listy pisze

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej, napisał do premiera. Uznał to za taki wyczyn, że pochwalił się nim w paru gazetach. Nie za darmo. Całokolumnowe ogłoszenie kosztuje w nich według cennika jakieś 200 tys. zł. Na jakąż to ważną dla pracodawców sprawę prezydent Malinowski wydaje taką kasę? Czyżby apelował o korzystne dla borykających się z kryzysem pracodawców zmiany w prawie pracy? A może walczy o ułatwienia podatkowe albo żąda zniesienia barier administracyjnych utrudniających prowadzenie biznesu? Nic

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Misja dla wnuczka

Meandry polityki historycznej sprawiły, że uwagę Polaków zwróciły winy (i zasługi) nie tylko ich ojców, ale także dziadków. Młody dramaturg Wojtek Ziemilski napisał i wyreżyserował sztukę „Małe narracje”, a także sam w niej zagrał na deskach warszawskiego Teatru Studio. Powodem powstania utworu jest fakt, że dziadek Wojtka, hrabia Wojciech Dzieduszycki, współpracował z SB. Rodzina do dziś nie otrząsnęła się po tej rewelacji, a wnuk hrabiego wziął na siebie ciężar dociekania prawdy i obrony dobrego imienia. Z kolei Maciej Pawlicki,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Czar Kulczyka już nie wystarcza

Jak na siłę lobbingu, z którego znany jest dr Jan Kulczyk, decyzja min. Grada, by nie sprzedawać mu w pośpiechu kolejnej wielkiej firmy państwowej (Enei), oburzyła tylko najbardziej zdesperowanych zwolenników prywatyzacji ŕ la Kulczyk. Machający biało-czerwonym proporczykiem Kulczyk kupił już wiele firm państwowych po dobrej (dla siebie) cenie. I sprzedał je później z dużym zyskiem (dla siebie) firmom zagranicznym. Po co więc państwu taki pośrednik? Ile razy można się dać nabrać na gołosłowny patriotyzm? Takie pytania można by zadać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

„Gazeta Polska” – reaktywacja koła gospodyń wiejskich

Smutny był ten listopad. A byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie pewien niezawodny rozweselacz, by nie rzec dopalacz. „Gazeta Polska” jest jak kiedyś koło gospodyń wiejskich. Śpiewa, tańczy i gotuje, daje buzi i haftuje. Pozazdrościć tych śpiewów na Krakowskim Przedmieściu, tańców z wrogami Jarosława, patriotycznego bigosu w głowach i wyhaftowanych sztandarów. Aż żal, że na wydawanie tygodnika brakuje już czasu. Byłoby pewnie jeszcze weselej. Ludzie żyjący pod butem III RP czekają przecież na każde nowe słowo. I choć czytają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Lis łączy niepołączalne

Są standardy i standardziki. Paweł Poncyljusz, poseł PiS (chyba?), który przestał kochać Jarosława Kaczyńskiego, zapracował tym na rekordową popularność. Ma teraz swoje pięć minut. Nie wychodzi z mediów. No i dobrze. Zwłaszcza Poncyljuszowi. Choć nie tylko. Na przykład Tomaszowi Lisowi udało się jedną strzałą ustrzelić dwa cele. Zrobić dobrze tygodnikowi „Wprost” (którym kieruje) i dać wywiad z Poncyljuszem oraz zrobić dobrze Poncyljuszowi, zapraszając go do telewizji publicznej. W programie „Tomasz Lis na żywo” Poncyljusz powołał się oczywiście na wywiad we „Wprost”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Solidne rezerwy

Wydaje się, że budowa elektrowni jądrowej w Polsce nie jest już potrzebna. Prof. Roman Barlik z Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej znalazł potężne rezerwy mocy, jakie tkwią w milionach prywatnych pojazdów samochodowych. Ponieważ każdy z nich wyposażony jest w naładowany akumulator, kiedy zsumować te wszystkie zbiorniki prądu, wychodzi nam 25 mln megawatów, to jest połowa mocy wszystkich 12 elektrowni systemowych, jakie produkują prąd w naszym kraju. W przypadku ostrego niedoboru mocy, który mógłby skutkować

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Święcone megafony

„Kamery to znak czasu” – pod takim hasłem zamieszczono na portalu TVN Warszawa komentarz eksperta ds. bezpieczeństwa Krzysztofa Liedla do informacji o specjalnym systemie monitoringu zainstalowanym w Legionowie. Znakiem czasu jest jednak coś jeszcze… Autorytet strażników miejskich, mogących teraz nie tylko obserwować, kto rozrabia, ale i przez głośniki upominać niesfornych, wsparty jest siłą Kościoła, gdyż uroczystość uruchomienia monitoringu odbyła się – a jakże – z pokropkiem. Zaprawdę powiadamy wam, nie bądźcie występni, albowiem czujne oko patrzy,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.