Lis łączy niepołączalne

Lis łączy niepołączalne

Są standardy i standardziki. Paweł Poncyljusz, poseł PiS (chyba?), który przestał kochać Jarosława Kaczyńskiego, zapracował tym na rekordową popularność. Ma teraz swoje pięć minut. Nie wychodzi z mediów. No i dobrze. Zwłaszcza Poncyljuszowi. Choć nie tylko. Na przykład Tomaszowi Lisowi udało się jedną strzałą ustrzelić dwa cele. Zrobić dobrze tygodnikowi „Wprost” (którym kieruje) i dać wywiad z Poncyljuszem oraz zrobić dobrze Poncyljuszowi, zapraszając go do telewizji publicznej. W programie „Tomasz Lis na żywo” Poncyljusz powołał się oczywiście na wywiad we „Wprost”. I wszyscy byli zadowoleni. Wszyscy? W komercyjnych gazetach czy telewizjach można wszystko. A przynajmniej tyle, ile odbiorca wytrzyma. Ale w publicznej TVP miały być przestrzegane standardy. Mieszanie gatunków grozi zatruciem.

Wydanie: 47/2010

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy