Co na to IPN?

Co na to IPN?

W „Przeglądzie Tygodnia” („Angora” nr 32) można przeczytać o nietypowym pozwie, jaki w Trybunale Sprawiedliwości w Hadze złożył kenijski prawnik Dola Indidis. Otóż zapragnął on – za śmierć… Jezusa – postawić w stan oskarżenia cesarza rzymskiego Tyberiusza, Poncjusza Piłata, niektórych faryzeuszy, króla Heroda, Republikę Włoch i Państwo Izrael. W uzasadnieniu napisał m.in.: „W związku z selektywnym i złośliwym oskarżeniem w toku stronniczego, pełnego uchybień i opartego na uprzedzeniach procesu złamane zostały przysługujące mu prawa człowieka”. Rzecznik Trybunału oznajmił, że „w Hadze rozstrzygane są spory między krajami. W związku z tym nie ma nawet teoretycznej możliwości osądzenia tej sprawy”. Jak z tego wynika, na świecie nie wszyscy jeszcze wiedzą, że jest taki kraj – Polska, w którym istnieje urząd pod nazwą Instytut Pamięci Narodowej. Dotychczasowe praktyki wykazują, że dla jego gorliwych funkcjonariuszy nie ma sprawy, którą nie warto byłoby się zająć. A zatem panie Indidis, co tam jakaś Haga, niech pan nie traci nadziei – z pewnością ktoś z IPN do pana dotrze, to jedynie kwestia czasu…

Wydanie: 33/2013

Kategorie: Przebłyski
Tagi: IPN, Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy