„Gazeta Polska” – reaktywacja koła gospodyń wiejskich

„Gazeta Polska” – reaktywacja koła gospodyń wiejskich

Smutny był ten listopad. A byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie pewien niezawodny rozweselacz, by nie rzec dopalacz. „Gazeta Polska” jest jak kiedyś koło gospodyń wiejskich. Śpiewa, tańczy i gotuje, daje buzi i haftuje. Pozazdrościć tych śpiewów na Krakowskim Przedmieściu, tańców z wrogami Jarosława, patriotycznego bigosu w głowach i wyhaftowanych sztandarów. Aż żal, że na wydawanie tygodnika brakuje już czasu. Byłoby pewnie jeszcze weselej. Ludzie żyjący pod butem III RP czekają przecież na każde nowe słowo. I choć czytają powoli, to już zaczynają szemrać. Że dostają ciągle te same teksty. Zmieniają się tylko tytuły artykułów i nazwiska autorów, a reszta to samo. To samo, co zwykle.
Czas się obudzić. Nie spać, bo i wróg nie śpi. Także ten, który już podstępem wdarł się w wasze szeregi. Dysydenci w „Gazecie Polskiej”? Będzie wesoło.

Wydanie: 48/2010

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy