Tag "PZU"
Trampolina do kasy
Znacie takie przysłowie: kto ma prezydenta w rodzie, tego bieda nie ubodzie? Jest prawie zgodne z oryginałem. Tak jak Andrzej Duda jest prawie prezydentem. Zresztą u niego, by dorobić, nie trzeba być z rodziny. Na hojne wsparcie Dudy może liczyć każdy pracownik. Pod warunkiem że jest mu wierny i oddany. Tak jak Małgorzata Sadurska. Przez dwa lata była szefem Kancelarii Prezydenta. Delikatnie mówiąc, bardzo miernym. Ale to było bez znaczenia, gdy PiS rzuciło swoją wieloletnią posłankę na tłustą posadę. Została wiceprezesem
Sadurska, kasta i kasa
Kasta pisowska ma się coraz lepiej. Bez porównania lepiej od kasty sędziowskiej. Nie musimy szukać daleko. Popatrzmy na dolce vita Małgorzaty Sadurskiej. Eksposłanka PiS z gatunku „żelbet nie pęka” i eksszefowa kancelarii Dudy, wylądowawszy na posadzie wiceprezesa PZU, na dzień dobry ogłosiła, że nie będzie pobierała pensji, dopóki w PZU nie zostaną wprowadzone nowe zasady. No to zostały wprowadzone. I teraz członkowie zarządu mogą zarobić „tylko” 64 tys. zł miesięcznie plus 64 tys. zł premii. Bieda, prawdziwa
OC na Sadurską
Po Misiewiczu Sadurska. Kolejny polityk dostaje stanowisko, na które kompletnie się nie nadaje. Skierowanie Sadurskiej do PZU jest nie do obrony. Nie ma żadnego argumentu, który by usprawiedliwiał taką hucpę. Sadurska nie ma fachowej wiedzy wymaganej w PZU już od starszych specjalistów. Brakuje jej jakiegokolwiek doświadczenia z pracy w biznesie, nawet umiejętności zarządzania zespołami. Bo dwa lata kierowania kancelarią Dudy pokazują, że tylko desperat może jej powierzać bardziej odpowiedzialne zadania. PiS jest takim desperatem, ale Polacy korzystający z usług PZU na pewno






