OC na Sadurską

OC na Sadurską

Po Misiewiczu Sadurska. Kolejny polityk dostaje stanowisko, na które kompletnie się nie nadaje. Skierowanie Sadurskiej do PZU jest nie do obrony. Nie ma żadnego argumentu, który by usprawiedliwiał taką hucpę. Sadurska nie ma fachowej wiedzy wymaganej w PZU już od starszych specjalistów. Brakuje jej jakiegokolwiek doświadczenia z pracy w biznesie, nawet umiejętności zarządzania zespołami. Bo dwa lata kierowania kancelarią Dudy pokazują, że tylko desperat może jej powierzać bardziej odpowiedzialne zadania. PiS jest takim desperatem, ale Polacy korzystający z usług PZU na pewno na taką zmianę nie czekają. Po podwyżkach opłat za OC i przy ciągłych kłopotach z egzekwowaniem odszkodowań klienci PZU czekają na fachowców i skutecznych menedżerów. Zamiast poprawy doczekali się Sadurskiej. Czyli kogo? Kogoś, kto tak gorliwie i bez szemrania wykonywał najgłupsze pomysły partii, że zasłużył na nagrodę. Był nią awans na szefową Kancelarii Prezydenta. Miała tam za zadanie pilnować Dudy. Była łącznikiem między prezesem i partią a Dudą. Obie role ją przerosły. I w końcu nikt nie był z niej zadowolony.

Prezydent budował swoją kancelarię tak, by nikt go nie przyćmił. Co skutkowało tabunem bezbarwnych i bojących się własnego cienia biurokratów. A to, że Sadurska nawet w takim zespole nie potrafiła się wyróżnić, najlepiej pokazuje jej nienachalną charyzmę. Nic dziwnego, że od Dudy musiał odejść Marek Magierowski. Bo już na pierwszy rzut oka widać było jego przewagę w myśli i w prezencji nad Dudą.

Sadurska, przechodząc do PZU, dołączyła do tych polityków PiS, którzy już wiedzą, że eldorado się kończy. Że prawdopodobny jest powrót na twarde ławy opozycji.

Politycy w takiej sytuacji rozpoczynają szturm na co lepsze posady. Idee i piękne słowa przekazywane ludowi ustępują potędze pieniądza. Niewielu potrafi się oprzeć pokusie zarabiania w miesiąc tyle co pięciu rodaków przez cały rok.

Zmieniały się rządy i każdy tak udoskonalał swoje działania, by jak najwięcej swoich dostało jak najlepsze posady. I tak doszliśmy do „dobrej zmiany”. PiS postawiło kropkę nad i. Nie ma już żadnych zasad ani kryteriów fachowych. O tym, kto kim będzie, decyduje wola kierownictwa partii. Przypadek Sadurskiej jest modelowym pokazem takiej buty i bezczelności. Robimy, co chcemy. A jak zechcemy, to na prezesa powołamy misia koalę. I co nam zrobicie?

Na początku urzędowania u Dudy Sadurska zablokowała dostęp do naszej strony internetowej. Bezprawnie i bezrozumnie. Jaśnie pani miała po prostu taki kaprys. Ciekawe, kto miał kaprys, by wysłać ją do PZU?

Wydanie: 24/2017

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy