Tag "Rzecznik Praw Obywatelskich"

Powrót na stronę główną
Felietony Roman Kurkiewicz

RPO – kto to, po co, dlaczego?

Mamy nową rzeczniczkę praw obywatelskich – głosami większości koalicyjnej bez większych zaskoczeń zostaje nią Sylwia Gregorczyk-Abram. Żywię przekonanie, że jej pracę w tej roli będziemy mogli ocenić po owocach, ale nad samym trybem wyboru najważniejszego urzędnika działającego na rzecz strony społecznej, obywatelskiej, a nie władzy, także warto się pochylić. „Mieliśmy” (czyli parlament miał) wybór albo-albo. Z jednej strony, bardzo rozpoznawalna, przebojowa i kompetentna adwokatka, zaangażowana w latach dominacji Zjednoczonej Prawicy w inicjatywę Wolne Sądy i inne kwestie praworządnościowe. Z drugiej – Adam Borowski, solidarnościowy opozycjonista z kartą politycznej odsiadki w latach 80., dzisiaj 71-letni, człowiek sercem i duszą oddany PiS, bez żadnego formalnego przygotowania prawnego, który „doświadczenie o prawach człowieka zdobywał w więzieniu”. Dysproporcja kompetencyjna jest ogromna, co nie powinno nas zwalniać z zadania sobie pytania, dlaczego tylko z tak spolaryzowanej dwójki musiał zostać dokonany wybór. Dlaczego nie stało się dobrym standardem, że różne środowiska, stowarzyszenia i grupy działające na rzecz praw człowieka mają szansę zaproponować swoich kandydatów? Może procedura trwałaby trochę dłużej, ale nie zostawiałaby pewnego zniesmaczenia tak referendalnym wariantem: albo ona, albo on.

Rzecz jasna, wybór Gregorczyk-Abram będzie stanowił dla niej samej spore wyzwanie, jeśli chodzi o kontrolę poczynań koalicji rządzącej, bliskiej jej politycznie i środowiskowo. Teraz będzie budowała swój kapitał polityczny i zawodowy na całe dalsze życie. Czy będzie umiała wyrazić twardy sprzeciw, kiedy „jej” rząd będzie w dalszym ciągu słusznie narażony na krytykę, żeby przywołać chociażby sprawę zawieszenia prawa azylowego, utrzymywanie nadmiarowo i przesadnie stosowanej procedury aresztu tymczasowego?

Żeby trochę odegrać rolę adwokata diabła, chcę rozważyć argumenty na rzecz powołania na ten urząd osoby spoza elity prawniczej, kogoś, kto – w jakimś stopniu można tak nazwać Borowskiego – jest trybunem ludowym, o życiowym doświadczeniu konfrontacji z systemem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Rzecznik praw PiS

Wystawienia Adama Borowskiego jako kandydata na rzecznika praw obywatelskich jest hucpą

„Pańska droga życiowa jest pięknym świadectwem odwagi, patriotyzmu, wierności wartościom oraz nieustannej służby drugiemu człowiekowi. Wieloletnia działalność społeczna i obywatelska stanowi wzór dla kolejnych pokoleń Polaków oraz dowód, że konsekwencja, uczciwość i troska o dobro wspólne mają fundamentalne znaczenie dla budowy silnego państwa. Jesteśmy przekonani, że doświadczenie, autorytet moralny oraz głębokie zrozumienie spraw obywatelskich czynią Pana najlepszym kandydatem do pełnienia tej zaszczytnej i odpowiedzialnej funkcji. Pańskie życie i dokonania są inspiracją dla wszystkich, którym bliskie są prawda, sprawiedliwość i służba Narodowi”, napisali w portalu X prawnicy ze Stowarzyszenia „Veritas et Ius. W Służbie Narodowi”, gratulując Adamowi Borowskiemu nominowania przez Jarosława Kaczyńskiego.

Takie poparcie nie jest przypadkowe. Veritas et Ius skupia propisowskich sędziów, prokuratorów i adwokatów, a działalność zainaugurowało w siedzibie warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, którego szefem jest Borowski. Na czele stowarzyszenia stoją owiani złą sławą neosędziowie Piotr Schab i Michał Lasota, zwani „rzeźnikami”, „katami” lub „egzekutorami” Zbigniewa Ziobry. Panowie ci za rządów PiS zrobili zawrotne kariery. Schab został głównym rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych, a Lasota jego zastępcą. Zasłynęli z represjonowania sędziów za to, że ci stosowali się do wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Sądu Najwyższego, protestowali przeciwko upolitycznianiu sądownictwa i uczestniczyli w akcjach w obronie praworządności. Między innymi za represje wobec sędziów, ale też inne popełnione przestępstwa, Schaba i Lasotę ściga teraz prokuratura.

W każdym cywilizowanym kraju taka rekomendacja byłaby kompromitująca dla kandydata na urząd ombudsmana, ale Borowski nie ukrywa swoich propisowskich, zamordystycznych poglądów (dwukrotnie bez powodzenia startował z list PiS do Sejmu, był w komitecie poparcia Karola Nawrockiego). Zaciekle zwalcza obóz demokratyczny, który jest dla niego spuścizną zdradzieckiego układu okrągłostołowego, a oprócz tego zgniłe brukselskie elity, liberałów, ekologów i tęczowe lewactwo. Może to dziwić, bo w czasach PRL Borowski działał w opozycji, za co był represjonowany. W wolnej Polsce uznał chyba, że jedyna demokracja, jaka jest do przyjęcia, to ta firmowana przez PiS. Ale to niejedyny powód, dla którego nie nadaje się na RPO.

Wszyscy dotychczasowi rzecznicy byli prawnikami, często wybitnymi, i mieli ogromny szacunek dla prawa, do tego cechowała ich empatia. Wystarczy wspomnieć profesorów Ewę Łętowską, Tadeusza Zielińskiego, Adama Zielińskiego czy Andrzeja Zolla. Tymczasem Adam Borowski, absolwent technikum mechanicznego, nigdy nie zajmował się prawami człowieka. Nie ma bladego pojęcia o prawie. W sposób lekceważący podchodzi do porządku prawnego, jeśli nie jest mu z nim po drodze.

Partyzant wolnego słowa

Na kandydacie na urząd RPO ciąży wyrok za zniesławienie Romana Giertycha, o którym Borowski powiedział, że „współpracuje z przestępcami”. Chodzi o głośną sprawę Polnordu, w związku z którą Zbigniew Ziobro chciał wsadzić wpływowego mecenasa do aresztu, czemu przeciwne były kolejne sądy. Oczywiście na swoje twierdzenia Borowski nie miał żadnych dowodów. Sąd warunkowo umorzył postępowanie przeciw niemu, ale nakazał mu publikację przeprosin w mediach społecznościowych. Borowski przeprosin nie opublikował, bo uznał, że byłoby to poniżej jego godności. W związku z tym został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok, ale nadal uparcie nie wykonał wyroku. Gdy realne stało się, że Borowski trafi do więzienia, propisowskie media rozpętały histerię, że brutalny reżim Tuska eliminuje przeciwników politycznych, wsadzając ich za kraty.

Jesienią 2021 r. Borowski przeprowadził w Warszawie „patriotyczną” akcję poprawiania tablic w miejscach walk i martyrologii z czasów II wojny światowej. Płaskorzeźby wykute w piaskowcu według projektu Karola Tchorka zawierają motyw krzyża maltańskiego z tarczą, na której umieszczono słowa: „Miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność ojczyzny”. Na dole każdej z tablic znajduje się też krótka informacja o mordach dokonanych przez hitlerowców. Jednak Borowski uznał, że tablice kłamią, i słowo „hitlerowcy” zakleił paskiem z napisem „Niemcy”, bo zgodnie z propagandą PiS nasz zachodni sąsiad jest wrogiem Polski i ideowym spadkobiercą III Rzeszy. „Ten napis »hitlerowcy« powstał za czasów komunizmu. (…) A to nie hitlerowcy podpisali pakt Ribbentrop-Mołotow,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj Wywiady

WŁADZA MUSI CZUĆ NASZ ODDECH

PAWEŁ SĘKOWSKI: W 2021 r. kadencję rzecznika praw obywatelskich kończy Adam Bodnar. A pani zostaje w Biurze RPO…
HANNA MACHIŃSKA: Pozostałam w Biurze pod kierownictwem Marcina Wiącka. Tak jak wszyscy inni. Zostali zastępcy rzecznika – Stanisław Trociuk i Maciej Taborowski. I dalej chodziłam na manifestacje, gdzie trzeba było natychmiast być, gdy coś ważnego się działo. Taką sytuacją były opresyjne działania policji 11 listopada 2022 r. i zatrzymania małej grupki ludzi w formie kotła policyjnego, z udziałem blisko 200 policjantów w pełnym rynsztunku.

O tym warto powiedzieć. Był wieczór, dramatyczna sytuacja. To było właściwe miejsce do działania dla rzecznika Praw Obywatelskich. Widzę, że jest grupa, która stoi otoczona trzy razy od siebie liczniejszym kordonem policji. Pytam, o co tu chodzi. Ci otoczeni trzymali białe róże. Jeden z nich miał jakiś transparent, neutralny, z jakimś hasłem na temat, o ile pamiętam, patriotyzmu. Dlaczego więc oni są zatrzymani? To byli działacze ruchu Obywateli RP i sympatycy. Zaczęłam negocjować ich wypuszczenie. Napisałam SMS-a do rzecznika Wiącka, który mam do dzisiaj w telefonie, że jestem w tej chwili na miejscu i negocjuję wypuszczenie okrążonych przez policję ludzi. Jadę z nimi na komendę, jest ze mną mecenas Radosław Baszuk. Wśród tych osób zatrzymanych byli profesorowie belwederscy traktowani jak przestępcy. Policjanci byli wyraźnie zdezorientowani i w końcu w mojej obecności zaczęli się zwracać w formie: „Panie profesorze, niech pan będzie uprzejmy podejść”. Decyzja o tym kotle była podejmowana w komendzie stołecznej, ale np. o tym, że funkcjonariuszka ma stać przy sedesie w czasie czynności fizjologicznych zatrzymanej osoby, nie decydowała już komenda stołeczna. Napisałam więc do Wiącka, że my musimy podjąć interwencję. Uważałam, że należy wspierać ludzi, żądając od władzy przestrzegania ich praw. Naszym obowiązkiem powinna być obecność, wtedy kiedy prawa ludzi są zagrożone.

Nasza obecność wpływała mitygująco na władzę. Taką postawę reprezentował Adam Bodnar, który uważał, że nasz głos, nasze działanie muszą być widoczne i skuteczne. Nie można chować głowy w piasek. Warto przypomnieć sytuację związaną z przeszukaniem w kancelarii mecenasa Giertycha, w wyniku czego znalazł się on w szpitalu. To właśnie Adam Bodnar natychmiast zareagował i skierował mnie do szpitala, co miało znaczenie z punktu widzenia ochrony praw Romana Giertycha. Byłam bowiem świadkiem drastycznego naruszenia prawa przez prokuratorkę.

W sprawach kryzysu praworządności to właśnie rzecznik Bodnar stał się takim wzorcem, uznanym przez najwybitniejszych prawników polskich i międzynarodowych. Każdy rzecznik ma inny styl, ale to na czas rzeczników Bodnara i Wiącka przypadły drastyczne zmiany dotyczące ochrony praw człowieka i rządów prawa. Głos rzecznika jest ważny i musi brzmieć donośnie. Rzecznik ma wiele instrumentów prawnych, dzięki którym ludzie mogą mieć poczucie dodatkowej ochrony. W sprawie marszu niepodległości było wiadomo, że nasza obecność jest konieczna.

JAN ORDYŃSKI: I co Wiącek na to?
MACHIŃSKA: To już historia. Wiadomo, że

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Wielki Brat czuwa

Nieważne, czy rządzi PiS, czy PO i PSL – polskie służby nadużywają prawa do inwigilacji obywateli Polacy emocjonują się aferą Pegasusa, ale żyją w nieświadomości, że są niezgodnie z prawem rozpracowywani przez służby „tradycyjnymi” metodami. I żadnej partii nie zależy na tym, by ukrócić ten skandaliczny proceder. Te „tradycyjne” metody to m.in. podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, kontrola korespondencji elektronicznej i listownej, udostępnianie przez operatorów danych telekomunikacyjnych – o lokalizacji telefonu, do kogo należy dany numer komórki oraz numer IP komputera, wykazów połączeń. W sieci inwigilacji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj Wywiady

Ja jestem stałocieplna

Fragmenty obszernego wywiadu, który w całości można przeczytać w nr. 4/2023 „Zdania” – w wersji papierowej do nabycia w Empikach, w wersji elektronicznej na sklep.tygodnikprzeglad.pl PAWEŁ SĘKOWSKI: (…) A co pani myślała o Solidarności w latach 1980-1981? EWA ŁĘTOWSKA: – Szczerze? Nie podobała mi się retoryka Solidarności. SĘKOWSKI: Czy chodzi o to, że była zbyt „kościelna”, czy że za bardzo roszczeniowa? ŁĘTOWSKA: – Nie o to chodziło. Dla mnie to była taka, za przeproszeniem, „gęba rusznica”. Dużo gadania, mało treści. To był dla mnie problem. SĘKOWSKI: Rozumiem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Alimenty jak prezenty

Milion dzieci nie dostaje alimentów, dług wynosi 14,5 mld zł, a alimenciarzy w Polsce jest prawie 300 tys. Co z tym zrobić? Agnieszka, 40 lat, mama sześcioletnich bliźniąt: „Z tatą moich dzieci rozstałam się prawie rok temu, powodem była przemoc, przede wszystkich psychiczna, zarówno wobec mnie, jak i dzieci. Złożyłam pozew o alimenty, na rozprawę czekałam kilka miesięcy, w końcu sąd orzekł po 1,5 tys. zł na dziecko. Przez ten czas sama utrzymywałam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj Wywiady

Cały czas pozostają wyspy swobody

Troje na jednego JEDEN: ADAM BODNAR TROJE: JOANNA HAŃDEREK LECH M. NIJAKOWSKI PAWEŁ SĘKOWSKI Fragmenty obszernego wywiadu, który w całości można przeczytać w numerze 3/2023 „Zdania” – w wersji papierowej do nabycia w Empikach, w wersji elektronicznej na sklep.tygodnikprzeglad.pl. Adam Bodnar kandyduje do Senatu z listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu nr 44 – Warszawa, dzielnice Białołęka, Bielany, Śródmieście, Żoliborz. PAWEŁ SĘKOWSKI: W 2015 r. zostaje pan wybrany głosami posłanek i posłów PO, SLD, PSL i pozostałości Twojego Ruchu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj Wywiady

Widzę wiele przypadków naruszeń wolności i praw

W 2022 r. do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło ok. 80 tys. skarg, ich liczba rośnie z roku na rok Prof. Marcin Wiącek – rzecznik praw obywatelskich, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, doktor habilitowany nauk prawnych, kierownik Zakładu Praw Człowieka na Wydziale Prawa i Administracji UW. Co może zrobić wyborca, który pobierze kartę wyborczą i kartę referendalną, a potem dojdzie do wniosku, że jednak nie chce wziąć udziału w referendum? – Udział albo brak udziału w referendum jest aktem woli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Z dnia na dzień

Protestujesz na ulicy?

Zmiany w przepisach drogowych uderzą nie tylko w piratów drogowych, ale również w uczestników protestów. Według Rzecznika Praw Obywatelskich za sprawą nowelizacji przepisów drogowych i Kodeksu wykroczeń, wchodzenie na jezdnię podczas zgromadzeń może być potraktowane jak wykroczenie drogowe i klasyfikować

Z dnia na dzień

Usługi tylko dla zaszczepionych?

Wydarzenia masowe i część usług dostępna tylko dla w pełni zaszczepionych? Słuchając kolejnych sprzecznych głosów przedstawicieli rządu trudno powiedzieć, co będzie. Część przedsiębiorstw stara się dopasować do przewidywań i już zaczyna oferować swoje usługi jedynie zaszczepionym.