Protestujesz na ulicy?

Protestujesz na ulicy?

Zmiany w przepisach drogowych uderzą nie tylko w piratów drogowych, ale również w uczestników protestów. Według Rzecznika Praw Obywatelskich za sprawą nowelizacji przepisów drogowych i Kodeksu wykroczeń, wchodzenie na jezdnię podczas zgromadzeń może być potraktowane jak wykroczenie drogowe i klasyfikować się na mandat za nawet 30 tys. zł.

Kiedy ogłoszono wojnę z piratami drogowymi, wszyscy skupili się na nowych, bardzo wysokich mandatach za prędkość. Przypomnijmy, że za jazdę o ponad 30 km/godz. ponad dozwoloną, od pierwszego grudnia kierowcy zapłacą od 3 do 5 tys. zł. Jest też kara dla recydywistów – kolejne wykroczenie kosztuje z automatu minimum 3 tys. zł. Jest jeszcze maksymalna grzywna w wysokości 30 tys. zł.

Wydawało się, że rząd chce zrobić dobrą robotę i posłuchał aktywistów miejskich, którzy od lat pokazywali, że nadmierna prędkość jest najczęstszą przyczyną wypadków drogowych. Jednak czar dobrych intencji szybko prysnął. Przy każdej większej zmianie prawa pojawiają się kontrowersje, które pozwalają rządzącym przemycić w tle jakieś dodatkowe przepisy. Jest tak i tym razem.

Według analizy RPO Marcina Wiącka, którą przedłożono marszałek Sejmu Elżbiecie Witek, zmiany w Kodeksie drogowym pozwolą policji traktować aktywistów biorących udział w protestach jak kierowców recydywistów. A to może kosztować nawet 30 tys. zł. Wystarczy, że podczas spontanicznej manifestacji ludzie będą iść po jezdni. Pojawia się pytanie: „jakim cudem?!”.

Okazuje się, że zmiany zawarte w druku sejmowym 1504 – „Ustawa o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw”, dotyczą również Kodeksu wykroczeń i Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. I dopiero teraz zaczyna się zabawa.

Weźmy na warsztat sam artykuł 90 KW, który dotyczy tamowania lub utrudniania ruchu na drodze publicznej, a brzmi on: „Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny albo karze nagany”.

Uczestniczki i uczestnicy protestów znają ten artykuł bardzo dobrze – policja traktuje nim osoby biorące udział w spontanicznych zgromadzeniach, bo art. 90 KW działa w sądzie lepiej niż oskarżenie o udział w nielegalnym zgromadzeniu. Policji wystarczy w sądzie nagranie, na którym widać, że idziemy z tłumem po jezdni.

Warszawa 20.01.2021 r. Ogolnopolski Strajk Kobiet – Otwarcie sezonu strajkowego. Protest – aborcja. fot.Krzysztof Żuczkowski

Teraz dodajmy dwa do dwóch. Kara grzywny za wykroczenie drogowe może według przepisów wchodzących w życie pierwszego grudnia kosztować do 30 tys. zł. Za mandat zapłacimy nawet 5 tys. zł. Okazuje się więc, że jeśli ktoś dostał jakiś czas temu mandat na proteście z tytułu art. 90 KW, to po pierwszym grudnia kolejne wykroczenie może kosztować nawet 5 tys. zł. Będziemy wszak uznawani za drogowych recydywistów. W drugim przypadku w ostatnim miesiącu roku możemy dostać karę grzywny za udział w proteście w wysokości 30 tys. zł.

RPO pokazuje w swojej analizie, że to nie koniec szykowanych pod płaszczykiem walki z piratami drogowymi zmian w kodeksach: „projekt niesie z sobą zagrożenie, że nowe, wysokie grzywny, w tym te nakładane w postępowaniu mandatowym, będą stosowane jako narzędzie walki z przejawami aktywizmu społecznego i protestami społecznymi. W przypadku publicznych demonstracji polegających chociażby na wchodzeniu na jezdnię z transparentami (możliwe będzie wymierzenie grzywny do 30 tys. zł (lub do 5 tys. zł w postępowaniu mandatowym) w oparciu o naruszenie przepisów o ruchu drogowym. Instrumenty te będą mogły zostać wykorzystywane jako narzędzie służące zniechęceniu do korzystania z konstytucyjnego prawa do pokojowych zgromadzeń (w tym szczególnie zgromadzeń spontanicznych) i wyrażania sprzeciwu” – pisze Marcin Wiącek.

 

fot. Zuza Gałczyńska/Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy