Taniec brzucha Picassa

Światowy Kongres Intelektualistów we Wrocławiu w 1948 r. nie był zebraniem wyznawców i czcicieli komunizmu

„W obronie pokoju” to tytuł czasopisma wydawanego przez Biuro Prasowe Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju w 1948 r. Ukazały się tylko cztery numery – trzy podczas kongresu i czwarty we wrześniu 1948 r. 60. rocznica tego wydarzenia skłoniła mnie do przejrzenia tych bardzo rzadkich egzemplarzy, których pożółkłe i sypiące się strony dostarczyły dużo ciekawostek.
W 1948 r. Polska powoli podnosiła się z wojennych ruin, sytuacja polityczna wewnątrz kraju stabilizowała się (w grudniu 1948 r. zjednoczyła się PPR i PPS – powstała PZPR), zakończyła się walka z grupami zbrojnymi naruszającymi ówczesny porządek prawny, społeczny i gospodarczy. W kraju zaczęto organizować różne imprezy międzynarodowe, które z jednej strony miały charakter propagandowy, z drugiej służyły do zwrócenia uwagi na Polskę jako na kraj, który chce się liczyć w powojennym ładzie, który leczy rany po wojennej traumie i chce odgrywać istotną rolę na różnych płaszczyznach współpracy międzynarodowej. Wbrew niektórym opiniom powojenna Polska nie była całkowicie zniewoloną kolejną radziecką republiką, ale państwem, z którego chociażby wypływały inicjatywy bardzo dobrze odbierane w dyplomacji międzynarodowej. Jedną z takich imprez była

Wystawa Ziem Odzyskanych,

otwarta 21 lipca 1948 r. we Wrocławiu. Trwała 100 dni, zwiedziło ją ponad 2 mln osób, prezentowano na niej osiągnięcia w odbudowie i zagospodarowaniu Ziem Odzyskanych.
Równolegle we Wrocławiu zorganizowano w dniach 25-28 sierpnia 1948 r. Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Do miasta zjechali przedstawiciele kilkudziesięciu krajów świata. Wszelkie opracowania historyczne podają liczbę 46 państw, skład 38 delegacji podaje wspomniane czasopismo, natomiast w rezolucji końcowej jest mowa o 45 krajach. Organizatorzy nawiązywali do tradycji Międzynarodowego Kongresu Pisarzy w Obronie Kultury, który odbył się w 1936 r. w Paryżu. Wiele źródeł podaje, iż pomysłodawcą zorganizowania kongresu był Jerzy Borejsza (1905-1952), ale istnieje wokół tego spór, którego niektórzy uczestnicy wskazują na inicjatywę Moskwy, co znów prowadzi do kuriozalnego wniosku, że wszystko, co działo się w Polsce, było z nakazu Moskwy. Może ci, którzy porobili doktoraty w PRL i teraz są znanymi działaczami – też kształcili się na polecenie Moskwy? Komisja śledcza w tej sprawie jak znalazł.
W prezydium kongresu znaleźli się: Aleksander Fadiejew (1901-1956), przewodniczący Związku Pisarzy Radzieckich, autor znanej powieści „Klęska”; Julian Huxley (1887-1975), angielski biolog, humanista, pierwszy sekretarz generalny UNESCO; Renato Guttuso (1912-1987), włoski malarz, reprezentant nowego realizmu w malarstwie europejskim, autor znanych obrazów „Wandzeitung – Mai 1968” czy „Café Greco”; Irene Joliot-Curie (1897-1956) francuska fizykochemiczka, córka Marii Skłodowskiej-Curie i Piotra Curie (w 1935 r. otrzymała wraz z mężem Frédérikiem Joliot-Curie Nagrodę Nobla z chemii; w 1950 r. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, a w 1951 r. Uniwersytet Jagielloński przyznały jej i jej mężowi tytuły doktora honoris causa); oraz Martin Andersen Nexo (1869-1954 w Dreźnie) – pisarz duński, autor „Czerwonego Mortena” czy „Pelle zwycięzcy”.
W auli Politechniki Wrocławskiej obradowało prawie 600 znakomitych przedstawicieli światowej literatury, nauki, kultury, nauk ścisłych, medycyny, sztuki, ponoć starannie wyselekcjonowanych pod względem lewicowych poglądów (sic!). Wśród nich takie wielkie nazwiska jak Ilja Erenburg (1891-1967), Paul Éluard (1895-1952), Fernand Léger (1881-1955) czy Pablo Picasso (1881-1973). Z tym ostatnim związane są pewne anegdoty. Otóż mistrz kubizmu podczas jednego z oficjalnych bankietów

rozebrał się do pasa,

bo mu było gorąco, a w pociągu do Warszawy odtańczył taniec brzucha przed nieznajomym wielbicielem. Jako rekwizytu użył podobno parasola. Polskiej delegacji przewodniczył Jarosław Iwaszkiewicz, a w jej skład weszli m.in. Kazimierz Ajdukiewicz, Władysław Broniewski, Józef Chałasiński, Ksawery Dunikowski, Tadeusz Kotarbiński, Leon Kruczkowski, Julian Krzyżanowski, Zofia Nałkowska, Stanisław Ossowski, Jan Parandowski, Leon Schiller, Antoni Słonimski i Julian Tuwim. Na kongres przybyli przedstawiciele m.in. Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, ale także Tajlandii, Wietnamu, Madagaskaru. Wielkie zainteresowanie wzbudziła piękna Minnette De Silva, architekt z ówczesnego Cejlonu, która zdobyła później sławę w światowej architekturze (zmarła w 1998 r.). Obrady otworzył Jarosław Iwaszkiewicz, natomiast w imieniu naszego rządu gości powitał minister spraw zagranicznych Zygmunt Modzelewski, mówiąc: „Ofiarowujemy wam gościnę, na jaką nas stać. Nie stać nas na zbyt wiele, bo dopiero podnosimy się z ruin. Dobrze się jednak stało, że ten Kongres odbywa się w Polsce, gdyż tu zobaczycie najwyraźniej ślady wojny… Myślę, że Kongres wasz nie odetnie się od tego wszystkiego, co związane jest z wojną, ale ustali podwaliny pokoju”. Później głos zabrał wybitny polski socjolog Józef Chałasiński, a następnie odtworzono nagranie, jakie uczestnikom kongresu przesłał wiceprezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1941-1945 Henry Agard Wallace (1888-1965). Drugiego dnia przemawiał reprezentant Brazylii, pisarz Jorge Amado (1912-2001), oraz Ilja Erenburg, któremu zgotowano wielką owację. Trzeci dzień był wyjątkowy, gdyż przemawiali przedstawiciele Niemiec, co było dla nich o tyle trudne, że we wszystkich mowach przewijał się temat wojenny i odpowiedzialności hitlerowców za zbrodnie i zniszczenia. Czwartego dnia przyjęto rezolucję, która zawierała m.in. takie stwierdzenia: „Kultura ludzkości ocalona została za cenę niespotykanych dotąd ofiar, dzięki ogromnemu natężeniu wszystkich sił demokratycznych – Związku Radzieckiego, narodów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, dzięki bohaterskiej walce oporu narodowego w krajach zagarniętych przez faszyzm”.
W rezolucji wzywano też do swobodnego przepływu

badań i zdobyczy naukowych

i dostępu do nich, a przede wszystkim pokoju, wskazując, że ostatnia wojna mogła doprowadzić do całkowitego zniszczenia szeroko pojętej kultury. Z innych ciekawostek można przytoczyć fakt, iż delegaci brytyjscy pracowali przy odgruzowywaniu Wrocławia, amerykańscy zaś dziękowali w przesłanym liście, że mogli pomagać przy „odgruzowywaniu faszystowskich śmieci i gruzu z Warszawy”. Na kongres przysłał też list Albert Einstein, został on jednak ocenzurowany.
Czy się to komuś podoba, czy nie – kongres był wówczas wielkim sukcesem, który zaskoczył polskie władze. Został zorganizowany z ogromnym rozmachem, udało się przyciągnąć do miasta naprawdę wielkie nazwiska. Ten sukces został jednak przekuty na porażkę nie tylko dla organizatorów (dymisja Jerzego Borejszy ze stanowiska pełnomocnika rządu ds. organizacji kongresu), ale i dla samego Wrocławia. Z trudnych do wytłumaczenia powodów nałożono cenzurę na kongres, dlatego nie ma opracowań ani wydawnictw albumowych o tym wydarzeniu, a omawiana przeze mnie gazeta to bibliotekarski biały kruk. Kongres postrzegany jest dziś jako śmieszny, komunistyczny spektakl, zebranie wyznawców i czcicieli komunizmu. Wiele lat toczył się spór, czy skuć ze ściany auli tablicę informującą o kongresie. W 1998 r. Politechnika Wrocławska zorganizowała seminarium naukowe i wystawę poświęconą kongresowi. Podczas dyskusji Władysław Sidorowicz, obecny senator PO, „oskarżał intelektualistów o zbyt małe poczucie winy i bicie się w piersi, podczas gdy byli oni współsługami kłamstwa” (co skwapliwie odnotowało pismo informacyjne Politechniki Wrocławskiej „Pryzmat” nr 111). „Współsłudzy kłamstwa” – Pablo Picasso czy noblistka Irene Joliot-Curie, przewracają się w grobie pod wpływem wyrzutów sumienia, że wzięli udział w czymś takim. Zorganizowanie imprezy o podobnej randze, z udziałem takich znakomitości obecnie raczej nie jest w Polsce możliwe. Zresztą nie wiadomo, czy po 60. latach jej uczestnicy nie byliby oskarżani, że wzięli udział w kongresie „dyplomatołków” lub „wykształciuchów” albo co gorsza – „pornogrubasów”.

 

Wydanie: 36/2008

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy