Producent traktuje reżysera jak kogoś, kto szasta jego pieniędzmi Dla kogo zrobiłeś „Milion dolarów”? – Dla siebie i najbliższych znajomych. Także – dla ludzi, bo lubię, gdy się śmieją. Ale tak naprawdę zrobiłem ten film do kina… Jednak tobie chodzi o tzw. target? Tak, bo dzisiaj tylko target się liczy. – Nie brałem tego wcale pod uwagę… Sam jestem ciekaw, kto pójdzie na ten film. Chciałem, aby ludzie mogli za te 20 zł się pośmiać, a także wzruszyć. Ja już obejrzałam twój film. Pokazujesz w nim mentalność małomiasteczkową. Zgadzasz się? – Nie, nie zgadzam się. Ukazałem mentalność przeciętnego Polaka. nnnPRorocy Twoi bohaterowie powtarzają często: „Dziś tylko dens ma sens”. Co to znaczy? – Żyjemy w Europie w relatywnie spokojnych czasach, bez wojen, bez drapieżnych ideologii, lepiej lub gorzej, po prostu jako tako. Wartości proponują nam nie prorocy, poeci, filozofowie, tylko PR-owcy i specjaliści od marketingu. Media i reklama proponują nam bajkowy, idiotycznie radosny świat, w którym „prodakt plejsment” wskazuje prostą drogę do rajskiej szczęśliwości. Raj to miejsce, gdzie trwa nieustająca przecena, a nabycie przecenionych towarów dostarcza niebiańskiej rozkoszy. Mamy cieszyć się, fikać koziołki, być szczęśliwi! W tym układzie nie ma miejsca na wątpliwości i rozterki duchowe. „Tylko dens ma sens”. Co masz na myśli? – Myślę o takich wartościach jak wiara, nadzieja, miłość, uczciwość, społecznikostwo, misja. To coś, dla czego warto żyć! Tego świata już nie ma. Pozostaje więc dens – czyli nic. Twój film opowiada także o naturze człowieka, jej jasnych i ciemnych stronach, np. o chciwości… – Zamiast chciwości użyłbym określenia „marzenie o posiadaniu”. Ludzie tęsknią za dobrymi, solidnymi rzeczami. Przez 45 lat dawnego ustroju otaczała nas bylejakość. Mieliśmy pralkę Franię, która była skrzyżowaniem beczki z wyżymaczką, meble z płyty paździerzowej, a zamiast czekolady jedliśmy blok czekoladopodobny. Teraz ludzie mają ogromną potrzebę obcowania z ładnymi przedmiotami, tęsknią za luksusem. Czy twój film nie ukazuje tych problemów w krzywym zwierciadle? Nie będziemy zdradzali akcji, ale główna bohaterka w pewnym momencie wchodzi do supermarketu i wychodzi stamtąd bardzo dziwnie odmieniona. Ma na sobie paskudną wieczorową suknię, ale jej wydaje się, że jest świetnie ubrana, bo w podobnej widziała jakąś panią w telewizji. – Nie widzisz różnicy pomiędzy, powiedzmy, Lady Gagą a naszymi celebrytkami? Ona potrafi przyjść na przyjęcie w kreacji z surowego mięsa. U nas gwiazdy licytują się na obrzydliwie luksusowe kiece zakupione u sławnych kreatorów mody lub w znanych butikach. Rolę gra cena. Niedawno oglądałem plakaty z pewną gwiazdą, która była odziana w drogie futro i kolię z diamentów. Pomyśl tylko, jaka bieda za tym stoi. Wyjście w futrze w całej Europie grozi oblaniem farbą. I nie wpuszczą cię do porządnego domu. U nas to ciągle wyznacznik powodzenia. W twoim filmie zagrała plejada znakomitych artystów: Kinga Preis, Tomasz Karolak, Andrzej Grabowski… Kinga Preis jest w swej roli świetna. Ale mnie najbardziej rozśmieszyła postać grana przez Grabowskiego. – Andrzej Grabowski ma dar tworzenia niebanalnych postaci. Zobacz, co on zrobił z Kiepskiego – bohatera kultowego! Ja go obsadziłem w roli szarpidruta, który grywa do kotleta na zabawach w domu kultury. Te jego odzywki, ruchy, przeplatanki są nie do podrobienia. Zgadza się, widzimy nowe wcielenie pana Andrzeja. Zobaczyliśmy też Tomasza Karolaka w innej roli… – Co prawda Tomek Karolak grał już role muzyków, ale ten jest inny – kocha to, co gra. Poza tym jest to w polskim filmie bohater niespotykany: spokojny, pogodny, słaby i zakochany z wzajemnością we własnej żonie. Typowy przeciętny gość. To prawda. Przeważnie on jest silny. – Często hamletyzuje, a żona to jędza. Ja się tu pobawiłem zupełnie inaczej. Chciałem pokazać parę dobrych i kochających się ludzi. Chyba ci się udało. A jak się pracowało z Barbarą Krafftówną, która jak zwykle stworzyła niezwykłą postać? Przy okazji – ściągnąłeś ją aż ze Stanów, gdzie mieszka na stałe. – Moim ideałem kobiety była i jest mała ruda o zielonych oczach. Kochałem się w Barbarze Krafftównie. Szkoda, że nie poznałem jej, kiedy byłem młody. Teraz, gdy na plan wchodziła pani Barbara i zaczynała grać,
Udostępnij:
- Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
- Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X
- Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X
- Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram
- Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
- Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail
- Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety







