Tytoń niemile widziany

Tytoń niemile widziany

Coraz więcej krajów wprowadza ostre zakazy palenia papierosów. Koncerny tytoniowe liczą tylko na Azję Południowo-Wschodnią

Władze Urugwaju w trosce o zdrowie obywateli wypowiedziały wojnę paleniu papierosów. Zmusiły tytoniowego giganta, koncern Philip Morris – właściciela marki Marlboro, do przeniesienia fabryki do sąsiedniej Argentyny. Nie jest to przypadek odosobniony. Coraz więcej krajów walczy z paleniem tytoniu.

Milion dziękuje

Urugwajska wojna z tytoniem rozpoczęła się w 2005 r., kiedy prezydentem kraju został onkolog Tabaré Vázquez. Wystarczył mu rok urzędowania, by zdelegalizować palenie papierosów w zamkniętej przestrzeni publicznej: w restauracjach, pubach i urzędach. Obecnie palić można jedynie w domu i na otwartym powietrzu. Za złamanie zakazu palenia w miejscach publicznych grozi ponad 1,1 tys. dol. grzywny lub trzydniowy areszt. Prezydent oparł antynikotynową akcję na badaniach mówiących, że w Urugwaju na choroby związane z paleniem papierosów – raka płuc oraz rozedmę, umiera dziennie siedem osób, czyli 5 tys. w skali roku. Szacowano, że jedna trzecia z 3,4 mln mieszkańców to aktywni palacze. Vázquez postanowił zorganizować antynikotynową kampanię o nazwie „Milion dziękuje”, nawiązującą do liczby urugwajskich palaczy. Producentów papierosów zmuszono, by 80% powierzchni opakowań pokryli ostrzeżeniami przed niebezpiecznymi skutkami palenia oraz wycofali wyroby określone jako light. Nowe przepisy szczególnie uderzyły w koncern Philip Morris, którego roczne wpływy ze sprzedaży wyrobów tytoniowych (67,7 mld dol. w 2010 r.) są większe niż PKB Urugwaju (50 mld dol.). Władze doprowadziły także do zamknięcia w stolicy fabryki papierosów należącej do giganta, który zgodził się wypłacić strajkującym pracownikom równowartość 36 pensji. Wściekły na działania urugwajskich władz koncern postanowił wystąpić przeciw nim do Międzynarodowego Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych z żądaniem 2 mld dol. odszkodowania.

Zgniła zieleń zniechęci

Wśród krajów wrogo nastawionych do tytoniu jest też Australia, gdzie prawo federalne zabrania palenia w budynkach administracji rządowej, na lotniskach i w transporcie publicznym. Resztę zakazów wprowadziły poszczególne stany. Obecnie we wszystkich obowiązuje całkowity zakaz palenia w zamkniętej przestrzeni publicznej, szczególnie w restauracjach i miejscach pracy. Walkę z tytoniem rozpoczął jeszcze poprzedni premier Kevin Rudd, który mówił: – Papierosy nie są cool. Papierosy zabijają. Chcemy wprowadzić przeciwko nim najostrzejszy reżim na świecie.
Politykę tę poparł nowy lewicowy rząd Julii Gillard, czego efektem są przepisy dotyczące wyglądu paczek papierosów, wchodzące w życie w grudniu tego roku. Opakowania mają mieć zgniłozielony kolor, zdaniem specjalistów najbardziej zniechęcający. Większą część ich powierzchni zajmować będzie makabryczne zdjęcie przedstawiające skutki palenia. Nazwa firmy i rodzaj papierosów mają być umieszczone na dole i wydrukowane małą, jednolitą czcionką. Nie będzie logo ani znaków charakterystycznych. Szczególnie te ostatnie zapisy rozwścieczyły koncerny tytoniowe, które składają pozwy przeciw Australii. Philip Morris, mający dzięki takim markom jak Marlboro i Alpine 37-procentowy udział w australijskim rynku, oświadczył, że rząd przeforsował ustawę, która pozbawia go „wartościowych marek i własności intelektualnej”, nie oferując w zamian odszkodowania.

Czekają w kolejce

Australijską batalię obserwują kraje mające zamiar wprowadzić podobne przepisy, m.in. Kanada, gdzie już teraz zabronione jest palenie w zamkniętej przestrzeni publicznej. W niektórych prowincjach obowiązuje także zakaz palenia w prywatnych pojazdach, którymi podróżują dzieci poniżej 14. roku życia. Rygorystyczne rozwiązania zamierzają wprowadzić również rządy Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. Teraz obowiązują tam przepisy zbliżone do kanadyjskich. W Norwegii Państwowy Fundusz Emerytalny ogłosił w październiku zeszłego roku, że pozbywa się akcji części spółek, ponieważ firmy te są zaangażowane w produkcję papierosów. Na tej operacji znów stracił Philip Morris. Islandia rozważa wprowadzenie recept na papierosy. Część ekspertów uważa, że nadchodzące lata mogą być zabójcze dla koncernów tytoniowych. – Przemysł tytoniowy jest już na równi pochyłej, bo z roku na rok maleje liczba palaczy, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. W większości z nich palenie papierosów zniknie przed 2050 r. – przewiduje Adam Spielman, analityk Citigroup.
Koncerny tytoniowe widzą nadzieję w rynkach Azji Południowo-Wschodniej i Afryki, gdzie praktycznie nie obowiązują żadne zakazy. To właśnie tam najszybciej rosną ich przychody. W Azji Południowo-Wschodniej pali 40-70% mężczyzn, potencjał wzrostu koncerny widzą więc w niskim odsetku palących kobiet. Z myślą o nich w Indonezji i na Filipinach papierosy są sprzedawane w opakowaniach przypominających luksusowe szminki. Palących kobiet przybywa w Wietnamie i Malezji.


Polska bez papierosa
W Polsce obowiązuje zakaz palenia w środkach transportu publicznego, zakładach pracy, pomieszczeniach użytku publicznego, miejscach przeznaczonych do wypoczynku i zabawy dzieci, na przystankach komunikacji miejskiej, a także w placówkach oświatowych, zakładach opieki zdrowotnej i obiektach sportowych. Właściciele restauracji z co najmniej dwiema salami konsumpcyjnymi mogą jedną przeznaczyć dla osób palących. Sala musi być zamknięta i wentylowana. W pozostałych lokalach palenie jest zabronione.

Wydanie: 7/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy