Unia Europejska walczy z marnotrawstwem żywności

Unia Europejska walczy z marnotrawstwem żywności

Unia Europejska walczy z marnotrawstwem żywności. Według szacunków Komisji Europejskiej w krajach członkowskich co roku wyrzuca się miliony ton dobrego jedzenia tylko dlatego, że ludzie źle interpretują zamieszczone na opakowaniach terminy. Na czym polega różnica?

Diabeł tkwi w nazewnictwie. Jeżeli na opakowaniu jest napisane „należy spożyć do…”, oznacza to termin przydatności do spożycia. Najczęściej umieszcza się go na szybko psujących się produktach, np. wędlinach, serach pleśniowych, jogurtach. „Data podana na etykiecie jest terminem granicznym, po jego przekroczeniu znacząco wzrasta niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia. Nie musi to oznaczać, że następnego dnia po przekroczeniu daty przydatności do spożycia natychmiast się zatrujemy. Bądźmy jednak świadomi tego, że nawet w żywności wyglądającej dobrze, mogą rozwijać się niebezpieczne dla zdrowia bakterie. Pamiętajmy – w sklepach towar z przekroczonym terminem przydatności do spożycia powinien zostać wycofany z obrotu; nie może być sprzedawany na przykład po niższej cenie” – czytamy np. na stronie firmy Develey.

Inaczej ma się sprawa z datą minimalnej trwałości. Oznacza się ją słowami „najlepiej spożyć przed…” na trwałych produktach (np. napojach, słodyczach, przyprawach, mrożonkach). Okazuje się, że wielu ludzi traktuje minimalną datę trwałości tak samo jak datę przydatności do spożycia i wyrzuca dobre do zjedzenia produkty. – Upływ minimalnej daty trwałości sam w sobie jeszcze nie znaczy, że żywność staje się w jakikolwiek sposób niebezpieczna dla konsumenta – mówi dr Agnieszka Szymecka-Wesołowska, prawniczka Centrum Prawa Żywnościowego, z którą rozmawiała Agata Molenda z agronews.com.pl.

Z tego powodu Komisja Europejska opracowała różne scenariusze walki z marnotrawstwem jedzenia. Po pierwsze KE zaproponowała wydłużenie listy produktów, na których producenci nie muszą podawać minimalnej daty trwałości (obecnie to m.in. cukier, sól, ocet, świeże owoce i warzywa, gumy do żucia). Na tę listę mogłaby trafić np. kawa i herbata.

Następnym pomysłem jest całkowite zniesienie minimalnej daty trwałości i zastąpienie jej terminem przydatności do spożycia.

– Trzeci rozpatrywany scenariusz to zmiana wizualizacji informacji na etykiecie, opatrzenie daty minimalnej trwałości np. kolorem zielonym, a terminu przydatności do spożycia kolorem czerwonym albo wprowadzenie graficznych elementów, które miałyby pokazywać konsumentowi, że żywność jest bezpieczna powiedziała dr Agnieszka Szymecka-Wesołowska.

Z badań Komisji Europejskiej wynika, że każdego roku w krajach członkowskich w koszu ląduje ok. 80 mln ton żywności. Aż 10% z nich zostało wyrzucone przez nierozróżnienie terminu przydatności do spożycia od daty minimalnej trwałości.

 

 

fot.Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy