Parler – kopalnia dowodów

Parler – kopalnia dowodów

Amerykański serwis społecznościowy Parler został zhakowany

Gdy wszystkie media społecznościowe Donalda Trumpa zostały zablokowane, Parler miał stać się oficjalnym serwisem zrzeszającym jego entuzjastów. Plan nie wypalił – Amazon, Google i Apple zablokowali serwis. Oficjalnie Parler jest nieaktywny, ale okazało się, że niezależna hakerka zarchiwizowała 56,7 terabajtów materiałów – każdy publiczny post, w tym 150 mln zdjęć i ponad 1 mln filmów. Do włamania przyznała się użytkowniczka Twittera o pseudonimie donk_enby. Według niej odzyskanie wypowiedzi ekstremistów ma pomóc określić rolę Parlera w ataku na Kapitol. – Zhakowanie Parlera to bardziej sprawa ostracyzmu, niż pomocy służbom – mówi Sylwia Czubkowska, dziennikarka technologiczna. – Trzeba pamiętać, że dane są teraz cenną walutą. Mogą być wykorzystywane w różnych celach.

Donk_enby tłumaczy jednak, że ściągnęła tylko ogólnodostępne wpisy. Mają być zamieszczone w Internecie w ciągu kilku dni. – Mam nadzieję, że zostaną użyte do pociągnięcia autorów  do odpowiedzialności i zapobiegną następnym śmierciom – powiedziała. – Myślę, że ludzie powinni mieć własne opinie, o ile potrafią zachowywać się w sposób cywilizowany. W środę zobaczyliśmy co się może stać, kiedy nie potrafią.

– Warto zauważyć, że FBI mogło samo zdobyć informacje o serwerze, ale tego rodzaju publiczne wysypisko umożliwia wszystkim identyfikację podejrzanych – pisze Leland Nally na portalu vice.com –  Zachowują się także posty organizatorów ataku […]. To ważne informacje, gdy próbujemy odpowiedzieć na pytanie o niewytłumaczalny brak przygotowania Policji Kapitolińskiej i Rządu Federalnego na wydarzenia 6 stycznia.

Tak Parler pogrąża amerykańską prawicę.

 

fot. Mika Baumeister

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień