Uprzejmie donoszę…

Uprzejmie donoszę…

Screen/YouTube

Ludzie w maseczkach mniej kontrolują emocje, stają się bardziej impulsywni i agresywni Pod informacją o otwarciu parków na jednym z popularnych portali w komentarzach wylewa się nienawiść. Jedna trzecia czytelników marzy o zamordyzmie i karaniu za najdrobniejszą niesubordynację wobec kolejnych rozporządzeń i obostrzeń. Z cyklu tęsknota za policją: „Policja do roboty”, „Zwiększyć ilość policji”. Z cyklu wysokie mandaty: „Po kilka tysi za brak maski”, „Mandaty za brak masek i gromadzenie się młodzieży”, „Mandaty dla rowerzystów”, „Brak maski – 2000 zł”, „Kary za brak masek powinny być od 1000 zł, niech wreszcie ludziska się opamiętają”. Z cyklu wujek dobra rada: „Nie chce chodzić w masce, to niech siedzi przed tvp!!!” i „Zabronić 13+ łazić po dworze, a starym babom po trzy razy dziennie do sklepu!”. Tylko od czasu do czasu nieśmiałe głosy tonują wypowiedzi albo przemyka fachowa podpowiedź, na który zapis rozporządzenia można się powołać, by wyjść bez maseczki. Pojawiają się też polemiki na zasadzie: maseczki są bez sensu – i tu następuje odesłanie do badań naukowych. W kilku postach czytamy, że osoby starsze i otyłe już mdleją, a przecież jeszcze nie ma upałów. Głosy ironiczne: „Dobrze wytresowane społeczeństwo. Aport. Siad. Oddychać. Nie oddychać”, „To dobrze, że policja nie bije i nie aresztuje już Polaków za jazdę na rowerze, tankowanie benzyny czy wymianę opon”. Wkurzone: „To są kpiny, pośmiewisko z Polaków, z wydumanej epidemii zrobić dyktaturę”. Prof. Michał Bilewicz, psycholog społeczny z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, zauważa, że już samo noszenie maseczek może wpłynąć negatywnie na zachowania społeczne. – Wiadomo, że wszelkich ludobójstw i zbrodni dokonywali ludzie umundurowani, zunifikowani przez ubiór, który daje poczucie anonimowości. Badania eksperymentalne pokazują jednoznacznie, że ludzie w maseczkach mniej kontrolują emocje, stają się bardziej impulsywni i agresywni. Niby proste założenie maseczki, a jednak daje poczucie niezniszczalności – oto mam pancerz. Musimy być świadomi, że zamaskowane społeczeństwo może zacząć funkcjonować inaczej niż zazwyczaj. Może być używany mocny i obraźliwy język, bo następuje wewnętrzne „rozhamowanie”. Tęsknota za autorytaryzmem – Gdy ludzie tracą kontrolę nad swoim życiem, zwracają się ku autorytaryzmowi. Nie w sensie politycznym, że potrzebują silnego wodza, choć to też da się zaobserwować. Bardziej oczekują silnych norm, twardych zasad, nawet ograniczenie wolności jest odbierane pozytywnie – tłumaczy Michał Bilewicz. – Sami obywatele dążą do kontrolowania innych i zakazywania. Nasze centrum od początku pandemii przygląda się postawom społecznym w tym trudnym czasie. Okazuje się, że grupy, które zazwyczaj były atakowane, a więc Żydzi, Azjaci, Niemcy czy politycy, nie przodują już w rankingu niechęci. Dziś Polacy bardziej nie lubią tych, którzy łamią zasady kwarantanny, domagają się za omijanie obostrzeń coraz większych kar. Obserwujemy również, że skoro zewsząd słychać: „zostań w domu”, pojawiła się agresja nawet wobec osób spacerujących po zupełnie pustej ulicy, mimo że nie zagrażają nikomu ani nikt im nie zagraża. To nie jest polska specyfika, tak działa ludzka psychika w sytuacji zagrożenia. Może rzeczywiście pod koniec kwietnia jest nieco mniej ataków fizycznych na mniejszości narodowe, ale w początkach pandemii różowo nie było. „Wirus rasizmu i nienawiści jest równie groźny jak koronawirus!”, pisali w apelu z 21 marca przedstawiciele Stowarzyszenia Nigdy Więcej, zajmującego się monitoringiem zachowań ksenofobicznych czy faszystowskich. Odnotowują je w „Brunatnej księdze”. Przeczytać tam można m.in. o agresywnym zachowaniu wobec studentów z Chin polskich studentów Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, o brutalnym pobiciu pochodzącego z Chin kucharza, który od 25 lat mieszka we Wrocławiu, czy o przedstawionym dyrekcji jednego z międzynarodowych przedszkoli żądaniu rodziców, by usunąć z pracy nauczycieli azjatyckiego pochodzenia. W centrum Warszawy grupa młodych kobiet i mężczyzn wykrzykiwała szyderczo „Koronawirus!” w stronę trzech studentek Collegium Civitas pochodzących z Wietnamu. W Łukowie trzech nastolatków zaatakowało mieszkankę miasta narodowości wietnamskiej. Krzyczeli do niej, że „jest z Chin”, „ma koronawirusa” oraz „K… won!”, obrzucili ją śmieciami, pluli w jej stronę, a gdy próbowała odejść, szli za nią. W marcu wiele hosteli, powołując się na nowe rozporządzenia, domagało się, by osoby niepolskiego pochodzenia, głównie z Ukrainy, natychmiast opuściły wynajmowane pokoje. – Na początku kwietnia „Wiadomości” TVP wyemitowały materiał będący przykładem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 19/2020, 2020

Kategorie: Kraj