Wałbrzyska wojna z plastikiem

Wałbrzyska wojna z plastikiem

Jako pierwsi w Polsce wprowadzili zakaz używania jednorazowych plastikowych opakowań i naczyń

Niedługo po stanowczych słowach prezydenta Romana Szełemeja, że nic z jednorazowych plastików nie ma prawa znaleźć się w instytucjach podległych gminie, jak również na imprezach przez nią finansowanych czy współfinansowanych, odbył się znany w całym kraju Festiwal Kwiatów na Zamku Książ. Pokaz przyciągnął tłumy, tym bardziej że trwała długa majówka. Jak przy takich okazjach bywa, wokół zamku stanęły punkty gastronomiczne, bo świeże powietrze i wrażenia wzmagają apetyty. I jak tu sobie radzić bez plastikowych tacek, sztućców, kubków? Bo właśnie od początku maja zaczął obowiązywać plastikowy zakaz.

– Ogłaszając przetarg na prowadzenie gastronomii w czasie festiwalu, zastrzegliśmy niestosowanie jednorazowych wyrobów z plastiku – powiedziała Anna Żabska, prezes spółki Zamek Książ. Potem sumiennie to kontrolowano. Bywało, że jakiś przedmiot bardzo przypominał wykonany z plastiku, ale gastronom pokazywał certyfikat i trzeba było wierzyć. O powodzeniu akcji świadczyła zdecydowanie mniejsza niż co roku ilość śmieci po imprezie. Bo ekologiczne zajmują mniej miejsca.

Odwiedziłam festiwal zorganizowany już po raz 31. Tym razem nie tylko podziwiałam kwiaty, ale również sprawdzałam realizację zaleceń prezydenta. W punktach gastronomicznych – papierowe tacki, innych nie widziałam. Przy napojach – kubki bio i patyczki do mieszania. Popijając kawę, oczywiście z tego właściwego naczynia, zauważyłam, że pewien malec ma kubeczek z plastikowym wieczkiem. Anna Żabska wyjaśniła mi potem, że poza terenem festiwalu też były stoiska gastronomiczne i tam nie przejmowano się zakazem.

Pierwsze starcie? Wcale nie. Świadomość ekologiczna panowała w Wałbrzychu od dość dawna, a przykład przyszedł z góry. Już kilka lat temu ratusz zrezygnował z butelkowanych wód na naradach i w codziennej pracy. Korzysta się tam z nalewanej do dzbanków wody z kranu („Nasza jest wspaniała”, zapewniał prezydent Szełemej). Używa się też naczyń wielokrotnego użytku albo z materiałów biodegradowalnych. Prezydent zaś przy każdej okazji zachęcał do pójścia w ślady Wałbrzycha. Na bardziej stanowcze kroki, szczególnie wobec podległych mu instytucji, miał jeszcze przyjść czas.

W marcu w centrum miasta (na zdjęciu), na szczególnie ruchliwym placu Grunwaldzkim, ale i w innych puntach stanęły bloki sprasowanego plastiku, powstałe z butelek po wodzie mineralnej. Tyle odpadów produkują dziennie mieszkańcy Wałbrzycha. Na dodatek coraz trudniej znaleźć firmę skłonną to przerobić. Wniosek nasuwał się sam, również przechodniom – trzeba tę ilość odpadów radykalnie zmniejszyć. Ludzie kiwali głowami i przyznawali rację. Szełemeja poparli radni, wystosowując na kwietniowej sesji proekologiczny apel i już można było przejść do stanowczych kroków: w instytucjach podległych gminie i na imprezach finansowanych przez nią od 1 maja żadnych jednorazowych plastików być nie może.

Wałbrzyski znak „Stop plastikom” zaczął być pożądanym wyróżnikiem. Zgłosiła się po niego m.in. właścicielka punktu gastronomicznego, deklarując całkowitą rezygnację z plastiku. Tymczasem w Miejskim Zakładzie Usług Komunalnych w Wałbrzychu, który zajmuje się przetwarzaniem odpadów z całego miasta, usłyszałam, że nie zauważono pozytywnych zmian w zmniejszeniu ilości plastiku. – Ale to tylko kwestia czasu, przekonuje prezes MZUK Bogdan Stanek i z dumą opowiada o supernowoczesnej linii do segregacji i przetwarzania odpadów. Właśnie trwa rozruch. Maszyna przejmie część zadań starszych urządzeń i jeżeli wałbrzyszanie będą solidnie segregować śmieci, to posegreguje je i wstępnie przetworzy nawet w 70%. Na razie udawało się to w 30%, głównie z powodu niefrasobliwości mieszkańców.

Z okazji Światowego Dnia Środowiska w różnych mediach znalazły się przerażające dane o skali skażenia środowiska, a największym winowajcą okazuje się plastik. Ten niby jednorazowy materiał będzie się rozkładał setki lat. Moglibyśmy już zafoliować nim całą kulę ziemską, tylko czy byłoby co zafoliowywać? Jeżeli będzie nas wielu, to coś na to zaradzimy. Wałbrzyszanie już zaczęli, ich akcja – tak radykalna – jest pierwszą w Polsce.

Wydanie: 21/2019

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy