Węgierska wiza dla bogatych

Węgierska wiza dla bogatych

Hungarian police officers check cars at the Nickelsdorf-Hegyeshalom border crossing on the Austrian-Hungarian border on March 18, 2020. - Hungary's closure of its land borders over the coronavirus crisis caused massive tailbacks for passengers and hauliers alike Wednesday -- including those seeking to enter from fellow members of the Schengen zone. Hungary closed its borders at midnight on May 16, 2020 to all passenger traffic except its own citizens in a bid to stem the spread of the novel coronavirus. (Photo by ALEX HALADA / AFP)

Złota wiza była przepustką do krajów strefy Schengen W 2013 r. węgierski rząd wdrożył program złotych wiz rezydencyjnych. Jego celem była poprawa fatalnego po kryzysie gospodarczym stanu finansów publicznych, który dotkliwie doświadczył Węgry w latach 2008-2009. Rząd w Budapeszcie wciąż wprowadzał wtedy nowe podatki, z których zyski przeznaczane były wprost na spłatę zadłużenia zagranicznego (m.in. długu wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego) czy łatanie dziury budżetowej. Pierwszy pomysł stworzenia programu pojawił się w 2012 r. Program został zawieszony z początkiem 2017 r., a definitywnie rozwiązany z końcem lipca 2018 r. Jego zakończenie zbiegło się z politycznym skandalem, gdyby nie on, złote wizy można byłoby najpewniej kupować w kolejnych latach. Pełnomocnikiem ds. wiz rezydencyjnych został Antal Rogán, jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych urzędników premiera. Rogán od lat określany jest mianem ministra ds. propagandy (w rządzie odpowiada za koordynację wewnątrz ministerstw). System wiz polegał na tym, że osoba chętna kupowała pięcioletnie obligacje skarbu państwa. Gwarantowana stopa zwrotu wynosiła 2%, a wartość papierów opiewała na 300 tys. euro. Program od początku był promowany głównie w krajach arabskich poprzez reklamy prasowe w języku arabskim. Chętny nie nabywał jednak obligacji bezpośrednio od państwa, a poprzez certyfikowanych pośredników. Tyle że pośrednicy pobierali prowizję, którą finansowało państwo węgierskie (29 tys. euro), oraz prowizję od inwestora w wysokości od 40 do 60 tys. euro. Według ustaleń portalu śledczego Direkt36,  po odliczeniu prowizji, a także oprocentowania i inflacji, w wyniku całej operacji skarb państwa zamiast zarobić, stracił. Posłanka opozycyjnej partii Polityka Może Być Inna (LMP) Márta Demeter już w październiku 2017 r. informowała o tym, że łączne straty poniesione przez Węgry w wyniku programu wiz rezydencyjnych wyniosły mniej więcej 17-18 mld forintów (ok. 245 mln zł). Według danych Transparency International Hungary (TIH) pośrednicy mieli zarobić na operacjach łącznie ok. 480 mln euro. Samo państwo węgierskie – 434 mln euro, a zatem mniej niż podmioty pośredniczące w procesie zakupu wiz rezydencyjnych. Na temat tego, ile osób oficjalnie przyjechało na Węgry w ramach programu złotych wiz, władze długo milczały. Według obliczeń „Magyar Nemzet” (wówczas antyrządowej gazety codziennej, a obecnie w efekcie przekształceń własnościowych – prorządowej) w wyniku sprzedaży rezydentur na Węgry dotarło 15 razy więcej imigrantów ekonomicznych, niż wynosił próg wymagany programem relokacji migrantów, który opiewał na 1294 osoby. Złote wizy otrzymało łącznie prawie 20 tys. osób (dokładnie 19 885). Rezydentury nabyło 6585 osób. Jednak nabywca otrzymywał prawo do ściągnięcia członków rodziny – żony oraz dzieci do 18. roku życia. Takich osób było 13,3 tys. Złota wiza była przepustką do krajów strefy Schengen. Ściąganie imigrantów ekonomicznych stało w absolutnej sprzeczności z polityką węgierskiego rządu, która od 2015 r., tj. od początku kryzysu migracyjnego, całkowicie odrzucała wszelkie rodzaje imigracji. Co najmniej kilka tysięcy osób przybyło na Węgry z krajów arabskich, a zatem byli oni tej narodowości (oraz wiary), która w retoryce premiera Orbána miała stanowić śmiertelne zagrożenie dla cywilizacji europejskiej i narodu węgierskiego. Plakaty zachęcające do skorzystania z programu złotych wiz pojawiały się także w Chinach i Rosji. Formalnie każda z osób, która chciała skorzystać z programu, była weryfikowana przez służby specjalne, jednak wyczekiwany dokument otrzymał w 2014 r. finansista reżimu Asada w Syrii Atiya Khoury, zwany biznesmenem Asada, co wywołało polityczny skandal. Fakt ten ujawniono w marcu 2018 r. we wspomnianym portalu śledczym Direkt36. Nie był to jednak odosobniony przypadek. Wizy otrzymywali także Rosjanie, których władze USA uważały za osoby zagrażające amerykańskiemu bezpieczeństwu. Realne stało się w 2017 r. wykluczenie Budapesztu z programu ruchu bezwizowego. Szczęśliwie dla węgierskiej administracji skończyło się tylko na zapowiedziach. Wspomniani pośrednicy, z których pomocą można było nabyć wizy, oprócz jednego, zarejestrowani byli poza granicami Węgier, m.in. na Kajmanach, w Singapurze czy na Cyprze i Malcie. Jeden z podmiotów miał funkcjonować w Hongkongu. Śledztwo w sprawie programu wiz prowadziła także TIH. Wskazywano przy tej okazji, że podmioty pośredniczące zostały wybrane w wątpliwym pod względem transparentności

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 04/2021, 2021

Kategorie: Świat