Wielka Brytania dla wielu

Wielka Brytania dla wielu

Partia Pracy proponuje państwo opiekuńcze

Kiedy Partia Pracy w połowie maja ogłosiła swój manifest wyborczy, brytyjskie tabloidy obwieściły, że Jeremy Corbyn planuje cofnąć Wielką Brytanię do lat 70. XX w. To nawiązanie do ostatniego okresu, kiedy krajem rządzili laburzystowscy socjaliści, a zarazem straszak, bo lata 70. skończyły się na Wyspach tzw. zimą niezadowolenia, gdy trudności gospodarcze – wywołane m.in. kryzysem naftowym – doprowadziły do fali strajków. Te wydarzenia wyniosły do władzy Margaret Thatcher i dały jej możliwość kompletnej przebudowy kraju.

Anglia w latach 70. – jedyny raz w historii – była państwem, które dało się nazwać opiekuńczym. Z wysokich podatków finansowano hojne subsydia dla przedsiębiorstw państwowych, zasiłki, ogromny program budownictwa komunalnego oraz regularne podwyżki emerytur i wynagrodzeń w sektorze publicznym. Opodatkowanie dochodów w najwyższym progu podatkowym wynosiło 83%, a zysków kapitałowych zbliżało się do 100%.

Wszystko to zmieniła dekada rządów Thatcher. Szybka prywatyzacja, likwidacja lub ograniczenie zakresu usług publicznych, odejście od budownictwa komunalnego i edukacji publicznej, cięcia świadczeń społecznych oraz obniżka podatków bezpośrednich (przy podnoszeniu pośrednich) spowodowały, że Anglia stała się najbardziej wolnorynkowym krajem w Europie. O tym, jak bardzo różni się od gospodarek kontynentu, wiele mówi moment wprowadzenia jakiejkolwiek płacy minimalnej – dopiero za rządów Tony’ego Blaira, w 1998 r.

Tabloidy używają porównania do lat 70., by nastraszyć wyborców, jednak niezależnie od motywacji jest ono uprawnione. Dzisiejsza Partia Pracy chciałaby bowiem, jak mówią jedni, wrócić do czasów sprzed rządów Margaret Thatcher lub, zdaniem drugich, zrobić krok w kierunku rozwiązań znanych z państw opiekuńczych Europy kontynentalnej, czyli np. wprowadzenia 12-miesięcznego płatnego urlopu macierzyńskiego. Obecnie płatne w 90% jest tylko pierwsze sześć tygodni. Przez kolejne 33 tygodnie kobiety mogą liczyć na wypłaty w wysokości zasiłku z opieki społecznej.

O skali proponowanych zmian najwięcej mówi ich koszt. Wyliczono go na 50 mld funtów rocznie.

Likwidacja czesnego

Gdyby Labour wygrała wybory i zdecydowała się realizować program, najdroższe byłyby zmiany w edukacji. Przede wszystkim wprowadzenie bezpłatnego kształcenia na poziomie uniwersyteckim oraz przywrócenie stypendiów studenckich. Likwidacja czesnego, którego maksymalny poziom jest dziś określony na 9 tys. funtów rocznie (taką kwotę pobiera ponad 70% uczelni) i które na ogół jest finansowane z pomocą studenckich pożyczek, miałaby kosztować budżet 11 mld funtów rocznie. „Partia Pracy wierzy, że edukacja powinna być bezpłatna, i przywróci tę zasadę. Nikt nie powinien zostać zmuszony do rezygnacji z nauki z powodu braku pieniędzy lub strachu przed koniecznością zadłużenia się”, można przeczytać w programie.

Zmiany miałyby objąć wszystkie poziomy szkolnictwa. W Anglii są dziś najlepsze szkoły na świecie, ale i takie, których absolwenci ledwie potrafią czytać. Bogaci mogą liczyć na fenomenalną edukację, pozwalającą powtórzyć sukcesy rodziców. Jednak większość z tych, którzy są zdani na publiczny system szkolnictwa, ma ograniczone perspektywy życiowe. Laburzyści deklarują chęć poprawy ich sytuacji, szczególną uwagę zwracając na niedofinansowanie szkół publicznych, które przekłada się na trudności w pozyskiwaniu wykwalifikowanych nauczycieli. Zapowiedziano wygospodarowanie ponad 6 mld funtów rocznie na zmianę kondycji finansowej tych placówek. Częścią programu ma być także wprowadzenie darmowych obiadów dla uczniów.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 22/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 22/2017

Kategorie: Świat

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 9 czerwca, 2017, 07:45

    SKOK. PRAWDOPODOBNA GODZINA ZERO PIĄTEK. NIECH NAS PROWADZI BÓG HONOR OJCZYZNA

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy